Zdecydowana większość wyborców czterech ugrupowań politycznych uważa nauczanie praktycznych umiejętności życiowych za ważny cel szkoły – wskazuje raport przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Choć w debacie publicznej o edukacji słychać przede wszystkim głosy z dwóch przeciwnych obozów: tradycjonalistów i zwolenników innowacji, większość społeczeństwa nie wpisuje się w ten podział. Najliczniejsza grupa oczekuje, żeby szkoła po prostu realizowała swoje zadania. Tym, co polaryzuje elektoraty, są kwestie światopoglądowe, m.in. religia, edukacja zdrowotna i inicjatywy patriotyczne.
– Gdy pytamy Polaków o to, co chcieliby, żeby się zmieniało w szkole, to mówią o dwóch kierunkach: o szkole bardziej praktycznej, która lepiej przygotowuje do życia poza szkołą, do życia w dorosłości, i o szkole bardziej przyjaznej, która trochę większą uwagę zwraca na relacje, w której wszyscy czują się bezpiecznie, w której jest przestrzeń na to, żeby relacje rówieśnicze się rozwijały, i w której możemy w bezpiecznym środowisku podejmować wyzwania – mówi agencji Newseria dr Jędrzej Witkowski, prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Raport „Szkoła do życia”, przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej we współpracy m.in. z agencją badawczą Minds & Roses, przedstawia oczekiwania Polaków wobec szkoły. Badanie przeprowadzono w marcu 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1000 osób w wieku 18–65 lat. Autorzy sprawdzili w nim m.in., jaka jest wizja pracy szkoły wśród wyborców czterech różnych ugrupowań politycznych (KO, PiS, Konfederacja, Lewica).
Okazuje się, że oczekiwania wyborców różnych partii są zbliżone. 80–83 proc., w zależności od elektoratu, uważa naukę praktycznych umiejętności za istotny cel szkoły. Większość wskazuje również na sprawiedliwe traktowanie uczniów i przekazywanie wiedzy o świecie. Ankietowani byli zgodni także w kwestiach dydaktyki, czyli tego, jak uczyć i jaki ma być nauczyciel. Według 58 proc. ankietowanych nauczyciel powinien być osobą, która przede wszystkim będzie wsparciem dla ucznia. 19 proc. woli, aby przekazywał wiedzę z pozycji autorytetu. Ten sam kierunek widać w każdym elektoracie. Niezależnie od sympatii politycznych przeważa przekonanie, że wspieranie ucznia jest ważniejsze niż przygotowanie do egzaminów.
– Mamy spór o szkołę, bo zastanawiamy się, czy powinna być bardziej postępowa, mówić o dobrostanie, czy skupić się na tradycyjnym przekazywaniu wiedzy. Nasze badania pokazują, że ten spór jest trochę pozorny. Istnieją takie grupy w społeczeństwie, które faktycznie chcą zmian w szkole, natomiast zdecydowana większość, bo około dwóch trzecich Polaków, odnajduje się w zupełnie innej narracji – mówi Konrad Siwiński, senior partner w Minds & Roses. – To narracja, w której widzimy, że różne rzeczy w szkole nie działają, ale trochę jej odpuszczamy. Czujemy, że to powinna być jednak ewolucja. Pewnie chcielibyśmy trochę mocniej zaufać temu, że w szkole będzie się dobrze działo i stajemy się pragmatykami codzienności.
Autorzy badania wyodrębnili wśród respondentów pięć grup różniących się sposobem myślenia o szkole. Wspomniani pragmatycy codzienności stanowią najliczniejszą grupę: 41 proc. społeczeństwa. Do tej grupy należą wyborcy różnych ugrupowań. Oceniają oni szkołę średnio, na „trójkę”, uważają, że ma nauczyć podstaw wiedzy przedmiotowej, praktycznych umiejętności i przygotować uczniów do życia. Ich zdaniem szkolna edukacja jest elementem codzienności i nie powinna stanowić pola do walki ideologicznej. Chcą, żeby szkoła rozwijała współpracę, umiejętność krytycznego myślenia i kreatywność. Ich oczekiwania pokrywają się z oczekiwaniami ogółu społeczeństwa.
15 proc. to zadowoleni opiekunowie, którzy dobrze oceniają funkcjonowanie szkoły, ufają nauczycielom i nie patrzą na szkolnictwo przez pryzmat poglądów politycznych. Osoby niezainteresowane rozmową o szkole stanowią 9 proc. ogółu. W debacie publicznej najsilniej wybrzmiewają głosy tradycjonalistów i zwolenników innowacji, choć obie grupy stanowią 35 proc. badanych.
– Mamy dwa bieguny w debacie o szkole. Pierwszy z nich mówi o tradycyjnym rozumieniu roli szkoły, która przede wszystkim ma się skupiać na przekazywaniu wiedzy, trochę pewnie zapominając o dobrostanie i tym, jak się tam czujemy – mówi Konrad Siwiński. – Z drugiej strony mamy nurt silnie postępowy, gdzie szkoła jest rozumiana jako miejsce, które przede wszystkim dba o dobrostan i samopoczucie. Założeniem być może jest to, że w tych czasach wiedza jest dostępna w internecie czy przez AI, a my się powinniśmy w szkole skupić na innych aspektach.
Strażnicy tradycji stanowią 15 proc. i cechuje ich większe poparcie dla Konfederacji i PiS-u. Kładą duży nacisk na dyscyplinę i autorytet nauczyciela. Są sceptycznie nastawieni do nowych technologii w nauczaniu, szczególnie AI. Obawiają się, że pomniejszy ona rolę nauczyciela. Postępowy nurt obejmuje 20 proc. badanych i składa się z osób o bardziej liberalno-lewicowych poglądach. Surowiej oceniają nauczycieli, chciałyby przebudować dzisiejszą szkołę od podstaw i mocno stawiają na rozwijanie sprawczości.
Jak podkreśla Konrad Siwiński, tym, co najbardziej różni społeczeństwo, nie są jednak zadania szkoły czy metody nauczania. Raport pokazuje, że spośród badanych zagadnień Polaków najbardziej dzielą kwestie religii, edukacji zdrowotnej i zwiększenia liczby inicjatyw patriotycznych. W tych obszarach różnice między elektoratami sięgają kilkudziesięciu punktów procentowych.
– Różni nas podejście do tego, czy religia powinna być w szkole, czy edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa. Z drugiej strony, gdy pytamy o to, co jest w szkole najważniejsze, to tych różnic nie widać, wszyscy oczekujemy od szkoły bardzo podobnych rzeczy, związanych z realizacją jej podstawowych działań, zadbaniem o ucznia, nauczyciela i społeczność – mówi senior partner w Minds & Roses.
78 proc. wyborców KO i 77 proc. Lewicy opowiada się za przeniesieniem lekcji religii ze szkół do kościoła. Zwolennikami takiego rozwiązania jest 32 proc. wyborców PiS i 36 proc. Konfederacji. 79 proc. wyborców KO i 74 proc. Lewicy jest za obowiązkową edukacją zdrowotną. Z drugiej strony sceny politycznej popiera ją 42 proc. wyborców PiS i 37 proc. zwolenników Konfederacji. Zwiększenie liczby inicjatyw patriotycznych w szkołach popiera 60 proc. wyborców PiS i 62 proc. Konfederacji. Wśród wyborców KO odsetek ten wynosi 33 proc., a Lewicy – 35 proc.



