Szwedzki dostawca usług płatniczych Klarna zmniejszył swoje straty o dwie trzecie w pierwszej połowie roku i w ujęciu miesięcznym wychodził na plusie. „W maju osiągnęliśmy niewielki zysk” – powiedział agencji informacyjnej Reuters szef firmy Sebastian Siemiatkowski (41 l.). „Jesteśmy pewni, że wkrótce będziemy mieli zyskowny kwartał, a ostatecznie w pełni zyskowny rok”.
Strata operacyjna tej prywatnej spółki, która ostatni raz odnotowała roczny zysk w 2018 r., wyniosła 2,01 miliarda koron (126 milionów euro) w ciągu pierwszych sześciu miesięcy, w porównaniu z 6,17 miliarda rok wcześniej. Siemiatkowski powiedział w wywiadzie, że w najbliższej przyszłości Klarna nie będzie musiała pozyskiwać dalszych środków od inwestorów. Ostatni raz firma otrzymała w zeszłym roku 6,7 miliarda dolarów.
Klarna przetwarza płatności za zakupy online od partnerów detalicznych. Klienci mogą zapłacić całą kwotę w krótszym terminie lub w ratach w oparciu o zasadę „kup teraz, zapłać później” przy dłuższych okresach czasu. Jednak w 2022 roku warunki biznesowe uległy pogorszeniu, gdyż rosnąca inflacja i wojna na Ukrainie osłabiły zaufanie konsumentów, zmuszając spółkę do zwolnień pracowników i powodując spadek jej wyceny.
Wraz z postępującą cyfryzacją zmieniły się wymagania dotyczące wielu zawodów. Wymagane umiejętności są znacznie bardziej dalekosiężne niż te, które można by zdobyć na czystym „szkoleniu IT”. Podnoszenie kwalifikacji odgrywa tę rolę. Aby punkt zwrotny się udał, Siemiatkowski przebudowuje Klarnę. Klarna już wkracza do branży bankowej dzięki rachunkom bieżącym i kartom kredytowym. Próba powrotu jest uważana za największy fintech w Europie.



