Credit Suisse, który ma zostać przejęty, poniósł porażkę w kolejnej głośnej sprawie sądowej. Międzynarodowy Sąd Handlowy w Singapurze orzekł, że spółka zależna największego szwajcarskiego banku naruszyła swoje obowiązki w zakresie ochrony aktywów byłego gruzińskiego premiera Bidziny Iwaniszwilego (67). Credit Suisse musi zrekompensować Ivanishvili odszkodowanie w wysokości 926 milionów dolarów, zgodnie z wyrokiem opublikowanym w piątek. Instytut może odliczyć prawie 80 mln dolarów wypłaconych już w sprawie.
„Dzisiejsze orzeczenie jest błędne i rodzi daleko idące pytania prawne” – napisał Credit Suisse w oświadczeniu. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, bank będzie się odwoływał. Rzecznik Iwaniszwilego powiedział, że z zadowoleniem przyjął werdykt. „Oczekujemy, że Credit Suisse w pełni zastosuje się do orzeczenia i ostatecznie weźmie odpowiedzialność za swoje niepowodzenia”.
Według Forbesa polityk i biznesmen Iwaniszwili ma majątek o wartości 4,9 miliarda dolarów, co czyni go najbogatszym człowiekiem w Gruzji. Iwaniszwili zgromadził swój majątek w Rosji w okresie prywatyzacji przemysłu metalowego i bankowego. W 2003 opuścił Rosję i wrócił do rodzinnej Gruzji.
Iwaniszwili był klientem Credit Suisse w latach 2005-2015. Powierzył część swojego majątku firmie powierniczej prowadzonej przez Credit Suisse w Singapurze. Ale oszustwo i inne błędy doradcy klienta z Genewy spowodowały duże straty, za które zażądał odszkodowania w wysokości 1,2 miliarda dolarów w Singapurze. Konsultant został skazany przez szwajcarski sąd w 2018 roku za fałszowanie podpisów byłych klientów, w tym Iwaniszwilego, przez okres ośmiu lat. Przyznał też, że sam ukrywał piętrzące się straty i zgarniał dziesiątki milionów franków.
Sędzia w Singapurze stwierdził, że Credit Suisse wiedział, że doradca klienta rażąco naruszył instrukcje dotyczące zwalczania oszustw. Bank wolał zatrzymać głównego klienta niż zabezpieczyć aktywa powiernicze.
Sędzia nie tylko uwzględniła skradzione pieniądze w swoim wyroku do obliczenia odszkodowania, ale także konsekwencje złych decyzji inwestycyjnych. Według osoby zaznajomionej z sytuacją, Credit Suisse prawdopodobnie zajmie się tą sprawą w swoim odwołaniu. Bo bank nie daje gwarancji powodzenia inwestycji. Po Sądzie Apelacyjnym Credit Suisse może skierować sprawę do innej instancji.
Iwaniszwili, który był premierem Gruzji w latach 2012-2013, wniósł drugą sprawę z tym samym naciskiem przeciwko filii Credit Suisse na Bermudach. W zeszłym roku sąd nakazał lokalnej filii ubezpieczeń na życie zapłacić 607,4 miliona dolarów odszkodowania. W tym przypadku też bank złożył apelację, decyzja jest nadal w toku.
Sąd w Singapurze wyjaśnił, że kwot odszkodowań w Singapurze i na Bahamach nie należy sumować. Według osoby zaznajomionej z sytuacją szkody można żądać tylko raz. Nakładanie się wyniosło około 300 milionów dolarów. Jeśli proces apelacyjny nie zakończy się łagodniejszymi wyrokami, bank będzie musiał wyłożyć na stół dobre 1,1 miliarda dolarów. Bank nie ujawnił utworzonych już rezerw. Zdaniem znawcy sytuacji nie wystarczą one jednak na pokrycie kosztów tej wielkości.
Sprawa Iwaniszwilego prawdopodobnie nie zakończyła się dla Credit Suisse wraz z procesami na Bermudach i Singapurze. W Szwajcarii właśnie rozpoczęło się postępowanie przeciwko bankowi. Kasa zajmuje się też całym szeregiem innych spraw, część dotycząca sporów prawnych w raporcie rocznym zajmuje ponad jedenaście stron. W ostatnich latach firma wyłożyła miliardy na rozstrzygnięcie spraw sądowych.
Były też inne afery i awarie, które w ostatnich miesiącach nadszarpnęły zaufanie klientów do instytutu. W obliczu egzystencjalnej paniki na banki szwajcarski rząd wkroczył w marcu i zorganizował przejęcie przez rywala UBS. Umowa powinna zostać zawarta na początku czerwca. UBS planuje przeznaczyć kolejne cztery miliardy dolarów na ryzyko prawne i kwestie regulacyjne związane z Credit Suisse.



