Nie będzie planowane wejście inwestora do Niemieckiej Ligi Piłki Nożnej. W środę we Frankfurcie nad Menem zarząd organizacji zrzeszającej 36 klubów zawodowych jednomyślnie podjął decyzję o niekontynuowaniu negocjacji w sprawie zawarcia wartej miliardy dolarów umowy. DFL ogłosiło to po nadzwyczajnym posiedzeniu. Decyzję poprzedziły tygodnie protestów kibiców i rosnące żądania klubów dotyczące nowego głosowania. Po niepowodzeniu oczekiwanego porozumienia Prezydium musi teraz znaleźć inne źródła pieniędzy na realizację planów modernizacyjnych.
Wcześniej w 1. i 2. lidze miały miejsce tygodnie protestów związanych z piłkami tenisowymi, zdalnie sterowanymi samochodami, a nawet małymi samolotami, w związku z czym istniało ryzyko odwołania meczów. Ostatecznie w kontrowersyjnym przetargu pozostała jedynie firma CVC.
Pierwsza próba pozyskania inwestora w zeszłym roku nie znalazła wymaganej większości wśród klubów. W grudniu dopiero co uzyskano niezbędną większość dwóch trzecich. Ze względu na kontrowersyjną rolę dyrektora zarządzającego Hanoweru Martina Kinda (79 l.) istnieje podejrzenie, że głosowanie mogło naruszyć zasadę 50+1. Zasada ogranicza wpływ darczyńców zewnętrznych na kluby I i II ligi.



