Wielu pracodawców uważa za sensowny środek wzbudzania wśród pracowników obaw przed bezrobociem . W przeszłości firmy takie jak General Electric, Axa i Würth próbowały motywować swoich ludzi do cięższej pracy, grożąc im zwolnieniami. W badaniach organizacji od dawna panuje zgoda co do tego, że nie jest to dobry pomysł.
Ale czy taka metoda – oczywiście moralnie nie do zaakceptowania – naprawdę poprawiłaby wydajność? Tego właśnie chciało się dowiedzieć czterech amerykańskich psychologów organizacji, którzy w serii badań obejmujących ponad 600 pracowników zbadali związek między postrzeganą niepewnością pracy a zachowaniem w pracy.
Wiele osób testowych opisało, że podejmowało dodatkową pracę, pracowało w nadgodzinach i próbowało radzić sobie szczególnie dobrze w odpowiedzi na niepewność zatrudnienia. Ale kiedy trzy miesiące później naukowcy poprosili ich o ocenę swoich wyników, okazało się, że dodatkowy wysiłek nie zrobił różnicy. Powód: stres i frustracja spowodowana dodatkową pracą wyczerpały pracowników do tego stopnia, że ucierpiała na tym ich wydajność. Często też łamali zasady, częściej się spóźniali lub niszczyli mienie firmy.
„Te zachowania mogą stworzyć błędne koło”, piszą autorzy, „które dodatkowo zmniejsza bezpieczeństwo psychiczne w miejscu pracy i szkodzi zarówno indywidualnemu samopoczuciu, jak i wynikom finansowym firmy”.
Źródło: Mindy K. Shoss i in., „Working Hard or Hardly Working? An Examination of Job Preservation Responses to Job Insecurity”, Journal of Management, lipiec 2022 r.



