Przez dziesięciolecia ten model był bezpiecznym dla Daimlera : Klasa C, której pierwsza generacja wciąż nazywała się Mercedes 190, zapewniała Mercedes-Benz niezawodnie wysoką sprzedaż, obroty i zyski przez prawie 40 lat. Ważną częścią recepty na sukces było przekazanie innowacji z klasy wyższej do klasy średniej. W przypadku 190, który został wprowadzony na rynek w 1982 roku, był to skuteczny sposób hermetyzacji silników wysokoprężnych, który tłumił typowe „przybijanie” silników o zapłonie samoczynnym – i nadał 190 przydomek „Whisper Diesel”. W późniejszych generacjach dodano na przykład standardowy ABS, ESP, adaptacyjne poduszki powietrzne, automatycznie sterowane podwozie i szczególnie ekonomiczne silniki.
Teraz Daimler wprowadza szóstą generację Klasy C – a Szwabowie pozostają wierni jednej rzeczy: uczucie Klasy S jest teraz dostępne również w Klasie C, która ma 4,7 metra długości i niezbyt kompaktową. W porównaniu do swojego poprzednika, w serii 206 jest więcej miejsca dla kierowcy, pasażera z przodu i pasażerów z tyłu, ponieważ nowa Klasa C jest nazywana wewnętrznie w firmie Daimler. W tym celu przejmuje system operacyjny i informacyjno-rozrywkowy Klasy S, zwany MBUX 2.0 – i tym samym eliminuje jedną z najbardziej oczywistych słabości poprzednika. Szybkie i wszechstronne sterowanie głosowe będzie zatem w przyszłości standardem.
Za dopłatą dostępne są reflektory „Digital Light” z Klasy S i skrętną tylną oś, która jest nieco odchudzona w porównaniu z luksusowym mobile, ale która przynajmniej zmniejsza promień skrętu do mniej niż jedenaście metrów. Fani konstrukcji kombinowanej doceniają wartość swoich pieniędzy od samego początku: w przeciwieństwie do wcześniejszych wersji, tym razem model T będzie dostępny od samego wprowadzenia na rynek.
Plug-in o zasięgu 100 km, ale nie planowano napędu wyłącznie elektrycznego
Oczekiwania dotyczące sprzedaży są wysokie: Mercedes sprzedał łącznie 10,5 miliona swoich modeli ze średniej półki od 1982 roku, 2,5 miliona egzemplarzy piątej generacji, wprowadzonej na rynek w 2014 roku. Najnowsze wcielenie Klasy C powinno na się tym opierać. „Kompleksową elektryfikację” obiecuje szef Daimlera Ola Källenius w przypadku jego sedana klasy średniej, hybrydowej wersji plug-in nowej Klasy C, która wyróżnia się 100-kilometrowym zasięgiem wyłącznie na napędzie elektrycznym. W nowej Klasie C nie będzie silników sześciocylindrowych – tylko jednostki czterocylindrowe, wtedy jako silniki wysokoprężne i benzynowe.
I jedna rzecz nie stanie się z nową Klasą C w przyszłości: w pełni zelektryfikowany Stromer, który ma stanowić konkurencję dla modeli 3 Tesli lub BMW i4. Obecna platforma Klasy C może być zelektryfikowana, powiedział niedawno główny inżynier Daimlera Christian Früh w „Süddeutsche Zeitung” . Trzeba by jednak było włożyć akumulatory pod podłogę, podnieść pojazd i zastosować koła o większej średnicy. To sfałszowałoby „DNA Klasy C”, usprawiedliwiał się Früh, i musiałbyś iść na różne kompromisy. Dlatego zastosuje się inne rozwiązanie, ale to jeszcze trochę potrwa.
Oprócz Klasy C Daimler boryka się z problemami z elektryfikacją
W ten sposób Früh nawiązał do platformy dla samochodów klasy średniej i wyższej, zaprojektowanej specjalnie do napędów elektrycznych, którą wciąż się rozwija. Szef Daimlera Källenius zapowiedział taką platformę już jesienią 2019 roku. Poprzednie modele w pełni elektryczne ze Szwabii, SUV-y EQC i EQA, nadal bazują na płycie bazowej, która jest zaprojektowana dla kilku rodzajów napędu – co ogranicza maksymalny możliwy rozmiar akumulatora, a tym samym zasięg.
W tym roku Mercedes chce wprowadzić na rynek model elektryczny EQS, oparty na nowej architekturze elektrycznej EVA. Powinno to umożliwić zasięg do 700 kilometrów na jednym ładowaniu akumulatora. Platforma elektryczna MMA przeznaczona dla bardziej kompaktowych i średnich pojazdów elektrycznych powinna być gotowa do połowy dekady – co byłoby wówczas odpowiednie dla samochodów elektrycznych w rozmiarze klasy C. Rozwój nie jest oczywiście sukcesem. Jak przyznał szef rozwoju Daimlera Markus Schäfer (55), według raportu portalu technicznego t3n z połowy stycznia, platforma MMA była „trudna”. Zaczynasz od zera, aby zbudować „ostateczny samochód elektryczny”.
Poza tym Szwabowie walczą nie tylko z radą zakładową, jeśli chodzi o elektryfikację. Istnieją również poważne problemy z nowym dostawcą ogniw Farasis, który ma rozpocząć produkcję ogniw do akumulatorów samochodów elektrycznych dla Daimlera w Niemczech już w 2022 r., Ale nadal brakuje pozwoleń na budowę i dobrych próbek ogniw. To zagraża ofensywie elektrycznej, którą Källenius zamówił dla grupy: Daimler chce wprowadzić na rynek ponad dziesięć nowych modeli elektrycznych do 2025 roku, w tym EQS, elektryczną Klasę S.
Na tym tle jest mniej zaskakujące, że Daimler nie robi wielkiego zamieszania z napędem elektrycznym w przypadku swojego poprzedniego modelu Klasy C.
Oprac. Andrzej Mroziński



