Artykuł miesiąca: Dom Opiekuńczych Skrzydeł - pamiętaj o 1% podatku KRS 630706.

AktualnościGospodarkaWiadomości

Manager Airbusa René Obermann ostrzega przed konkurencją z Chin

 

W telekomunikacji „chińska konkurencja, zwłaszcza Huawei, mniej więcej podbiła światowy przemysł w ciągu dekady” – powiedział w rozmowie z „Handelsblatt” 58-letni Obermann, który przez wiele lat był szefem Deutsche Telekom. „Można to nazwać paranoją, ale zawsze martwię się, że przegapię ważne technologie i trendy”. Na lotnictwo w coraz większym stopniu wpływają technologie cyfrowe i wchodzenie na rynek nowych konkurentów, powiedział Obermann. „Nowy, ważny pochodzi z Chin ”.

Tam producent samolotów Comac opracował C919, samolot wielkości bestsellera Airbusa A320. Silniki pochodzą z CFM, spółki joint venture amerykańskiej grupy General Electric i francuskiego producenta Safran. C919 odbył swój dziewiczy lot w 2017 roku. Loty testowe do zatwierdzenia są już w toku. Jeśli Airbus Group chce obronić swoją pozycję lidera na światowym rynku lotniczym za 10 lub 15 lat, musi podjąć wszelkie możliwe wysiłki w zakresie wydajności i innowacji, powiedział Obermann.

Tysiące utraconych miejsc pracy

W związku z załamaniem się biznesu spowodowanym kryzysem korona, Airbus już zaczął likwidować tysiące miejsc pracy. Ponadto zarząd chce stworzyć dwie nowe firmy do montażu konstrukcji lotniczych we Francji i Niemczech oraz zlecić produkcję poszczególnych części na zewnątrz. IG Metall i niemieckie rady zakładowe krytykują te plany.

Tymczasem Obermann uważa, że ​​loty krótkodystansowe, które ostatnio wprowadziła kandydatka na Zieloną Kanclerz Annalenę Baerbock, nie są realistyczne. Tylko jedna siódma wszystkich lotów z Niemiec to loty krajowe, „większa część przekracza 500 kilometrów”. Tego nie zastąpi ruch kolejowy, “ponieważ połączenia kolejowe są całkowicie niewystarczające”. Aby sprawnie łączyć ludzi, w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat w całej Europie należałoby ułożyć dziesiątki tysięcy kilometrów nowych szyn, powiedział Obermann. Do tego czasu jednak latanie staną się energooszczędne i bezemisyjne.

Przemysł lotniczy przygotowuje się teraz do nowego startu po prawdopodobnie najgorszym kryzysie w swojej historii . Szef Airbusa Guillaume Faury (53) chce w najbliższych latach zwiększyć produkcję odrzutowców średniodystansowych do rekordowego poziomu. Ponieważ jego klienci zmagają się z konsekwencjami blokad i pandemii, producent samolotów Airbus również musiał zareagować: Faury ograniczył produkcję samolotów komercyjnych o 40 procent i wysłał tysiące pracowników na skrócony czas pracy. Jednak portfel zamówień Airbusa jest wciąż pełny, zwłaszcza w przypadku odrzutowców średniodystansowych.

Podobnie jak inni w branży, Faury nie spodziewa się, że ruch lotniczy powróci do poziomu sprzed pandemii przez kilka lat. Według niego, popyt na samoloty powróci do dawnej siły dopiero między 2023 a 2025 rokiem. Na początek powinny mieć odrzutowce średniego zasięgu. Popyt na nowe odrzutowce szerokokadłubowe prawdopodobnie nie wzrośnie później.

W związku z niepewnością, eksperci byli tym bardziej zaskoczeni, jakie plany Faury upublicznił pod koniec maja. Chociaż oczekuje się, że produkcja szerokokadłubowych samolotów A330neo i A350 będzie na razie spadać z powodu kryzysu, grupa przygotowuje swoich dostawców do znacznego rozszerzenia produkcji średniodystansowej. Oznacza to, że w ciągu zaledwie kilku lat można zbudować więcej jednostek A320 i mniejszej rodziny A220 niż kiedykolwiek wcześniej.

Możliwe 64 samoloty A320 miesięcznie

Po tym, jak w zeszłym roku producent ograniczył produkcję rodziny A320 z około 60 do 40 maszyn miesięcznie, oczekuje się, że pod koniec 2021 r. ponownie wzrośnie do 45 sztuk. Na 2023 r. dostawcy powinni być przygotowani na stałą stawkę 64 odrzutowców miesięcznie – to byłby rekord sam w sobie. Oczekuje się, że na początku 2024 r. będą mieli 70 maszyn miesięcznie.

Ponadto Airbus analizuje opcje stawek do 75 odrzutowców miesięcznie w 2025 r., pod warunkiem, że rynek nadal będzie się poprawiał. Główny nacisk położono na nowy, oszczędny A320neo, w tym jego krótszą i dłuższą wersję, które są bestsellerami Grupy od momentu wprowadzenia na rynek dobre dziesięć lat temu.

Konkurent Boeing ma w ofercie tylko 737 w tym segmencie – zwłaszcza nowy 737 Max. Od marca 2019 r., po dwóch katastrofach na całym świecie, nie wolno mu byłoo wystartować od ponad półtora roku. W wielu krajach, takich jak USA i Unia Europejska, po wprowadzeniu pewnych ulepszeń ten typ może teraz ponownie wystartować. Boeing planuje teraz zwiększyć produkcję 737 maszyn do 31 maszyn miesięcznie do początku 2022 roku, co jest znacznie poniżej planów Airbusa dotyczących serii A320.

Tymczasem europejski producent przygotowuje się również na znaczne wzrosty w mniejszym A220: z obecnych pięciu samolotów początkowo wzrośnie do sześciu miesięcznie na początku przyszłego roku i 14 samolotów miesięcznie do połowy dekady. Z drugiej strony, w przypadku dużych długodystansowych odrzutowców z rodziny A350 oczekuje się, że do jesieni 2022 r. miesięczna stawka obecnie pięciu samolotów wzrośnie do zaledwie sześciu. Nieco mniejszy A330neo pozostanie na razie z dwoma egzemplarzami miesięcznie.

Akcje Airbusa znacznie odrabiają straty

Z rekordowego poziomu na początku 2020 r. akcje Airbusa gwałtownie spadły w wyniku krachu koronowego na giełdach. Kosztując 48,12 euro, w połowie marca 2020 r. papier był tylko o jedną trzecią droższy od szczytu 139,40 euro sprzed kilku tygodni.

Ale wiadomość o sukcesie szczepionki Covid-19 od Biontech i Pfizer dała akcjom Airbusa prawdziwy impuls w listopadzie. Od tego czasu cena stale się poprawia. Odkąd pod koniec maja producent samolotów ostatecznie ogłosił swoje plany produkcyjne na najbliższe lata, papier ponownie znacznie się rozrósł.

W okolicach 112 euro akcje Airbusa są obecnie notowane mniej więcej tak samo, jak na początku czerwca 2019 r. Jeśli jednak spojrzysz na rozwój cen od końca 2019 r., akcja rozwinęła się znacznie słabiej niż indeks strefy euro EuroStoxx 50.

O ile na początku 2020 roku Airbus na giełdzie wyceniany był na ponad 109 miliardów euro, to obecnie jest to tylko około 88 miliardów euro. Pod względem wartości rynkowej Boeing wyceniany jest na około 145 miliardów dolarów amerykańskich (około 119 miliardów euro), czyli wciąż znacznie więcej niż jego konkurent z Europy. Ceny akcji obu spółek od początku pandemii były w dużej mierze podobne.

oprac. Andrzej Mroziński

Polecane artykuły
AktualnościCovid-19Wiadomości

Jak pandemia zmieniła sposób spędzania wolnego czasu

Aktualnościhome officeWiadomości

Powrót do pracy z biura po długiej przerwie – jak nie stracić efektywności?

AktualnościWiadomości

Ceny surowców to ryzyko biznesowe numer 1

AktualnościFinanseWiadomości

W rok z lokat wyparowało 80 miliardów

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: