Według dużej duńskiej firmy żeglugowej Maersk, żegluga kontenerowa osiąga swoje granice. Zarówno pod względem wielkości statków, jak i cen frachtu osiągnięto punkt zwrotny, powiedział dyrektor generalny Søren Skou (58 l.) w poniedziałkowy wieczór w Hamburskim Klubie Dziennikarzy Biznesowych. Przy 20 000, 22 000 i więcej standardowych kontenerach (TEU) osiągnięto wymiar, z którego wynika kwestia opłacalności, zwłaszcza że handel światowy nie rozwija się już tak silnie.
Szef Maersk porównał żeglugę morską do lotnictwa. Możesz zbudować samolot na 1000 pasażerów. „Wszyscy wiemy, że jeśli nie latasz codziennie do Nowego Jorku, nie warto”. To samo dotyczy kontenerowców. „Potrzebujemy określonej częstotliwości”.
Biorąc pod uwagę stawki frachtowe, które firmy spedycyjne pobierają za transport kontenerów, Skou powiedział, że spodziewa się dalszego spadku. Zapytany, jak szybko to będzie, odpowiedział: „Super szybko. Szybciej niż bym chciał”.



