Blizny popandemiczne pozostaną w młodym pokoleniu na zawsze
14 lutego 2021
Karolina była w trakcie przygotowań do do egzaminu do liceum, kiedy światowy kryzys zdrowotny dotknął ją i wszystkich innych. Miała jeszcze przed sobą kilka tygodni lekcji w jej gimnazjum. Zamiast egzaminów, fajnego czasu po nich, relaxu i spotkań z przyjaciółmi zaczęła się gra “w powieszonego”.
Pamięta, jak w tamtym czasie rządzący rozmawiali ze swoim ludem i powiedzieli: „Szkoły są zamknięte”, a ona i jej koledzy zadawali sobie pytanie: „Cóż, co teraz? „Jak ona i wszyscy inni na początku nie wiedzieli, czy i w ogóle napiszą maturę i jakie egzaminy sie odbędą? Mówi, że nie była w stanie „wyznaczyć linii” z czasów szkolnych. Mówi o straconym czasie. „Nie masz spokoju, jeśli nie wiesz, co będzie w przyszłości” – mówi dziś 18-latka.
Im dłużej trwa kryzys koronowy, tym staje się jaśniejsze, że mało kto uniknie ekonomicznych konsekwencji pandemii, ani młodzi, ani starzy. Miliony ludzi drżą o swoją posadę, a wiele firm stoi plecami do ściany. Nawet jeśli wszystko pójdzie gładko, produkcja gospodarcza nie powróci do poziomu sprzed kryzysu do 2022 r., obliczają ekonomiści. Ale wiedzą też, że kryzys będzie nas prześladował daleko poza jego oficjalnym końcem, na zawsze zmieniając nasze osobowości i decyzje gospodarcze. Ponieważ w czasie recesji my, ludzie, zawsze rozwijaliśmy się inaczej niż w czasach boomu. Blizny po kryzysie mogą z czasem zniknąć, ale nie do końca i doświadczenia z pandemii zostaną już z nami na całe życie.
Ekonomiści zbadali konsekwencje kryzysów gospodarczych we wszystkich możliwych kierunkach. W tym miejscu powinno już zostać ujawnione jedno: liczy się doświadczenie życiowe, nie tylko lata dorastania i wczesne dorosłe życie. To w tym okresie zapadają ważne decyzje. Wybieramy wykształcenie, pracę, nawiązujemy relacje, wybieramy partnera. Z drugiej strony jest to wiek, w którym według psychologów rozwija się świadomość siebie i świata. W tym czasie opracowujemy główne poglądy na temat funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa.
Więcej współczucia dla redystrybucji
Ekonomiści Paola Giuliano z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles i Antonio Spilimbergo z Międzynarodowego Funduszu Walutowego wykorzystali długoterminowe amerykańskie sondaże, aby zbadać, jak wczesne doświadczenia kryzysowe wpływają na te poglądy. Rezultat ich badania opublikowanego w 2014 r. był niezwykły: ludzie, którzy doświadczyli głębokiej recesji w swojej „formacyjnej młodości”, poparli później redystrybucję znacznie silniej niż ludzie, którzy nie doświadczyli tego wczesnego kryzysu. Na nasz stosunek do redystrybucji wpływa również wiele innych czynników. Pracujący, zamężni, zamożni i wykształceni ludzie, a także mężczyźni, postrzegają ich bardziej sceptycznie niż bezrobotni, stanu wolnego, biedni, niewykształceni i kobiety. Ale recesja wśród młodzieży jest w połowie tak poważna, jak stan faktyczny czyli, że w momencie badania jesteś bezrobotny.
Ponadto dzieci w kryzysie częściej wierzyły, że to nie ciężka praca zadecydowała o sukcesie zawodowym, ale szczęście i przypadek. I mieli mniej zaufania do państwa. Jednak późniejsze kryzysy gospodarcze nie zmieniły postaw respondentów. Równie nieważne było, czy dzieci w kryzysie dobrze zarabiały w późniejszym życiu, czy nie. Sympatia dla redystrybucji była widoczna we wszystkich grupach dochodowych.
Giuliano i Spilimbergo określili czas między 18 a 25 rokiem jako „lata formacyjne”. Dlatego są częścią długiej tradycji nauk społecznych. W latach dwudziestych badacz młodego pokolenia Karl Mannheim mówił o „okresie kształtowania się” między 17 a 24 rokiem, w którym krystalizują się przekonania polityczne. „W latach 80. definicja została przyjęta przez innych socjologów i zbadana w ankietach” – wyjaśnia badaczka pamięci Astrid Erll, która prowadzi badania i wykłada jako profesor nowych literatur i kultur anglojęzycznych na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie. Okazało się, że: „Bez względu na wiek respondentów, zawsze była to faza formacyjna,