Rozpoczyna się kolejna zima z domowym biurem. Obowiązek prawny nie jest jeszcze powszechnie przestrzegany, ale biura w Niemczech wyraźnie opróżniają się. Jedni osiedlają się spokojnie i wygodnie w domu, inni boją się nadchodzącej samotności lub przeciwnie, zgiełku z rodziną w ciasnej przestrzeni.
Ale poza konsekwencjami dla jednostki – co niesie ze sobą praca zdecentralizowana dla wszystkich? „Może potencjalnie otworzyć drzwi do znacznego wzrostu wydajności i dobrobytu pracowników” – piszą ekonomiści Paloma Lopez-Garcia i Bela Szörfi z Europejskiego Banku Centralnego (EBC) w nowym badaniu . Ponieważ przy wszystkich wyrządzonych szkodach, pandemia korony „ przyspieszyła również trend w kierunku cyfryzacji, który rozpoczął się na długo przed kryzysem ”. Wydajność pracy, czyli wydajność ekonomiczna w przeliczeniu na czas pracy, według najnowszych informacji w strefie euro wzrosła wymiernie o około 2 proc. w porównaniu z okresem sprzed korony.
W dłuższej perspektywie większa produktywność jest kluczem do większego wzrostu, jeśli nie można dalej zwiększać wykorzystania zasobów. Większa produktywność oznacza, że możliwe są wyższe dochody bez powodowania inflacji lub zmniejszania zysków przedsiębiorstw, a tym samym środków na dalsze inwestycje. Dlatego ekonomiści zwracają baczną uwagę na ten wskaźnik. I właśnie dlatego wielokrotnie okazywali rozczarowanie, gdy postęp technologiczny nie przyniósł oczekiwanego wzrostu produktywności.
Ale nie era stagnacji
„Epokę komputerów widać wszędzie, z wyjątkiem statystyk produktywności” – wyrywał w 1987 roku laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Robert Solow (97) – nie podejrzewając, że kolejny wzrost rozpoczął się właśnie w tym czasie, ponieważ firmy się reorganizowały. Boom, przedłużany przez upowszechnienie się Internetu, trwał do około 2005 roku. Od tego czasu znów nastąpiła cisza. Nowsze innowacje, takie jak smartfony czy tablety, zrewolucjonizowały konsumpcję prywatną, ale nie procesy w firmach, podsumował w 2016 roku student Solowa, Robert Gordon (81 l.), i ogłosił nową erę stagnacji.
Gordon koryguje teraz tę ponurą prognozę. W potrzebie gospodarka nauczyła się wykorzystywać istniejącą technologię i organizować się bardziej efektywnie. Dzięki wideokonferencji mniej czasu marnowano na bezproduktywne spotkania biurowe, dojazdy do pracy czy podróże służbowe. Zakupy online zastępują pracochłonny handel stacjonarny. Utracone tam miejsca pracy zostałyby z nawiązką zrekompensowane zwiększoną wartością dodaną cyfrowych zwycięzców.
Gordon patrzy optymistycznie na tę dekadę, ale niektórzy koledzy są wręcz w euforii. „Pandemia w takich obszarach, jak praca w domu, ograniczyła dekadę innowacji cyfrowych w ciągu roku” – cieszą się Erik Brynjolfsson z Uniwersytetu Stanforda i Georgios Petropoulos z Massachusetts Institute of Technology. W końcu, po pół wieku, technologia komputerowa spełnia swoją obietnicę postępu, według Boston Consulting Group .
Ankiety firmowe wielokrotnie pokazują, że pracownicy wysłani do domu robią więcej niż w biurze. Jednocześnie w szczególności menedżerowie są często sceptyczni wobec pracy zdecentralizowanej. Dlatego przynajmniej niektóre doświadczenia z zamknięcia po Koronie – kiedy tylko zaczyna się okres po Koronie – powinny zostać cofnięte, tak jak w międzyczasie w różnych fazach otwarcia. Jaki jest wynik końcowy?
Co do tej pory było mierzalne?
Ekonomista Goldman Sachs, Spencer Hill, przewiduje, że wzrost wydajności podwoi się w porównaniu z okresem sprzed korony do 3 procent rocznie. Według badania przeprowadzonego przez National Bureau of Economic Research wydajność wzrosła nawet o 5 procent. Duża część tego nie jest widoczna w oficjalnych statystykach, bo np. nie jest rejestrowany czas uzyskany na dojazdach.
Nie jest łatwo stwierdzić, czy prognozy się sprawdzają, nawet jeśli dane o wydajności publikowane są kwartalnie. Statystyki pokazują gwałtowne wzloty i upadki, napędzane bardziej przez zmiany w nakładzie pracy niż przez bazę technologiczną.
W drugim kwartale 2020 r., po pierwszej blokadzie koronowej, wydajność pracy w amerykańskim sektorze prywatnym (z wyłączeniem rolnictwa) wzrosła o 11,2 proc. Produkcja gospodarcza spadła o prawie 37 procent, ale liczba przepracowanych godzin była jeszcze bardziej dramatyczna i wyniosła minus 43 procent – znak, że nieproduktywne zniknęły, ale nie sygnał przełomowego postępu. Od tego czasu pojawiło się wiele wysokich wskaźników wzrostu jako dowód dla cyfrowych optymistów, ale także niepowodzeń, takich jak ostatnia w trzecim kwartale 2021 r. z minus 5 procent. W poprzedniej średniej z okresu Corony wydajność rosła w tempie 2,35 procent rocznie; nie mało, ale też nie wybitnie.
Coś podobnego, ale nieco słabszego, to bilans strefy euro według EBC. Według ich badań pomoc gospodarcza, taka jak praca w skróconym wymiarze godzin lub gwarancje państwowe, spowolniły proces „twórczej destrukcji”. Tak więc fala bankructw, której wszyscy się obawiali, nie zmaterializowała się – ale oznacza to również, że mniej cyfrowe i mniej produktywne firmy nadal działają.
Andrzej Mroziński



