Artykuł miesiąca: KLM wylądował w Katowicach

AktualnościEnergiaWiadomościwojna Ukraina

Trudne czasy dla Gazpromu i Rosniefti

Ponieważ Rosja po raz pierwszy od rewolucji bolszewickiej z 1917 r. nie spłaciła swojego zagranicznego długu rządowego, świat zastanawiał się w tym tygodniu, jak źle radzi sobie rosyjska gospodarka. Rząd USA jest przekonany, że to domyślnie. To pokazuje, „jak silne są środki, które Stany Zjednoczone podjęły wraz ze swoimi sojusznikami i partnerami”, powiedział przedstawiciel rządu USA na marginesie szczytu G7 w Elmau. Konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki są „dramatyczne”.

Aby to ocenić, warto przyjrzeć się gigantom energetycznym tego kraju. W szczególności dwie państwowe spółki Rosnieft’ i Gazprom od lat zdominowały rosyjską gospodarkę, których miliardowe surowce w dużej mierze sfinansowały system prezydenta Rosji Władimira Putina. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) przychody z ropy naftowej i gazu ziemnego stanowiły w 2021 r. około 45 proc. rosyjskiego budżetu państwa. Ale od czasu ataku na Ukrainę wiele państw i firm zachodnich wycofało się z kontaktów z Gazpromem, Rosnieftem i S-ka i podjęło decyzję o sankcjach. Obecnie brakuje zachodniego kapitału i know-how.

Jak więc radzi sobie rosyjski gigant energetyczny? A biorąc pod uwagę rosnącą izolację, co stanie się z najważniejszym rosyjskim przemysłem w dłuższej perspektywie?

Zasoby energetyczne to największy skarb kraju. Rosja jest drugim co do wielkości producentem gazu ziemnego i największym eksporterem gazu na świecie oraz posiada największe rezerwy gazu. Jeśli chodzi o ropę, kraj konkuruje z Arabią Saudyjską i USA o pierwsze miejsce wśród największych światowych producentów. Obecnie obowiązują sankcje rządowe. Rząd USA stosunkowo szybko nałożył zakaz importu rosyjskiej ropy, a na początku maja kraje G7 zdecydowały się również na stopniowe wycofywanie importu, aby uderzyć w „główną arterię gospodarki”.

„Rosja będzie poważnie osłabionym graczem międzynarodowym, nie ma co do tego wątpliwości” – przewiduje w New York Times Matt Sagers , szef działu rosyjskiej i kaspijskiej energii w firmie analitycznej S&P Global. Nikos Tsafos , niedawno analityk ds. energii w amerykańskim think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), a obecnie główny doradca premiera Grecji ds. energii, ocenił nawet odejście od rosyjskiej energetyki jako „początek końca Rosji jako supermocarstwo energetyczne”.

Sankcje jeszcze nie weszły w życie, a do Europy nadal płyną rosyjska ropa i gaz, choć nie w pełnym zakresie przedwojennym. Embargo na ropę, na które zgodziły się kraje UE, wejdzie w życie dopiero po okresie przejściowym sześciu lub ośmiu miesięcy – i to z wyjątkiem dostaw rurociągami. Louise Dickson, ekspert ds. rosyjskiego rynku ropy w firmie analitycznej Rystad Energy, nie spodziewa się zatem załamania wydobycia ropy przez Rosnieft . Według analityka, rosyjskie przeróbki ropy okazały się dotychczas „dość odporne” na unijne sankcje.

Na bieżący rok Rystad szacuje produkcję na około 9,5 mln baryłek dziennie. To spadek o około 500 000 baryłek dziennie od poziomu sprzed inwazji. Strata, ale nie awaria. „Widzimy więc potencjał spadkowy w zakresie mocy produkcyjnych w Rosji. Ale nie spodziewamy się, że będzie on tak ekstremalny, jak opisuje wielu uczestników rynku”, mówi Dickson.

Zdaniem eksperta większość ropy, która do tej pory napłynęła do UE, może zostać wchłonięta przez inne rynki, zwłaszcza Chiny i Indie. Indie już znacznie zwiększyły zakupy ropy z Rosji. W przyszłości jeszcze więcej może trafić do Azji – ale wtedy przy wyższych kosztach. Ze względu na niewielką przepustowość rurociągów do Azji grupa Rosnieft musiałaby zaopatrywać się w gigantyczne tankowce, których na całym świecie jest tylko około 800. A stawki frachtowe są już na historycznym poziomie.

Inne sankcje UE na dłuższą metę prawdopodobnie osłabią Rosnieft. Na przykład istnieją zakazy importu do Rosji. Wpływa również na materiały, logistykę i robociznę niezbędną do utrzymania pól i rafinerii. Lata temu przykład Iranu pokazał, że takie ograniczenia mogą być bardzo skuteczne. Nawet po zniesieniu unijnych sankcji produkcja mogła być zwiększana znacznie wolniej niż oczekiwano, ze względu na brak sprzętu na polach, zakładach i infrastrukturze. „To mogłoby się zdarzyć w Rosji”.

Podobny efekt może mieć wycofanie się zachodnich partnerów. Z Shellem, BP i ExxonMobilem najważniejsze firmy zapowiedziały wyjście z Rosji, rezygnację z joint venture z Gazpromem i Rosnieftem oraz odwrócenie się od miliardowych projektów. „Utrata zachodniego know-how i zakończenie wspólnych przedsięwzięć będą oczywiście miały negatywny wpływ na rozwój wydobycia ropy i gazu” – mówi Dickson, analityk Rystad. Nawet gdyby Rosja mogła zwrócić się do partnerów z Indii, Chin, Malezji czy Indonezji o część tej wiedzy.

Wyjście brytyjskiego giganta energetycznego BP zaszkodzi państwowemu gigantowi naftowemu Rosnieftowi. „Dziedziny, które firmy wspólnie rozwijały, były wciąż na bardzo wczesnym etapie rozwoju” – wyjaśnia Dickson. „Szczególnie w tych wczesnych fazach najważniejsza jest wiedza techniczna”. Projekty z amerykańską grupą ExxonMobil były znacznie bardziej zaawansowane, niektóre nawet na późniejszych etapach produkcji. Ponieważ ekspertyza techniczna została już przeniesiona do jednostki rosyjskiej, łatwiej jest poradzić sobie z wycofaniem.

BP i Rosnieft współpracowały ostatnio w ramach trzech spółek joint venture nad projektami badawczymi i naftowo-gazowymi we wschodniej i zachodniej Syberii. Po ataku na Ukrainę BP ogłosiło, że sprzeda swoje prawie 20 proc. udziałów w Rosniefti. Korporacje takie jak Shell i ExxonMobil poszły w ich ślady.

Wstrząsy pojawiają się także w państwowej grupie Gazprom. Gaz, który wcześniej trafiał do Europy, do Azji mógłby skierować Gazprom. – Jednak dopiero pod koniec lat 30. XX wieku – mówi Jonathan Stern , profesor i dyrektor badań gazowych w Oxford Institute for Energy Studies. Do tej pory prawie cała infrastruktura gazowa była skierowana do Europy jako klienta. Rurociąg z najważniejszych obszarów produkcji gazu na zachodzie do Chin jeszcze nie istnieje. Według Financial Times  , w lutym Rosja podpisała 30-letni kontrakt na dostawy gazu do Chin rurociągiem o długości 2600 km, łączącym pola gazowe na Półwyspie Jamalskim, które obecnie zaopatrują Europę, z Chinami przez Mongolię.

Dotychczas wysokie ceny gazu niwelują spadek eksportu gazu. „Tylko w tym roku przychody z ropy i gazu wzrosły o 15 procent, mimo że eksport spadł” – mówi Stern. Jeśli ceny pozostaną wysokie, Gazprom nie powinien mieć problemu – powiedział profesor. Szacuje, że w dłuższej perspektywie, po 2030 r., rosyjskie wydobycie i eksport gazu mogą odbić się po obecnym spadku.

Sankcje mają jednak wpływ na rosyjskie plany eksportu gazu w postaci płynnego LNG drogą morską. Projekt Arctic 2 Novateku, najważniejszego rosyjskiego eksportera LNG, ma się rozpocząć w tym lub na początku przyszłego roku. Pierwsza instalacja skraplania gazu jest prawie ukończona, ale sankcje dotyczą dwóch pozostałych zakładów. Niezbędny sprzęt nie sprowadza się do kraju. A czołowy międzynarodowy pożyczkodawca projektu, francuski gigant energetyczny TotalEnergies, niedawno odpisał swoją inwestycję w wysokości 4,1 miliarda dolarów. „Trudno uwierzyć, że można go zbudować pod sankcjami” , powiedział analitykom pod koniec kwietnia Patrick Pouyanne , dyrektor zarządzający TotalEnergies.

W rezultacie Stern szacuje, że Gazprom i Novatek prawdopodobnie nie będą w stanie rozwijać nowych projektów LNG. Chyba że mogą opracować własną technologię lub importować ją z krajów spoza OECD, takich jak Chiny. Ostatecznie, podobnie jak w przypadku ropy naftowej i gazu ziemnego, zależy to od tego, czy i jak szybko można zbudować biznes w Chinach.

 

Polecane artykuły
AktualnościWiadomości

Chiny popsuły bilans Apple

AktualnościWiadomości

Rekordowy zysk Ferrari

AktualnościWiadomości

Wyniki kwartalne Amazona rozczarowały udziałowców

AktualnościWiadomości

Inflacja nie powstrzymuje Polaków przed podróżowaniem

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: