Z danych chińskiego ministerstwa wynika także, że w przeciwieństwie do poprzednich lat Chiny zbudowały więcej energii w elektrowniach słonecznych, zamiast na dachach budynków prywatnych czy komercyjnych. Instalacje na dachach były w przeciwnym razie czynnikiem zwiększającym udział energii słonecznej. Jednak Chiny realizują obecnie ogromne projekty fotowoltaiczne w odległych obszarach, takich jak północno-zachodnia chińska prowincja Xinjiang czy autonomiczny region Mongolii Wewnętrznej.
Przywódca stanu i partii Xi Jinping nakazał drugiej co do wielkości gospodarce świata rozwój energii odnawialnej poprzez energię wiatrową i słoneczną. Chiny są obecnie światowym liderem ekspansji. Do 2030 roku ten energochłonny kraj, który w dalszym ciągu jest w dużym stopniu zależny od węgla do wytwarzania energii elektrycznej, chce osiągnąć szczyt emisji dwutlenku węgla. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej węgiel stanowi około 60 procent dostaw energii w Chinach. PRL chce do 2060 roku być neutralna klimatycznie.
Chińskie stowarzyszenie branży fotowoltaicznej spodziewa się, że w 2024 r. zostanie zainstalowanych do 220 gigawatów nowo zainstalowanej energii słonecznej. Szybki rozwój możliwy jest także dzięki niskim cenom modułów fotowoltaicznych. Na arenie międzynarodowej tanie panele zwiększają presję na firmy z branży. Na przykład w Niemczech producent Meyer Burger ogłosił niedawno, że zaprzestanie produkcji we Freibergu w Saksonii. Niemiecka produkcja paneli fotowoltaicznych od lat znajduje się w kryzysie, głównie ze względu na dominację chińskich producentów na rynku światowym. Zarzuty ze strony branży są takie, że firmy z Dalekiego Wschodu zalewają rynek modułami po dumpingowych cenach.



