Czat Telegram udostępni śledczym więcej informacji po tymczasowym aresztowaniu jego założyciela Pawła Durowa (39 l.). W przyszłości Telegram będzie udostępniać władzom numer telefonu i adres IP podejrzanych na oficjalne żądanie, podaje Bloomberg. Według Bloomberga platforma zmieniła warunki użytkowania, aby uniemożliwić przestępcom jej nadużywanie, napisał Durow w poście na Telegramie.
Durov jest przetrzymywany we Francji, gdzie usłyszał zarzuty za rzekomy współudział w rozpowszechnianiu materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Zarzuca się również, że jego niechęć do współpracy uczyniła go współwinnym handlu narkotykami, praniu brudnych pieniędzy i oszustwach. Służba odpiera zarzuty. Przedsiębiorca zostaje warunkowo zwolniony i nie może opuszczać Francji.
Durow powiedział, że aplikacja zaczęła wykorzystywać sztuczną inteligencję i zespół moderatorów do ukrywania problematycznych treści w wynikach wyszukiwania, aby zapobiec nadużyciom. Telegram jest w centrum uwagi nie tylko ze względu na jego wykorzystanie przez przestępców. Platforma wzbudziła także gniew rządów, ponieważ jest wykorzystywana przez protestujących i działaczy politycznych do organizowania się.
Jednocześnie Telegram stał się ośrodkiem teorii spiskowych i ekstremistów. Według Bloomberga zwolennicy białej supremacji w USA od lat używają Telegramu do koordynowania ataków na infrastrukturę elektroenergetyczną. Kreml z kolei próbował zablokować Telegram w 2018 roku, ale dwa lata później zmienił kurs po nieudanym zamknięciu serwisu.
Mieszkający w Dubaju założyciel Telegramu i miliarder był oficjalnie zaskoczony zarzutami i aresztowaniem. Można to prawdopodobnie opisać jako taktykę dywersyjną. Trzy lata temu użytkownicy skarżyli się na liberalne zarządzanie aplikacją.
Według „Wall Street Journal” pod koniec 2021 r. ponad dwadzieścia organizacji napisało list do Durowa, wzywając go do przejrzystego wdrożenia zasad i polityk dotyczących treści. Organizacje często zajmowały się prawami człowieka, wolnością Internetu i innymi kwestiami politycznymi. W piśmie wezwali także Telegram do opracowania sposobów komunikacji ze swoją firmą i wprowadzenia procedury odwoławczej dla sfrustrowanych stron. Dorow nie odpowiedział na tę prośbę – pisze gazeta.



