Każdy, kto pojawia się w polityce, musi oczywiście przestrzegać pewnych zasad ubioru. Garnitur, koszula, krawat lub strój biznesowy, bluzka, jedwabna apaszka – wszystko to jest całkowicie normalne. Ale noszenie butów od konkretnego producenta, bo szef na to przyzwala? Nie do pomyślenia w tym kraju; nawet wspomnienie o preferowanej marce skarpetek może sprawić, że politycy będą postrzegani jako skorumpowani influencerzy. Pisze o stylu, ponieważ styl mówi wiele o ludziach i naszych czasach.
W USA sytuacja jest wyraźnie inna , zwłaszcza ostatnio, a prezydent USA może żądać od swoich podwładnych noszenia porządnych butów. Oczywiście, on wie najlepiej, jakie to są. Ulubionym modelem Donalda Trumpa jest Florsheim: amerykańska marka założona w 1892 roku przez niemieckiego imigranta Sigmunda Florsheima i jego syna Miltona, dziś specjalizującego się w klasycznych, sznurowanych butach.
Jak donosi „Wall Street Journal”, Donald Trump tak bardzo ceni buty, że podobno wręczył je swojemu gabinetowi. Wiceprezydent J.D. Vance (41) i sekretarz stanu Marco Rubio (54) podobno tak rozwścieczyli Trumpa, że ten wprost zapytał ich o rozmiary butów – dodając oczywiście, że każdy wie, co mówi o nim rozmiar buta.



