W samym sercu Warszawy, gdzie tempo życia wyznaczają spotkania, biznesowe rozmowy i nieustanny miejski ruch, coraz większą wartość zyskują miejsca, które pozwalają na chwilę oddechu. Flaming & Co. jest jednym z nich. Elegancka restauracja otoczona zielenią i wyjątkowym ogrodem łączy atmosferę miejskiej oazy z kuchnią, która zachęca, by zostać przy stole nieco dłużej.
To miejsce, które trudno opisać wyłącznie jako restaurację. Flaming & Co. od lat buduje własny styl – łączący elegancję, swobodę i wyjątkową dbałość o atmosferę. Rozmawiamy o tym, co sprawia, że goście chcą tu wracać, jak zmienia się współczesna kultura restauracyjna i dlaczego w gastronomii równie ważne jak jedzenie stają się emocje oraz doświadczenie.
Flaming & Co. znajduje się w samym centrum Warszawy, a jednocześnie daje poczucie oderwania od miejskiego zgiełku. Co sprawia, że udało się stworzyć tutaj tak wyjątkową atmosferę?
Marta Zahn. Menedżer Flaming & Co.: To przede wszystkim efekt połączenia kilku elementów. Z jednej strony mamy lokalizację w samym sercu miasta, z drugiej – przestrzeń, która została zaprojektowana tak, aby pozwolić gościom naprawdę odpocząć. Zieleń, ogród, architektura i sposób aranżacji wnętrz tworzą atmosferę, w której można na chwilę zapomnieć, że kilka metrów dalej znajduje się tętniąca życiem Warszawa.
Od początku zależało nam na tym, aby Flaming & Co. nie było miejscem przesadnie formalnym. Elegancja jest dla nas ważna, ale nie oznacza dystansu. Chcemy, żeby gość czuł się swobodnie – zarówno podczas biznesowego lunchu, romantycznej kolacji, jak i spotkania z przyjaciółmi. Właśnie ta równowaga jest naszym zdaniem jednym z największych atutów tego miejsca.
Dużą rolę odgrywa również ogród. W centrum Warszawy możliwość spędzenia czasu wśród zieleni ma zupełnie inny wymiar. Szczególnie latem przestrzeń zewnętrzna staje się naturalnym przedłużeniem restauracji i pozwala stworzyć doświadczenie, którego trudno szukać w typowo miejskich lokalach.
Współczesny gość oczekuje od restauracji czegoś więcej niż dobrego jedzenia. Jak zmieniły się oczekiwania klientów i na czym dziś najbardziej Państwu zależy?
Marta Zahn: Rzeczywiście, restauracja przestała być wyłącznie miejscem, do którego przychodzi się zjeść. Dziś liczy się całość doświadczenia – od pierwszego kontaktu z obsługą, przez wystrój i muzykę, aż po sposób podania dań i atmosferę przy stole. Jedzenie oczywiście pozostaje fundamentem, ale równie ważne jest to, jak gość czuje się w naszym lokalu.
Coraz częściej obserwujemy również potrzebę autentyczności. Goście są bardzo świadomi i szybko zauważają, kiedy miejsce próbuje być czymś, czym nie jest. Dlatego stawiamy na własny charakter i konsekwencję. Flaming & Co. ma swoją osobowość i nie staramy się wpisywać w każdą aktualną modę gastronomiczną. Istotna jest dla nas także elastyczność. Inaczej wygląda spotkanie biznesowe, inaczej wieczór we dwoje, a jeszcze inaczej rodzinny obiad czy większe spotkanie ze znajomymi. Chcemy, aby każda z tych okazji mogła mieć tutaj swój charakter. Właśnie dlatego tak dużą wagę przykładamy zarówno do kuchni, jak i do obsługi oraz przestrzeni.
Flaming & Co. kojarzy się z elegancją, ale jednocześnie ze swobodną, nieformalną atmosferą. Czy właśnie znalezienie tej równowagi jest dziś największym wyzwaniem dla restauracji premium?
Marta Zahn: Zdecydowanie. Współczesny luksus coraz rzadziej oznacza przepych czy formalność. Dla wielu osób prawdziwym luksusem jest dziś czas, komfort i możliwość spędzenia kilku godzin w miejscu, w którym wszystko jest dopracowane, ale nic nie wydaje się przesadzone.
To podejście jest nam bardzo bliskie. Chcemy oferować jakość i elegancję, ale bez tworzenia niepotrzebnych barier. Gość powinien mieć poczucie, że trafił do miejsca wyjątkowego, a jednocześnie może zachowywać się naturalnie. To właśnie dlatego tak ważne są dla nas detale – profesjonalna obsługa, atmosfera, estetyka, jakość produktów czy sposób serwowania dań. Wszystkie te elementy powinny działać razem, ale żaden z nich nie powinien dominować nad samym doświadczeniem.
W gastronomii premium szczególnie łatwo wpaść w pułapkę przesadnej formalności. Tymczasem coraz więcej osób szuka miejsc, które są eleganckie, ale żyją. Takich, do których można wrócić zarówno na ważną okazję, jak i po prostu na dobry wieczór.
Co zatem sprawia, że goście wracają do Flaming & Co.? Czy jest jeden element, który decyduje o tym, że restauracja staje się miejscem „na stałe” wśród ulubionych adresów?
Marta Zahn: Myślę, że nie ma jednego elementu. O powrocie decyduje suma doświadczeń. Można mieć świetną kuchnię, ale jeśli atmosfera nie odpowiada gościom, trudno zbudować relację na lata. Można mieć piękne wnętrze, ale bez odpowiedniego poziomu obsługi również nie wystarczy. Właśnie dlatego staramy się patrzeć na Flaming & Co. jako na całość. Największą satysfakcję daje nam sytuacja, kiedy gość wraca nie dlatego, że ma konkretną okazję, ale dlatego, że po prostu lubi tu być. Kiedy wie, że może przyjść na lunch, spotkać się ze znajomymi, zorganizować ważną kolację albo spędzić letni wieczór w ogrodzie i za każdym razem będzie czuł się dobrze.
Wierzymy, że właśnie na tym polega siła dobrych restauracji. Nie chodzi wyłącznie o stworzenie miejsca, które robi wrażenie przy pierwszej wizycie. Znacznie trudniejsze i jednocześnie bardziej wartościowe jest stworzenie przestrzeni, do której chce się wracać. Flaming & Co. ma być właśnie takim adresem – eleganckim, charakterystycznym, ale przede wszystkim przyjaznym i żywym. Miejscem, w którym Warszawa na chwilę zwalnia




