Prezes firmy rolno-farmaceutycznej Bayer, Bill Anderson (59), ostro skrytykował sytuację gospodarczą w Niemczech. Kraj stoi w obliczu „ogromnych wyzwań gospodarczych” i cierpi z powodu „znacznej przewagi konkurencyjnej” – powiedział dyrektor portalowi informacyjnemu „t-online” w wywiadzie opublikowanym w piątek.
Anderson jako przyczyny podał wysokie pozapłacowe koszty pracy, paraliżujący poziom biurokracji i wysokie ceny energii. Ceny energii elektrycznej w Niemczech są ponad trzy razy wyższe niż na wybrzeżu Zatoki Teksańskiej i ponad dwukrotnie wyższe niż w Chinach. Pomimo licznych dyskusji, nie widzi on ulgi; wręcz przeciwnie, wymagania dotyczące sprawozdawczości i przepisy nadal rosną.
Menedżer przyjął jednak dyplomatyczny ton w odniesieniu do rządu niemieckiego. Opisał kanclerza Friedricha Merza (70) jako bardzo inteligentnego i posiadającego bogate doświadczenie zarówno w polityce, jak i biznesie. Anderson stwierdził, że nie chce wysuwać ogólnych zarzutów wobec rządu, ponieważ obecnie zmaga się on z trudnymi okolicznościami. Dodał jednak, że aby obudzić niemieckiego ducha innowacyjności, kraj potrzebuje inspirującej misji. „Niemiecki duch innowacyjności może być obecnie uśpiony, ale nie umarł. Zadaniem przywódców jest go obudzić, a nie wyjaśniać, dlaczego czegoś nie da się zrobić” – podsumował Anderson.
W obliczu wojny w Iranie i blokady Cieśniny Ormuz, Anderson ostrzegł również przed globalnym nieurodzajem i rosnącymi cenami żywności. Menedżer stwierdził, że około jedna trzecia światowego handlu nawozami azotowymi przechodzi przez ten kluczowy szlak żeglugowy. Jeśli cieśnina pozostanie zablokowana, może to doprowadzić do znacznego spadku zbiorów na półkuli północnej już tej jesieni. Miałoby to również wpływ na firmę rolno-farmaceutyczną, mimo że sama Bayer nie produkuje nawozów. Ponadto niedobór nawozów do kukurydzy może doprowadzić do niedoborów pasz dla zwierząt, co z kolei może skutkować wzrostem cen mięsa, jaj i innych produktów spożywczych.



