Po awaryjnym lądowaniu Boeinga 737 Max 9 w USA szef amerykańskiego producenta samolotów przyznał się do awarii. Pierwszym krokiem jest „przyznanie się do błędu” – powiedział we wtorek szef Boeinga Dave Calhoun (66 l.) Obiecał „całkowitą przejrzystość” w postępowaniu z incydentem. Calhoun powiedział, że Boeing będzie współpracował z amerykańską Krajową Radą Bezpieczeństwa Transportu (NTSB): „Ufam każdemu krokowi, który podejmą, a oni dojdą do wniosku”. Celem jest zapewnienie, że taki incydent nigdy więcej się nie powtórzy.
Według agencji prasowej Reuters, powołującej się na osoby z wewnątrz, Boeing powiedział pracownikom, że znalezione luźne śruby traktuje się jako „kwestię kontroli jakości” i zarówno w Boeingu, jak i u dostawcy Spirit Aerosystems trwają kontrole. Boeing poinstruował swoje fabryki i fabryki swoich dostawców, aby zajęły się takimi problemami i przeprowadziły bardziej kompleksowe kontrole systemów i procesów, powiedziały agencji Reuters osoby zaznajomione z tą sprawą.



