Polska jest dziś postrzegana w Unii Europejskiej jako wiarygodny partner i jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek Wspólnoty. Utrzymanie tej pozycji w nowym etapie integracji będzie jednak wymagało większego zaangażowania przedsiębiorców w proces legislacyjny w UE. Zdaniem przedstawicieli Konfederacji Lewiatan dziś ten głos biznesu jest wciąż zbyt słabo słyszalny.
– Pozycja Polski w Europie jest dobra, jesteśmy wiarygodnym partnerem i dużą gospodarką. To zostało dostrzeżone – mamy stabilny wzrost gospodarczy, a nasi partnerzy w Unii Europejskiej pytają, co stoi za naszym sukcesem – mówi agencji informacyjnej Newseria Kinga Grafa, zastępczyni dyrektor generalnej Konfederacji Lewiatan ds. europejskich, dyrektorka biura organizacji w Brukseli i stała przedstawicielka przy BusinessEurope.
Polska coraz częściej pojawia się w międzynarodowych analizach jako przykład udanej transformacji gospodarczej. W ubiegłym roku nasz kraj awansował do grona 20 największych gospodarek świata. Po raz pierwszy PKB Polski przekroczył wartość 1 bln dol., a gospodarka wzrosła o solidne 3,6 proc.
– Za tym sukcesem w dużej mierze na pewno stoi Unia Europejska. To zarówno środki, które otrzymywaliśmy przez wiele lat i które umożliwiły modernizację kraju, gospodarki i instytucji, ale też nasza przedsiębiorczość, umiejętność dostosowywania się do trudnych warunków. Doskonałym przykładem jest to, jak wyszliśmy z pandemii COVID-19 jako kraj – przedsiębiorcy nie zwalniali ludzi tak często jak na Zachodzie, udało się utrzymać pracowników – mówi Kinga Grafa. – Teraz, kiedy zaczyna się nowy etap integracji w Unii Europejskiej, kiedy na ważności zyskują inne tematy, jak obronność, bezpieczeństwo i budowa odporności, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak tę obecną mocną pozycję przekuć w długotrwały sukces.
Trzy głośne raporty ostatnich lat potwierdziły konieczność zmiany unijnej agendy. Raport Mario Draghiego postawił w centrum debatę na temat konkurencyjności europejskiej gospodarki, raport Enrica Letty akcentował potrzebę wzmocnienia rynku wewnętrznego, a raport Sauliego Niinistö poświęcono gotowości i odporności UE na kryzysy. W ocenie ekspertów nowa unijna agenda będzie w coraz większym stopniu łączyć kwestie bezpieczeństwa z konkurencyjnością. To oznacza, że dla polskich firm istotne będą już nie tylko klasyczne obszary rynku wewnętrznego, ale także regulacje dotyczące odporności łańcuchów dostaw, przemysłu, energii i obronności. Wskazywała na to także agenda polskiej prezydencji w Radzie UE w pierwszej połowie 2025 roku, która odbywała się pod hasłem „Bezpieczeństwo, Europo!” i koncentrowała się na siedmiu wymiarach bezpieczeństwa, w tym ekonomicznym.
– W wielu sprawach Polska potrafiła wcześniej niż inni dostrzec zagrożenia, choćby w kontekście Rosji, obronności czy nadmiernej regulacji. Brakuje jednak udziału firm w procesie legislacyjnym – mówi ekspertka podczas wiosennej edycji Europejskiego Forum Nowych Idei. – Unia Europejska bardzo się zmienia, a konkurencyjność i odporność znalazły się dziś w centrum uwagi. My musimy być w pierwszym rzędzie, jeśli chodzi o szukanie wspólnych rozwiązań dla Europy. Jesteśmy w Brukseli za mało reprezentowani, zbyt mało firm przyjeżdża, żeby mówić o tematach, które są dla nich ważne.
Sama Konfederacja Lewiatan utrzymuje stałe biuro w Brukseli i działa w strukturach BusinessEurope, wskazując, że obecność na wczesnym etapie prac legislacyjnych jest dla biznesu równie ważna jak późniejsze komentowanie gotowych przepisów.
– Bardzo często mówię, że koszt zaniechań, czyli tego, że nie weźmiemy udziału w jakimś procesie legislacyjnym, że nie przekażemy naszych postulatów, będzie wyższy niż koszt zaangażowania – zauważa Kinga Grafa. – Musimy tłumaczyć firmom, że Unia to my, a nie coś zewnętrznego. Mamy wpływ na to, co się w niej dzieje, ale trzeba się angażować i przedstawiać swoje rozwiązania. Tylko wtedy mamy szansę siedzieć w pierwszym rzędzie i trzymać stery Unii Europejskiej.
Jak podkreśla, w konkurencji ze Stanami Zjednoczonymi czy Chinami szansę ma przede wszystkim Unia Europejska jako wspólny rynek 27 państw, a nie pojedyncze stolice. Dlatego budowanie wpływu Polski w Brukseli oznacza jednocześnie wzmacnianie jej głosu w relacjach międzynarodowych.
– Nie jest to jeszcze doceniane w Unii Europejskiej i nad tym wszyscy musimy pracować – nie tylko Polska, ale właściwie wszystkie państwa członkowskie – ocenia zastępczyni dyrektor generalnej Konfederacji Lewiatan ds. europejskich.



