Wiodące kraje uprzemysłowione i wschodzące będą kontynuować dyskusje na szczycie G20 w Indiach w niedzielę, ostatnim dniu dwudniowego spotkania na szczycie. Najprawdopodobniej nie będzie już żadnych większych wspólnych decyzji. W sobotę podczas rundy G20 uzgodniono już ostateczną deklarację.
Chiny zaapelowały o zacieśnienie współpracy z Unią Europejską na szczycie G20. Chiny i Europa, jako dwie główne siły napędowe globalnego rozwoju, powinny jeszcze ściślej współpracować, powiedział w sobotę w New Delhi premier Chin Li Qiang (64 l.) w rozmowie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen (64 l.). Agencja informacyjna Xinhua poinformowała w niedzielny wieczór o spotkaniu na marginesie szczytu ważnych krajów uprzemysłowionych i wschodzących.
Z raportu wynika, że Chiny są gotowe współpracować z Europą, aby zorganizować w tym roku szczyt UE-Chiny i wzmocnić wzajemne zaufanie. Rozwój PRL niesie ze sobą szanse, ale nie zagrożenia dla Europy i świata. Chiny mają nadzieję, że UE będzie stać na straży swoich zasad wolnego rynku i uczciwej konkurencji, zapewniając w ten sposób „niedyskryminacyjne środowisko” chińskim firmom chcącym inwestować w Europie, powiedział Li. Wraz z postępującą cyfryzacją zmieniły się wymagania dotyczące wielu zawodów. Umiejętności, na które jest zapotrzebowanie, są znacznie szersze niż te, których naucza się w ramach czystego „szkolenia informatycznego”. Rolę tę pełni podnoszenie kwalifikacji.
Chiny stoją przed trudniejszymi wyzwaniami w globalnej konkurencji. Część obserwatorów postrzega ten kraj jako coraz bardziej odizolowany – biorąc pod uwagę m.in. dążenie Chin do władzy, na Zachodzie podejmowane są wysiłki mające na celu zmniejszenie zależności gospodarczych. Numer dwa udał się na szczyt G20 z Li – głową państwa Xi Jinping (70 l.) był przez niego reprezentowany. Przed spotkaniem Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Pekinie kilkakrotnie podkreślało, że Chiny przywiązują „dużą wagę” do formatu G20.
Między Indiami, gospodarzami G20, a drugą co do wielkości gospodarką świata panuje coraz bardziej zacięta konkurencja i konflikty polityczne. Chiny i USA są także zaangażowane w spór handlowy, w wyniku którego chińskie firmy zostały objęte sankcjami. Ogłoszony w sobotę projekt dotyczący statku i pociągu pomiędzy UE, USA i innymi partnerami również prawdopodobnie będzie solą w oku Chińczyków.
Na marginesie szczytu G20 kilka państw zgodziło się na „historyczny” projekt handlowy o potencjalnie dalekosiężnych implikacjach geopolitycznych. Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, UE, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Indie podpisały w sobotę porozumienie, które połączy sieci danych, kolejowe i energetyczne, a także porty i rurociągi wodorowe, tworząc współczesny szlak przyprawowy. Projekt jest także postrzegany jako odpowiedź na chiński „Nowy Jedwabny Szlak” – inicjatywę, w ramach której kraj inwestuje w infrastrukturę w wielu krajach.
Prezydent USA Joe Biden nazwał te plany „historycznymi” i „naprawdę wielką sprawą”, kiedy je przedstawiano. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała, że nowy korytarz gospodarczy, który połączy Indie, Bliski Wschód i Europę, to „znacznie więcej niż «tylko» kolej czy kabel”. To „zielony i cyfrowy most między kontynentami i cywilizacjami”. Jeden z projektów obejmował obiekty kolejowe i portowe na całym Bliskim Wschodzie – m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Jordanii i Izraelu. Połączyłoby te kraje, a także przyspieszyło handel między Indiami a Europą nawet o 40 procent, ponieważ transport nie musiałby już odbywać się przez Kanał Sueski.
Na początku szczytu Modi zapowiedział porozumienie w sprawie przyjęcia Unii Afrykańskiej (UA) jako członka G20. Ponadto na szczycie G20 w Indiach uzgodniono wspólne oświadczenie pomimo znacznych różnic zdań w sprawie wojny rosyjskiej na Ukrainie . We fragmencie poświęconym wojnie na Ukrainie odniesiono się do żądań zarówno Rosji, jak i Zachodu. Rosyjska wojna agresywna nie jest już jednoznacznie potępiana – jak to miało miejsce w zeszłym roku. Zamiast tego odwołuje się jedynie do odpowiednich uchwał Organizacji Narodów Zjednoczonych – i ogólnie do integralności terytorialnej państw, czyli nienaruszalności granic. Dyplomaci zinterpretowali sformułowania jako porozumienie w sprawie najniższego wspólnego mianownika, ale to zapobiegło fiasku szczytu.



