Przewoźnicy ponoszą coraz większe koszty związane z ochroną ubezpieczeniową w transporcie ciężkim. Choć nowe technologie i zaawansowane systemy poprawiają bezpieczeństwo i ograniczają liczbę najpoważniejszych wypadków, jednocześnie podnoszą koszty napraw pojazdów. Na wysokość składek wpływają także inflacja i drożejące części zamienne.
– Profil ryzyka w transporcie ciężkim zmienia się w taki sposób, że z roku na rok pojawiają się nowinki technologiczne w samochodach, głównie ciężarowych. Ten medal ma dwie strony. Z jednej strony mamy do czynienia z nowymi technologicznie ciężarówkami i ciągnikami siodłowymi. To w bardzo mocnym stopniu wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach użytkowników pojazdów – mówi agencji Newseria Wojciech Rzepka, prezes MJM Brokers. – Jeszcze kilka lat temu corocznie mieliśmy do czynienia ze szkodami komunikacyjnymi o charakterze katastroficznym. Można przywołać przykłady, kiedy ciężarówki nie zdołały wyhamować przed korkiem stojącym na autostradzie. To były często tragiczne wydarzenia, które pociągały za sobą wielomilionowe szkody w euro. Mamy informacje z towarzystw ubezpieczeniowych, że w ostatnich dwóch–trzech latach takich wydarzeń prawie nie ma. Pomagają w tym systemy wspomagające kierowców.
Coraz więcej firm transportowych w Polsce inwestuje w nowe technologie. Tylko 14 proc. ankietowanych w badaniu Volvo 4Poland opublikowanym w „Trendbook – Przyszłość transportu ciężkiego w Polsce 2026/2027” przyznaje, że nie robi tego w żadnym obszarze działalności. Najczęściej firmy wdrażają rozwiązania technologiczne w obszarze monitorowania czasu pracy, zarządzania flotą, automatyzacji administracji i optymalizacji tras. Automatyzacja coraz mocniej „wchodzi” także do samego pojazdu. Badani wskazują m.in. na rozwój kamer zastępujących lusterka, systemów wspomagających kierowców, monitoringu ecodrivingu i zdalnej kontroli stylu jazdy, które pozwalają ograniczać zużycie paliwa.
– Z drugiej strony naprawa nowoczesnych ciężarówek staje się coraz droższa. Pojazdy są naszpikowane elektroniką. Przy każdym zdarzeniu drogowym szkoda pociąga za sobą naprawę, która jest zdecydowanie kosztowniejsza niż jeszcze parę lat temu – tłumaczy prezes MJM Brokers. – Ma to bezpośrednie przełożenie na wysokość składki ubezpieczeniowej. Dotyczy to nie tylko ciężarówek, ale też innych pojazdów uczestniczących w zdarzeniach. Ich naprawa w ostatnich latach bardzo mocno wzrosła. Mówimy o tak zwanej średniej wartości szkody.
Wydatki na części zamienne stanowią 11 proc. kosztów zewnętrznych w transporcie, a wraz z naprawami, konserwacją i akcesoriami udział ten sięga 20 proc. – wynika z raportu organizacji Transport i Logistyka Polska „Transport drogowy w Polsce 2024/2025”.
– Presja inflacyjna, podwyższenie kosztów roboczogodzin i części zamiennych – to wszystko wpłynęło na to, że rynek się zmienia, koszty rosną, a wraz z nimi te związane z ubezpieczeniami dla wszystkich użytkowników pojazdów – podkreśla Wojciech Rzepka.
Dane Polskiej Izby Ubezpieczeń wskazują, że w I kwartale 2026 roku na ubezpieczenia Polacy przeznaczyli 23,9 mld zł (składka przypisana brutto), w tym 17,2 mld zł na ubezpieczenia majątkowe (+4,8 proc. r/r). Największą część tego segmentu stanowią polisy komunikacyjne. Odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC komunikacyjnego wyniosły 3,4 mld zł (+9,2 proc. r/r), a z AC – 2,5 mld zł (13,4 proc. r/r). PIU wskazuje, że średnia wysokość szkody z OC komunikacyjnego wzrosła w ciągu roku o 6,4 proc. i na koniec I kwartału br. wyniosła 11,6 tys. zł, przy stosunkowo niezmiennej częstości szkód w stosunku do ubiegłego roku (ok. 3 proc. rocznie).
Jak podkreśla ekspert, branża transportowa jest poważnym klientem rynku ubezpieczeniowego, ale z kilkudziesięciu towarzystw ubezpieczeniowych działających w Polsce ubezpieczenia transportu międzynarodowego oferuje jednak tylko kilka podmiotów.
– Rynek ubezpieczeniowy oczekuje od firm transportowych większego zaangażowania w działania na rzecz bezpieczeństwa. Ubezpieczyciele doceniają to, że samochody są coraz bardziej nowoczesne i bezpieczne, w bardzo dużym stopniu wspomagają pracę kierowcy, natomiast towarzystwa ubezpieczeniowe oczekują czegoś więcej: prewencji szkodowej wewnątrz firm, szkolenia kierowców, wprowadzenia programów, które będą wpływały na bezpieczeństwo floty. Wynikiem tych działań ma być korzyść dla klientów w postaci niższego kosztu ubezpieczenia – wyjaśnia prezes MJM Brokers.
Jak wynika z danych polskiej Policji, w 2025 roku doszło do 1435 wypadków spowodowanych przez kierowców samochodów ciężarowych.
– Wiele czynników wpływa na poprawę bezpieczeństwa w transporcie, a co za tym idzie również na poprawę parametru ekonomicznego samego kosztu ubezpieczenia. Ale do tego potrzebne są nie tylko towarzystwo, polisa, samochód, ale jeszcze te wszystkie działania po drodze. Od tego jesteśmy jako broker. Pomagamy w szkoleniach i prewencji, ale też czynnie uczestniczymy w samej likwidacji szkody. Staramy się działać w taki sposób, żeby optymalizować koszty po każdej stronie – podkreśla Wojciech Rzepka.



