Po tym, jak Elon Musk przejął władzę na Twitterze, w niegdyś olśniewającą firmę wieje inny wiatr. Przede wszystkim Musk chce jednego: ciąć wydatki, oszczędzać pieniądze – i jeśli to konieczne, z łomem. W tym celu od samego początku zwolnił dużą część siły roboczej i stopniowo przestawał płacić zobowiązania, takie jak czynsz za biura. Nic dziwnego, że prezes stoi teraz w obliczu fali procesów sądowych, które mogą go kosztować więcej niż zaoszczędzone pieniądze.
Biuro terenowe na Twitterze zamknięte
Najnowszy przypadek pochodzi z San Francisco, siedziby Twittera. Musk najwyraźniej przestał też tam płacić czynsz, pozostawiając 136 260 dolarów zaległości za jedno piętro w budynku Hartford, donosi Wall Street Journal. Lokale nie są siedzibą Twittera na Market Street, około dwóch mil dalej, ale biurem terenowym. Podobno w połowie grudnia właściciel przypomniał Twitterowi, że Twitter będzie zalegał, jeśli czynsz za biura na 30. piętrze budynku nie wpłynie w ciągu pięciu dni roboczych – podobno nic się nie stało.
The Wall Street Journal donosi, że inne firmy, w tym firma transportowa i dostawca oprogramowania, również złożyły pozwy w ostatnich tygodniach.
Aukcje i papier toaletowy
Jak ważne są oszczędności dla Muska, widać też gdzie indziej. W połowie stycznia zostanie zlicytowana znaczna część wyposażenia biura jego nowej firmy, w tym przede wszystkim profesjonalne wyposażenie stołówki i dużo mebli.
Niedawno Twitter trafił na pierwsze strony gazet, ponieważ obecni i byli pracownicy „New York Timesa” informowali o aktualnych warunkach w centrali. Mówi się, że biuro wyraźnie się pogarsza z powodu rozwiązania umów z firmami sprzątającymi i nabrało zapachu stęchlizny spowodowanej resztkami jedzenia i zbyt wąskimi biurami. Gazeta codzienna donosiła, że niektórzy pracownicy zabierali ze sobą nawet papier toaletowy.



