manager magazine: Czy nadal znajduje Pan czas na treningi?
Moritz Fürste: Jeśli to możliwe, trenuję każdego ranka. Wstaję o 6:40, jem śniadanie z dwiema córkami i odwożę je do szkoły. Potem idę pobiegać lub na siłownię. Wychodzę do biura krótko przed 9:00. W środy wieczorem gram w tenisa.
Ty i Twój współzałożyciel, Christian Toetzke, stworzyliście Hyrox, modny sport, który z czasem stał się globalną serią wydarzeń generujących miliony euro przychodu. Czy kiedykolwiek czułeś się przytłoczony natłokiem obowiązków i obowiązków?
Tak to można ująć. Właściwie od kilku miesięcy mam asystentkę kierownictwa. Zaczęliśmy razem organizować i układać mój kalendarz. Wcześniej, oprócz codziennych obowiązków, sama planowałam i rezerwowałam każde spotkanie i każdą podróż. W końcu to po prostu przerosło.
Jakie wnioski wyciągnąłeś ze swojej kariery sportowej, które teraz pomagają ci w zarządzaniu czasem?
Jako sportowiec amator, startujący na poziomie zawodowym, nigdy nie mogłem skupić się wyłącznie na sporcie. Trenowałem sport, studiowałem w ramach studiów dualnych i sam musiałem szukać sponsorów. Dlatego stale ustalałem priorytety, przyspieszając naukę przed egzaminami i odkładając ją na później przed zawodami. To uczyniło mnie osobą bardzo zorganizowaną.
Jak to jest zauważalne dzisiaj?
Mój umysł potrafi bardzo szybko zmieniać tematy. Nie potrzebuję czasu oczekiwania między spotkaniami.
Jak wygląda typowy tydzień?
Codziennie konsultuję się z moją asystentką, Sarah. Regularnie wymieniam też informacje z moim partnerem, Christianem. Z kolegami, którzy podlegają mi bezpośrednio, umawiam się na cotygodniowe spotkania, a koordynujemy je również za pośrednictwem Slacka i WhatsAppa. Patrząc na kalendarz, zauważam, że rano mam więcej spotkań wewnętrznych, a po południu więcej spotkań zewnętrznych.
Jakimi zasadami kierujesz się planując kalendarz?
Żadnego, nie jestem fanem narzędzi do zarządzania czasem i niechętnie udzielam porad w ich zakresie. Wierzę, że każdy ma swój własny, unikalny rytm. Nie zgadzam się z teorią, że skuteczni menedżerowie wstają o 5 rano i potrzebują tylko kilku godzin snu. Nie uważam też, że każdy powinien spać co najmniej osiem godzin. Osobiście bardzo lubię oglądać seriale z żoną o 22:00.
Jak opisałbyś swój rytm?
Niewiele jest rytmu, zawsze na pełnym gazie – to pewnie ze sportu. Tam po prostu jesteś przyzwyczajony do ciągłego dążenia do kolejnego celu.
Jak organizujesz swoje zadania?
Czasami rezerwuję czas na pracę nad sprawami – nawet tymi związanymi z moją pracą wolontariacką jako prezes klubu hokejowego. Zazwyczaj odpowiadam na e-maile w ciągu jednego dnia. Tylko na wakacjach może to potrwać dłużej. Jeśli nie odzywam się po tygodniu, to znaczy, że nie uznałem tego za ważne. Często czytam prezentacje w samolocie. Czas podróży wykorzystuję również na burzę mózgów, notując strategiczne pomysły na papierze i długopisie.
Ile godzin pracujesz łącznie?
Nie mogę podać konkretnej liczby godzin, po części dlatego, że mój grafik pracy jest bardzo rozproszony: sprawdzam pocztę, kiedy dzieci śpią, poza godzinami szczytu prowadzę też rozmowy telefoniczne z Azją i USA , a podróżuję około 100 dni w roku. W tygodniu, kiedy pracuję tylko z Hamburga, to może 50 do 60 godzin.
Kiedy osiągasz swój osobisty limit? Jak go ustalasz?
Zauważam to bardzo wyraźnie na wakacjach, kiedy potrzebuję dwóch, trzech dni na relaks. Albo kiedy nie potrafię już mentalnie przestawić się na inne tory.
Czy można się z Tobą skontaktować podczas urlopu?
Tak, pracuję od czasu do czasu. Mój telefon jest włączony.
Dużo podróżują. Co to oznacza dla twojego życia rodzinnego?
Mam wielkie szczęście, że moja żona postanowiła sama prowadzić dom. Kiedy przyjeżdża na imprezy, babcie zajmują się wszystkim. Jestem za to bardzo wdzięczny.
Gdybyś odszedł z firmy, od razu miałbyś wolny kalendarz spotkań.
To nie jest coś, do czego dążymy z Christianem. Kwestia wyjścia z biznesu wiąże się również z pieniędzmi, a to nie jest mój główny problem. Mógłbym sobie wyobrazić, że stopniowo wycofujemy się z codziennej działalności przez lata, ale teraz też o tym nie myślę. Chcę nadal rozwijać biznes. Chcemy dalej ugruntować pozycję Hyroxu jako dyscypliny sportowej, organizować obozy treningowe i dążyć do tego, aby stał się dyscypliną olimpijską.
Z kim chciałbyś wymienić się kalendarzami?
Z profesjonalnym golfistą. Mógłbym latać po całym świecie, grać w golfa przy dobrej pogodzie i nie musiałbym tak wcześnie kończyć kariery sportowej. W końcu wielu golfistów z wiekiem staje się coraz lepszych.



