Gigant naftowy Shell mianował w czwartek Waela Sawana, szefa zintegrowanego biznesu gazowego i energii odnawialnej, na stanowisko dyrektora generalnego grupy. Zastąpi on 64-letniego Bena van Beurdena, który ma ustąpić pod koniec tego roku, donosi Reuters w czwartek.
Van Beurden dołączył do firmy Shell w 1983 roku i został prezesem w styczniu 2014 roku. W trakcie kadencji Holendra spadło m.in. przejęcie konkurencyjnej Grupy BG o wartości 53 miliardów dolarów w 2016 roku, co teraz opłaciło się ze względu na rosnące ceny gazu ziemnego. Van Beurden był także pierwszym dyrektorem generalnym, który obniżył dywidendę firmy od czasów II wojny światowej. Tłem był spadek zysków podczas pandemii korony . W ubiegłym roku z powodu sporów z organami podatkowymi i sądami przeniósł siedzibę firmy do Wielkiej Brytanii, zrezygnował ze złożonej struktury akcjonariatu i usunął z nazwy „królewski holenderski”.
Firma znów radzi sobie dobrze, a Shell wykazał skorygowane zyski w wysokości 11,5 miliarda dolarów w samym tylko drugim kwartale. To ponad dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Grupa czerpie korzyści przede wszystkim ze wzrostu cen ropy spowodowanego wojną na Ukrainie . Van Beurden zainicjował przejście z paliw kopalnych na energię odnawialną i wyznaczył sobie cel, aby grupa była neutralna dla klimatu do 2050 roku. Biorąc pod uwagę miliardy, jakie Shell zarabia obecnie na ropie, jest to trudna transformacja .
Sawan będzie teraz kontynuował to zadanie jako nowy człowiek u steru giganta naftowego.



