Przedstawiciele instytucji Unii Europejskiej pracują nad alternatywnymi źródłami finansowania długoterminowego budżetu UE po 2028 roku. Mają one pomóc sfinansować spłatę zadłużenia zaciągniętego na programy pomocowe po pandemii COVID-19. Wśród rozważanych pomysłów znalazły się m.in. opłata związana z importem wysokoemisyjnych produktów czy podatek od dużych korporacji. Zdaniem europosła Janusza Lewandowskiego z Koalicji Obywatelskiej państwa członkowskie nie są chętne do wprowadzania nowych obciążeń, tym bardziej że same borykają się z wysokim zadłużeniem.
– Unia jest zadłużona. To był tzw. dług pandemiczny, który miał pomóc odmrozić gospodarkę, ale to oznacza od 2028 roku spłatę co najmniej 25 mld euro. To są raty kapitałowe, a nie tylko odsetki – mówi agencji Newseria Janusz Lewandowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, były komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego.
Unia Europejska w 2020 roku wprowadziła NextGenerationEU, czyli tymczasowy instrument odbudowy gospodarczej, który został stworzony, aby pomóc państwom członkowskim naprawić straty finansowe i społeczne wywołane przez pandemię COVID-19. Aby go sfinansować, Komisja Europejska zaciąga pożyczki na rynkach kapitałowych, na warunkach korzystniejszych od tych, które mogłaby uzyskać większość państw członkowskich samodzielnie. Następnie Komisja dokonuje redystrybucji tych kwot. Centralnym elementem NextGenerationEU jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF) – oferujący dotacje i pożyczki wspierające reformy i inwestycje w państwach członkowskich UE na podstawie ich krajowych planów odbudowy.
Na podstawie wniosków państw członkowskich o finansowanie w ramach RRF oraz potrzeb finansowych innych programów UE spodziewa się zebrać do końca 2026 roku do 637 mld euro (z maksymalnej puli programu 806,9 mld euro, ustalonej w 2021 roku). Spłata zadłużenia zaciągniętego na finansowanie programu NextGenerationEU rozpocznie się w 2028 roku i będzie realizowana w długim okresie, do 2058 roku. Część pożyczkowa zostanie spłacona przez państwa członkowskie, które z nich skorzystały, a dotacje – z budżetu Unii.
– Jeżeli nie będzie nowych źródeł zasilania, to wtedy spłata będzie kosztem istniejących programów – mówi Janusz Lewandowski.
Komisja Europejska w propozycji nowego długoterminowego budżetu UE na lata 2028–2034 zaproponowała pięć nowych zasobów własnych. Wśród nich znalazły się wpływy z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS). KE proponowała, by 30 proc. dochodów uzyskanych z istniejącego ETS 1 trafiało do budżetu Unii zamiast do państw członkowskich. Oczekuje, że będzie to generować średnio ok. 9,6 mld euro rocznie.
W grę wchodzą również zasoby własne oparte na podatku akcyzowym od wyrobów tytoniowych, które mają przynosić średnio ok. 11,2 mld euro rocznie. Około 15 mld euro mają z kolei generować zasoby z niezebranych e-odpadów, a te bazujące na mechanizmie dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (CBAM) – 1,4 mld euro rocznie.
– Generalnie nie ma zachwytu co do nowych źródeł zasilających budżet europejski. Najbardziej prawdopodobny wydaje się podatek węglowy, który ma zapobiec ucieczce wysokoemisyjnych branż poza Unię Europejską. On jest jednak najmniej wydajny ze wszystkich zaproponowanych i przynosi ok. 1,5 mld euro. Najbardziej niepopularny jest podatek od dużych korporacji, które mają obroty powyżej 100 mln euro, dlatego że to jest jednak nowy podatek – podkreśla europoseł.
Chodzi o propozycję zasobów własnych opartych na wkładzie przedsiębiorstw (CORE). Podmioty prowadzące działalność i sprzedające towary lub usługi na rynku UE o obrocie netto powyżej 100 mln euro na rok miałyby wnosić roczną płatność ryczałtową, która – według wyliczeń KE – powinna przynieść ok. 6,8 mld euro rocznie.
Podczas majowej sesji plenarnej odbyła się dyskusja na temat alternatywnych źródeł finansowania długoterminowego budżetu Unii Europejskiej. W swoim stanowisku, przyjętym w kwietniu, Parlament Europejski poparł plan Komisji dotyczący wprowadzenia nowych źródeł finansowania, aby zmniejszyć zależność budżetu Unii od składek państw członkowskich. Zaznaczono w nim, że jeśli propozycje Komisji zostaną odrzucone przez kraje członkowskie, należy rozważyć m.in. wprowadzenie podatku od usług cyfrowych, od gier hazardowych online, rozszerzenie mechanizmu dostosowywania cen na granicach z tytułu emisji dwutlenku węgla (CBAM) oraz podatku od zysków kapitałowych z kryptowalut.
– Dołożyliśmy kilka propozycji do tego, co przedłożył komisarz Piotr Serafin. Wiem jednak, jaka jest historia batalii o nowe zasoby. Nie mamy wielkich sukcesów. Jedyny nowy zasób to jest nieutylizowany plastik od 2021 roku, który daje ok. 9 mld euro rocznie. Poza tym raczej, łącznie z moimi propozycjami, nic z tego nie wyszło. Daleka jest droga od propozycji parlamentarnych, które są dosyć popularne, i Komisji Europejskiej do ratyfikacji w parlamentach narodowych – ocenia Janusz Lewandowski. – Na szczęście komisarzowi Serafinowi udało się usunąć z tych potencjalnych źródeł to, co byłoby zupełnie nieakceptowalne dla Polski, czyli tzw. ETS2, mechanizm dotyczący budynków i transportu.
Jak podkreśla, negocjacje w tej sprawie będą bardzo trudne.
– Przeciętny poziom zadłużenia w Unii Europejskiej to jest 80 proc., w strefie euro – 87 proc., więc raczej będzie dominowała tendencja do zaciskania pasa i czyszczenia finansów publicznych. Nie będzie wielu chętnych, by dorzucić jeszcze nowe obciążenia, takie jak ten od korporacji międzynarodowych czy śmieci elektronicznych, nową akcyzę tytoniowową czy ETS – uważa europarlamentarzysta.
Jak wynika z najnowszych danych Eurostatu, na koniec czwartego kwartału 2025 roku relacja długu brutto sektora instytucji rządowych i samorządowych do PKB w Unii Europejskiej wyniosła średnio 81,7 proc. (15,37 bln euro). W porównaniu do analogicznego okresu 2024 roku oznacza to wzrost o 1 pkt proc. (14,55 bln euro).



