Air France wczoraj i dziś. Francuska linia obchodzi 90.urodziny

AktualnościFundusze

Anioły biznesu

Kiedyś w Norwegii w przepięknie położonej rezydencji nad fiordem Oslo, w ultranowoczesnej dzielnicy Akker Brygge opowiadał mi kiedyś Steffen, młody Norweg, że u źródeł jego ogromnego sukcesu biznesowego leży czysty przypadek. Któregoś wieczoru wychodził ze swego mieszkania w jednej z bardziej eleganckich dzielnic Oslo, aby wyrzucić śmieci. I na schodach natknął się na swojego sąsiada, znanego kolekcjonera sztuki i właściciela sieci prywatnych szkół. Steffen próbował już wtedy swoich sił, jako prywatny przedsiębiorca zakładając stronę internetową, na której oferował profesjonalną organizację eventów. Znając swojego sąsiada miał śmiałość zapytać o radę. Ten zaś nie chcąc zbyt długo gaworzyć na schodach zaproponował, aby w pobliskim pubie, przy piwie pogadać o interesach. I tak przy kuflu arcydrogiego piwa (50 zł), Steffen otrzymał garść bardzo ważnych rad i wskazówek, które stały się zaczynem do utworzenia portalu internetowego, prekursora tłumacza spod znaku Google. Następnie oczywiście rozmowy dotyczyły sposobów finansowania nowego projektu i wtedy Ole miał powiedzieć – a może po prostu zainwestuję w twój pomysł?
Dokładnie po czterech miesiącach Steffen miał już na swoim koncie równowartość 80.000 Euro. Już wkrótce firma mogła rozpocząć działalność online w necie. Niestety nie każdy ma to szczęście mieszkać pod jednym dachem z potencjonalnymi inwestorami. Dla większości startujących znalezienie pieniędzy na biznes to prawdziwa droga przez mękę.

Anioły są wśród nas

Ta historia miała miejsce wiele lat temu, kiedy jeszcze nie mówiło się o aniołach biznesu. Zdecydowanie więcej wtedy mówiło się o aniołach stróżach i to w przeróżnych kontekstach. I oto do armii naszych dobrych duszków w zupełnie realny i wymierny sposób dołączyli aniołowie biznesu. Kim są? Najczęściej są to prywatni przedsiębiorcy, inwestorzy, osoby dość zamożne, które mają „nosa” i nie boją się wspierać pomysły biznesowe na ich początkowym etapie tzw. start-up. Prawdą jest, że na tym etapie pomysłodawcom najtrudniej jest zdobyć środki na realizację inwestycji, zwłaszcza takich,  które banki uważają za niewymierne. Bo w bankach zasada jest prosta – biznesplan, który nie da się łatwo zweryfikować matematycznie, skalkulować,  nie uważa się za wiarygodny. I tu oczywiście bez szans są wizjonerzy, którzy z takimi pomysłami pukają do drzwi potencjalnych inwestorów. Odnoszę wrażenie, że wielu dyrektorów banków, do których trafiały propozycje finansowania innowacyjnych pomysłów młodych ludzi w latach 90. do dziś pluje sobie w brodę, dlaczego w to nie weszli. Ale wracając do tematu anielskiego. Otóż oprócz środków finansowych, doświadczenia i kontaktów ważne dla pobłogosławionego przez anioła start-upa jest wsparcie merytoryczne, które oferuje  idące za tym zwiększenie wiarygodności przedsięwzięcia. Banki i inne instytucje finansowe w tym momencie zgodnie stwierdzają, że jak za projektem kryje się poparcie znanego biznesmena, którego znają i szanują to projekt taki dobrze rokuje i zmniejsza się ryzyko inwestycyjne.

Dwa skrzydła anioła

Gdyby anioł miał jedno skrzydło, byłby nielotem. Każdy anioł, przynajmniej z definicji powinien dla stabilnego lotu posiadać dwa skrzydła. Jedno skrzydło takiego anioła, które pozwala na bezpieczny i stabilny lot „raczkującego” w tym przypadku  biznesu to pieniądze, drugie nie mniej ważne to doświadczenie i kontakty. Najczęściej aniołowie albo mają swoje biznesy albo zarządzali biznesami. Wspomniany wyżej Ole Steen należy do typowych aniołów biznesu. Ma ogromne doświadczenie, intuicję, majątek  i dar przekonywania, który już na początku objawił się tym, że kapitał spółki wyniósł nie 30.000 tylko 80.000  euro bo dokładnie wiedział jak szybko w pierwszej fazie istnienia i funkcjonowania firmy rozchodzą się pieniądze. Jako doświadczeni i namiętni przedsiębiorcy aniołowie biznesu wiedzą, że start musi być uświęcony fartem, bo znają mechanizmy rządzące biznesem.

Kapitał i doradztwo za udziały w firmie

Za dostarczony kapitał i doradztwo inwestycyjne anioł otrzymuje zwyczajowo udziały w firmie, które w przyszłości może spieniężyć lub otrzymywać dywidendy. Wolumen akcji dla anioła jest bardzo istotny dla pomysłodawcy. I dlatego obie strony muszą się ułożyć w ustaleniu wartości przedsiębiorstwa. A te wywołują bardzo często emocje. Tu powinien rządzić spokój i pokora. W Polsce mamy przykłady biznesów, które się rozwinęły dzięki „aniołowym” inwestycjom. Jednym z najlepszych przykładów jest firma „W  biegu Cafe” – sieć kawiarni otwieranych w największych polskich miastach i dużych galeriach handlowych. Firma powstała w 2005 roku i w tej chwili posiada ponad kilkadziesiąt kawiarni. Na początku pomysłodawcy starczyło jedynie środków na dwie: w Warszawie i Krakowie. Dalsza ekspansja została wyhamowana brakiem środków lub niemożliwością ich uzyskania w bankach i funduszach.  Za pośrednictwem Lewiatan Business Angels  udało się znaleźć „anioła”, który zdecydował się zainwestować kilka milionów złotych w zamian za 50 % udziałów w firmie. Dzisiaj sieć dodaje do swojego portfolio dołącza 7-10 lokali rocznie, tak by w 2013 roku mieć ich już około 50.  Gdyby nie to finansowanie skończyłoby się na 2 kawiarniach. I okazuje się, że można.

Venture Capitals

Ale anioł może też przybrać postać instytucjonalną. Cały czas zakładamy, że nie jest czarnym tylko białym aniołem, który sypnie groszem przyzwoitym, ale w ramach zdrowego rozsądku. Ale co maja zrobić ci pomysłodawcy, którzy potrzebują milionowe środki na realizację swoich inwestycji? Muszą zapukać do drzwi wyższej ligi, której na imię fundusze Venture Capitals (VC). Te z kolei są bardzo ostrożne, bo operują pieniędzmi swoich klientów a ich zadaniem jest pomnażanie środków.
Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Aniołów Biznesu i funduszy zalążkowych (EBAN) można się dowiedzieć, że wartość inwestycji aniołów biznesu jest przeciętnie dużo niższa niż funduszy VC. Fundusze zainteresowane są wielomilionowymi inwestycjami (minimalna kwota inwestycji funduszu to przeciętnie 2, 5 mln euro). I znowu przypomina mi się szmonces, kiedy to Icek przyszedł pomodlić się do synagogi, aby jego krowa ocieliła się podwójnie. I tak bujał się i bujał, modlił się do Boga, na co obok stojący, Rozenzweig dał mu 500 dolarów i powiedział, idź do domu Icek, bo my tu się modlimy o miliony… Anioł przeciętnie inwestuje od 80-250 tys. euro. Ale zdarza się, że aniołowie dokonują wspólnej inwestycji łącząc się w grupy i wtedy ich inwestycje mogą sięgać pułapów funduszy i tym samym być intratną propozycją dla większych firm i projektów. Z perspektywy rynku kapitałowego ich główną funkcją jest wypełnienie luki kapitałowej. W Polsce dotyczy w największym stopniu przedsięwzięć wymagających zewnętrznego finansowania na poziomie 200 tys. – 5 mln złotych. Dlaczego właśnie tyle? Bo, z jednej strony są to kwoty zbyt wysokie dla przedsiębiorcy i jego najbliższych, z drugiej zbyt małe dla funduszy VC.  Gdy takich środków potrzebuje średnia, ale funkcjonująca od lat firma o ustabilizowanej pozycji, dysponująca majątkiem to jej szanse uzyskania kredytu w banku wzrastają.  Ale w przypadku firmy start-up, która legitymuje się kopalnią znakomitych pomysłów, jedynym rozwiązaniem jest dotarcie do prywatnego inwestora lub zainteresowanie jednego z funduszy zalążkowych. Po peregrynacjach biznesowych, czasami okazuje się, że jest to jedno i to samo źródło, – bo inwestycje aniołów biznesu oraz funduszy seed capital to często przenikające się nawzajem światy.  A dlaczego, bo po prostu istnieją fundusze, które zakładane są przez aniołów biznesu  – a takim przykładem jest Business Angel Seedfund. Są i takie fundusze, które chcą skorzystać z doświadczenia aniołów i próbują ich właśnie przyciągnąć i umożliwić im inwestycje w formie łączącej zalety inwestycji anioła i funduszu venture.

Crowdfounding, czyli rój

Ostatnio pojawiła się zupełnie nowa forma finansowania projektów zwana z angielska Crowdfounding, gdzie pieniądze pozyskuje z tzw. Roju. Ten rodzaj finansowania pochodzi jakże by inaczej z USA, gdzie po raz pierwszy pojawił się na platformie „kickstarter” i dedykowany był projektom medialnym i kulturalnym. Niedawno jego bardzo zbliżona forma pojawiła się w Europie. Zasada „roju” jest taka, iż poprzez strony internetowe takie jak np. Seedmatch albo Innovestment pomysłodawcy nowych biznesów mogą zaprezentować swoje projekty a zainteresowani mogą, jeżeli będą je uważać za interesujące nabywać udziały w tych przedsięwzięciach. Już można uczestniczyć w tych projektach mając w kieszeni 250 euro. Porównania do „pszczelego roju” zapewne mają swoje uzasadnienie w liczbie biorących udział w finansowaniu projektów. Ale jest to forma bardzo efektywna i kiedy to jednej z firm zabrakło 100 tys. Euro na kolejne projekty, kwotę tę udało się zebrać zaledwie w kilka godzin dzięki tzw. „rojowi”.

Miliardy w USA

W porównaniu do USA,  Europa w kwestii VC jest regionem pozostającym mocno w tyle. Mało europejskich funduszy przeznacza na Venture Capital znaczące sumy. Według danych statystycznych w Niemczech fundusze inwestycyjne wspomogły start-upy w 2011 r. sumą 600 mln euro. Tymczasem w 2011 r. USA przeznaczono na ten cel 9.3 mld euro, co było i tak sumą dużo mniejszą niż w rekordowym roku 2000, który nazwano rokiem nowych technologii i na start-upy głównie z branży IT przeznaczono ponad 100 mld dolarów. Unijni fachowcy twierdzą, że niestety europejczycy posiadają wrodzoną niechęć do ponoszenia ryzyka finansowego, gdy chodzi o inwestycje w coś, co nie wiadomo czy rokuje… A zadaniem funduszy jest przecież uzyskiwanie w miarę pewnych zysków z poniesionych nakładów i z tego są rozliczane. W takim razie jak mądrze i rozsądnie dysponować kapitałem i ryzykiem? W przypadku aniołów biznesu możemy mówić o kontaktach i sympatiach osobistych tak w przypadku VC tylko o rentowności….. I tu życzę odwagi.
A tak na marginesie istnieje instytucja, która bez kredytów, bez poręczeń, ale z całą armią aniołów i archaniołów w tle sprzedaje, z dużym sukcesem od ponad 2000 lat produkt, którego jeszcze nikt nie widział. I nie uważają się za  aniołów biznesu…. I co na to banki?

Andrzej Mroziński

 

Polecane artykuły
AktualnościCheck PointcyberatakicyberbezpieczeństwoWiadomości

Polacy planują majówkę i urlop a cyberprzestępcy podszywają się pod Airbnb

AktualnościITWiadomości

Ultimatum Komisji Europejskiej dla Tiktok

AktualnościWiadomości

Mistral planuje pozyskać pięć miliardów dolarów

AktualnościWiadomości

Adidas zachwyca swoich akcjonariuszy

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: