Około jedna trzecia pracowników nowo utworzonego amerykańskiego departamentu rządowego ds. efektywności działań rządu (Doge) zrezygnowała na znak protestu przeciwko środkom forsowanym przez doradcę rządu Elona Muska (53). Złożyli przysięgę na wierność Konstytucji i zobowiązali się „służyć narodowi amerykańskiemu” – napisało 21 pracowników Doge w liście do szefowej personelu Białego Domu Susan Wiles (67), który został udostępniony agencji prasowej AFP we wtorek. „Stało się jednak jasne, że nie jesteśmy już w stanie sprostać tym zobowiązaniom”.
„Nie wykorzystamy naszych możliwości technicznych do osłabienia kluczowych rządowych systemów komputerowych, narażenia na szwank poufnych danych Amerykanów ani demontażu podstawowych usług publicznych” – podkreśliła grupa. 21 pracowników pierwotnie pracowało w dziale United States Digital Service, który stał się częścią Doge po objęciu urzędu przez Trumpa.
Siłą napędową nowego departamentu efektywności jest doradca Trumpa, Musk. Pracownicy, którzy złożyli rezygnację, to „polityczni rezydenci”, którzy pracowali z domu i odmówili powrotu do biura, napisał Musk w serwisie internetowym X. „Zostaliby zwolnieni, gdyby nie złożyli rezygnacji” – dodał.
Amy Gleason prowadzi Doge’a
Od objęcia urzędu w styczniu Trump intensywnie zabiegał o restrukturyzację agencji rządowych. Zlecił Muskowi drastyczne obniżenie zatrudnienia i obniżenie kosztów w agencjach federalnych.
Multimiliarder z branży technologicznej jest twarzą działu efektywności, ale nie jego szefem. Jak podały we wtorek wieczorem amerykańskie media, szefową Doge jest Amy Gleason. Po tym, jak Biały Dom jasno dał do zrozumienia w zeszłym tygodniu, że Musk „nie ma rzeczywistych ani formalnych uprawnień do podejmowania decyzji”, pojawiły się spekulacje na temat tego, kto oficjalnie będzie kierował departamentem.



