Były szef Audi, Rupert Stadler (60 l.) , przyznał się w procesie oszustwa do manipulacji emisjami z samochodów z silnikiem Diesla i dlatego może liczyć na wyrok w zawieszeniu. „Tak” potwierdził oświadczenie odczytane przez jego obrońcę we wtorek przed Sądem Okręgowym w Monachium. Stadler przyznał się do winy. Mógł interweniować, ale tego nie zrobił. Bardzo tego żałuje. Widzi, że „przydałaby się większa troska”.
Były szef Audi i były członek zarządu VW od lat zapewniał o swojej niewinności i początkowo nie odchodził od trwającego od dwóch i pół roku procesu. Punkt zwrotny nastąpił pod koniec marca, kiedy sąd wyjaśnił, że Stadlerowi groziłoby więzienie bez przyznania się do winy. Bo według wyrażonej wówczas wstępnej oceny komory, najpóźniej do lipca 2016 roku Stadler powinien był uznać, że wartości spalin mogły zostać zmanipulowane. Zamiast dotrzeć do sedna sprawy i poinformować kontrahentów, pozwolił, by sprzedaż samochodów trwała do początku 2018 roku.



