W globalnym wyścigu o szczepionkę na koronawirus firma farmaceutyczna Curevac z Tybingi jest liderem zarabia na amerykańskiej giełdzie, pobudzając wyobraźnię inwestorów do przyszłych zysków. Akcja rozpoczęła się w piątek wraz ze skokiem cen na New York Stock Exchange. Pierwsza cena akcji na giełdzie technologii Nasdaq wynosiła 44 USD aby w pierwszej godzinie handlu wzrosła do 50 dolarów. Curevac wcześniej wyemitował akcje dla inwestorów za cena 16 USD. Przy obecnej akcji cenie start-up ma wartość rynkową równą ośmiu miliardom dolarów.
W rezultacie Curevac twierdzi, że zarobił około 213 milionów dolarów (około 180 milionów euro). Curevac zamierza przeznaczyć te pieniądze na rozwój szczepionek opartych na tak zwanej technologii mRNA.
Jako główny akcjonariusz, współzałożyciel SAP Dietmar Hopp (80) zachowuje prawie połowę udziałów. Łącznie firma początkowo sprzeda około 13,3 mln akcji zwykłych. Cena emisyjna wynosi 16 USD za akcję.
Szef firmy Haas uważa, że szczepienie za 10 euro jest możliwe
Według podanych przez firmę informacji, Curevac zamierza przeznaczyć uzyskane środki na rozwój programu szczepień przeciwko koronawirusowi. Program ma być finansowany do zakończenia III fazy badań klinicznych. Ponadto Curevac chce przeznaczyć te pieniądze na rozszerzenie swoich krótkoterminowych mocy produkcyjnych.
„Będą kolejne rundy finansowania” – powiedział nowy prezes Franz-Werner Haas (50) dla „Süddeutsche Zeitung” . Curevac potrzebuje „około 400 milionów euro”, zanim zostanie dopuszczony do obrotu. Poszukują partnera do produkcji i komercjalizacji szczepionki. Własna produkcja masowa powinna rozpocząć się w 2022 roku. W przeciwieństwie do kilku konkurentów, Curevac nie podpisał jeszcze umowy na dostawy, ale prowadzi rozmowy z niektórymi krajami. Cena od 10 do 15 euro za dawkę szczepionki jest możliwa – znacznie tańsza niż u konkurentów o porównywalnej technologii.
Jak poinformowała firma, część pieniędzy powinna również wpłynąć na program leków przeciwnowotworowych. Ostatecznie inwestycje zostaną poczynione w „dalszy rozwój platformy technologicznej mRNA” oraz w rozwój innych „programów przedklinicznych i klinicznych”.
Krytyka Niemiec jako centrum finansowego
Deutsche Aktieninstitut skrytykowała w środę, że pierwsza oferta publiczna Curevac w USA pokazała, że Niemcy wciąż nie są atrakcyjnym miejscem dla debiutów młodych, rozwijających się spółek. Politycy na tym polu mają co robić.
W połowie czerwca niemieckie organy nadzorcze dały firmie biotechnologicznej z Tybingi zielone światło do przeprowadzenia badania klinicznego z tworzoną szczepionką przeciwko koronawirusowi. Według firmy wyniki powinny być dostępne od września.
Rząd federalny ogłosił, że w Curevac chce zainwestować 300 milionów euro. Federalny minister gospodarki Peter Altmaier (62 lata, CDU) zapewnił, że rząd federalny nie będzie miał żadnego wpływu na decyzje firmy dotyczące polityki biznesowej. Na początku lipca Curevac otrzymał również zobowiązanie pożyczkowe w wysokości 75 mln euro od Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI).
Największy na świecie producent szczepionek Glaxosmithkline i emirat Kataru również dołączyli do firmy z Tübingen. W lipcowej rundzie finansowania Curevac wyceniono na 1,6 mld euro. Wartość nabytych w tym czasie akcji wzrosła czterokrotnie w ciągu miesiąca. W marcu wiadomość wywołała poruszenie, bo sam prezydent USA Donald Trump chciał sięgnąć po Curevac.
Podobnie jak firma Biontech z Moguncji i amerykańska firma Moderna, Curevac wykorzystuje tak zwaną technologię RNA do opracowywania szczepionek. Plan genetyczny zmodyfikowanych składników wirusa jest wstrzykiwany do organizmu. Komórki absorbują tę informację genetyczną i wykorzystują ją do produkcji nieszkodliwych części patogenu, na które reaguje układ odpornościowy. Przechowuje tę odpowiedź immunologiczną, która później chroni przed prawdziwą infekcją.



