Zdaniem „ekspertów ekonomicznych” niemiecka gospodarka właśnie zapobiegła recesji, której się obawiano. Perspektywy nieco się poprawiły, zwłaszcza ze względu na bardziej stabilne dostawy energii , ogłosiła w środę komisja w zaktualizowanej prognozie gospodarczej. Ogólnie jednak sytuacja pozostaje napięta.
Zdaniem ekonomistów w bieżącym roku produkt krajowy brutto powinien wzrosnąć o 0,2 proc. Wcześniej zakładali, że zmniejszy się o taką samą kwotę. W nadchodzącym roku spodziewają się wzrostu o 1,3 proc. „Związana z inflacją utrata siły nabywczej, gorsze warunki finansowania i jedynie powoli odbudowujący się popyt zagraniczny uniemożliwiają silniejsze ożywienie w tym i przyszłym roku” – mówi Monika Schnitzer (61 l.), przewodnicząca Rady Doradczej.
W ocenie komisji zauważalnego złagodzenia cen konsumpcyjnych należy spodziewać się dopiero w przyszłym roku. Powodem tego jest to, że rosnące płace i wysokie ceny producenta prawdopodobnie będą na razie wspierać inflację, jak powiedział członek komisji Martin Werding . „Inflacja w coraz większym stopniu wpływa na gospodarkę” – powiedział Werding. W bieżącym roku ekonomiści spodziewają się inflacji na poziomie 6,6 proc. W nadchodzącym roku spadnie wtedy do 3,0 proc.
Jesienią eksperci ostrzegali przed poważnymi zagrożeniami spadkowymi, przede wszystkim ze względu na zbliżający się niedobór gazu. W swoim rocznym raporcie przewidzieli zatem recesję dla niemieckiej gospodarki. Od tego czasu sytuacja na rynkach energii uległa jednak złagodzeniu. Również Komisja Europejska ostatnio podniosła swoje oczekiwania wobec niemieckiej gospodarki i podobnie jak rząd federalny zakłada minimalny wzrost.
W zaktualizowanej prognozie komitet ostrzegał, że w dostawach energii istnieje „znaczne ryzyko”, również w perspektywie nadchodzącej zimy. „Aby całkowicie ponownie napełnić zbiorniki gazu i zapobiec niedoborom gazu w nadchodzącej zimie, musimy nadal oszczędzać dużo energii” – powiedziała ekspertka Veronika Grimm (51 l.). Ma to zastosowanie nawet wtedy, gdy Niemcy zwiększą swój import.



