Sprzedaż kultowej włoskiej marki Gucci spadła o 8 procent rok do roku w pierwszym kwartale, ogłosiła we wtorek spółka-matka Kering. Od stycznia do marca Gucci wygenerowało przychody w wysokości 1,35 miliarda euro, nieznacznie poniżej oczekiwań analityków, wynoszących około 1,37 miliarda euro. To jedenasty kwartał z rzędu ze spadkiem przychodów.
Dane opublikowano zaledwie kilka dni przed przedstawieniem planu restrukturyzacji przez prezesa Keringa, Lucę de Meo (58), co podkreśla skalę zadania stojącego przed zarówno szanowanym domem mody, jak i kontrolującą go francuską rodziną Pinault. De Meo, były prezes Renault i gwiazda świata motoryzacji, dąży do uratowania Keringa poprzez radykalną restrukturyzację, a jego styl zarządzania to szok kulturowy dla grupy Gucci. Rynki pokładają duże nadzieje w de Meo, który ma doprowadzić do strategicznego zwrotu w niestabilnym otoczeniu i w obliczu szybko zmieniających się trendów. Niemniej jednak większość analityków nie spodziewa się powrotu Gucci na ścieżkę wzrostu przed jesienią.
Akcje Keringa straciły na wartości około 8 procent od początku roku, a ostatnio spadły o kolejne 8 procent. Kering nie jest w tym odosobniony: akcje jego luksusowych konkurentów, w tym LVMH i Hermès, również odnotowały ostatnio znaczne spadki – ostatnio akcje Hermèsa spadły o ponad 11 procent.
Początkowe ożywienie Keringa zostało dodatkowo utrudnione przez wojnę w Iranie i kruche nastroje konsumentów. Według dyrektor finansowej Armelle Poulou, konflikt osłabił ogólny wzrost grupy o około jeden procent – podobny efekt zaobserwowano również w Gucci.
Były projektant Balenciagi ma to naprawić
Całkowita sprzedaż Keringa – w tym marek takich jak Yves Saint Laurent i jubiler Boucheron – była porównywalna z rokiem poprzednim, po uwzględnieniu wahań kursów walut. Wyniki te przerosły oczekiwania; analitycy prognozowali spadek o 5,8%. Szczególnie pozytywny wpływ miała wysoka sprzedaż w segmentach biżuterii i okularów.
Pierwsze kolekcje gruzińskiego projektanta Demny , który w zeszłym roku przeszedł z Balenciagi do Gucci, są już dostępne w sklepach i, jak się oczekuje, nadadzą biznesowi nowego impulsu.
Na kluczowych rynkach, takich jak Chiny, widać lekką stabilizację – choć wzrost pozostaje ujemny. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest jednak znacznie bardziej optymistyczna, a trendy wskazują na zauważalną poprawę, jak wyjaśnił Poulou, nie podając dalszych szczegółów.
Hermès i LVMH również cierpią z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie
Ocena rynku przeprowadzona przez firmę Kering jest zgodna z oświadczeniami jej więszego konkurenta, LVMH . LVMH stwierdził, że zamożni klienci z państw Zatoki Perskiej rzadziej robią zakupy w centrach handlowych lub podróżują do Europy w celu zakupu dóbr luksusowych.
„Nagłe zatrzymanie” w marcu
Hermès również odnotowuje spadek sprzedaży w regionie Zatoki Perskiej. Mniejsza liczba turystów w Europie i niechęć do zakupów na Bliskim Wschodzie spowalniają wzrost, ogłosiła w środę firma modowa, znana z torebek Birkin kosztujących kilka tysięcy euro. Po uwzględnieniu wahań kursów walut sprzedaż wzrosła o 5,6%, podczas gdy analitycy spodziewali się wzrostu o 7,1%. Negatywny wpływ kursów walut zmniejszył raportowaną sprzedaż o jeden procent, do 4,07 mld euro.



