W poniedziałek ceny ropy poszybowały w górę w odpowiedzi na ograniczenie wydobycia przez sieć naftową OPEC+. Baryłka (159 litrów) ropy Brent z Morza Północnego z dostawą w czerwcu ubiegłego roku kosztowała 84,02 USD. To o 4,13 USD więcej niż w piątek. Cena baryłki American West Texas Intermediate (WTI) z dostawą w maju również gwałtownie wzrosła o 4,07 USD do 79,74 USD.
Ostatniej nocy baryłka ropy naftowej z Morza Północnego była czasami warta 86,44 USD. To premia o ponad osiem procent w porównaniu z piątkowym wieczorem. Ropa naftowa z USA również drożała momentami o około 8 proc., co odpowiada najsilniejszemu wzrostowi w ciągu dnia handlowego od ponad roku. Powód: sojusz naftowy Opec+ niespodziewanie ogłosił w weekend, że ograniczy produkcję ropy.
Wraz z drastycznym wzrostem cen ropy, do urzędu skarbowego wracają obawy o inflację i stopy procentowe. Rosnące ceny energii były głównym motorem inflacji w ostatnich miesiącach. Przy utrzymującej się wysokiej inflacji presja na Fed jest nadal wysoka, aby dalej podnosić stopy procentowe, pomimo rosnącego ryzyka w sektorze bankowym i finansowym. W krótkim terminie cięcia dotacji oznaczać będą wyższe zyski dla krajów OPEC+, ale ryzyko na samym rynku finansowym wzrośnie w wyniku cięcia dotacji.
Osiem krajów, przede wszystkim Arabia Saudyjska, Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt, chce od maja zdusić swoją ropę. Ponadto Moskwa zapowiedziała, że nie dopuści do planowanego w czerwcu wygaśnięcia dotychczasowej restrykcyjnej polityki subsydiów, ale będzie ją kontynuować od lipca.
Ponieważ cena ropy naftowej jest obliczana w dolarach, początkowo dolar amerykański również zyskał na wartości. USA same produkują ropę naftową i przez to są mniej zależne niż strefa euro od decyzji OPEC+. Stany Zjednoczone są obecnie eksporterem netto energii. W USA obciążenie dla gospodarki powinno być zatem mniejsze.
Od maja produkcja członków kartelu naftowego OPEC zorganizowanego w ramach OPEC+ i innych ważnych państw naftowych, takich jak Rosja , powinna być niższa o około milion baryłek dziennie. Arabia Saudyjska przewodziła sojuszowi naftowemu w niedzielę, planując ograniczenie produkcji o 500 000 baryłek dziennie. Inni członkowie OPEC, tacy jak Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Algieria, poszli w ich ślady, podczas gdy Rosja planuje utrzymać poprzednią redukcję produkcji do końca 2023 roku.
Na rynku ropy traderzy zakładali, że państwa OPEC+ utrzymają produkcję na stabilnym poziomie ze względu na spowolnienie gospodarki w wyniku podwyżek podstawowych stóp procentowych. Do czasu ogłoszonego w weekend throttlingu nie było żadnych sygnałów ze strony przedstawicieli stowarzyszenia naftowego, które wskazywałyby na zmianę polityki produkcyjnej.
OPEC to organizacja krajów eksportujących ropę naftową. Połączyło w nim siły wielu czołowych producentów ropy naftowej. Członkami są: Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Nigeria, Wenezuela, Angola, Algieria, Libia, Republika Konga, Gabon i Gwinea Równikowa. Ponieważ udział krajów OPEC w rynku światowym systematycznie spada w ostatnich latach, organizacja w coraz większym stopniu polega na współpracy z krajami spoza OPEC, takimi jak Rosja, Kazachstan, Meksyk i Oman. Ta powiększona grupa krajów produkujących jest znana jako OPEC+.



