W Chinach obchodzony jest nowy rok. Zawieszono wszelkie operacje polityczne oraz związane z tym spory. Ale fachowcy twierdzą, że jest to cisza przed burzą, która nadejdzie najprawdopodobniej od strony Pacyfiku. . Bo z pewnością podniesie ciągu najbliższych kilku dni z całego Pacyfiku. Od kilku tygodni szaleje wicher rozpętany przez Donalda Trumpa, który podpisywanymi codziennie dekretami udarze w słabsze kraje takie jak np. Meksyk.
Ale wkrótce to – jeśli nadal prezydent Trump będzie wykonywał pieczołowicie swoje zadanie domowe – zaatakuje Chiny i to nie werbalnie ale konkretnie i realnie w sferze handlu, represyjnych ceł i barier handlowych. I tak wybuchnie wojna handlowa między USA a Chinami.
Ale w przeciwieństwie do biednych Meksykanów, Chińczycy wiedzą, jak się bronić. Nie będą reagować na karne cła na towary z USA. Bo Chińczycy są mistrzami małych biurokratycznych uciążliwych przepisów, porównywanych do precyzji z ukłuciem igłą. Wiedzą przy tym doskonale jak uprzykrzyć życie firmom zagranicznym. Najbardziej działania uprzykrzające mogą uderzyć w takie firmy jak Apple, Nike, General Motors, Starbucks.
Apple i Nike, że zarówno produkują w Chinach, jak również w swoich krajach. Dla Apple, Chiny są drugim największym rynkiem po USA. Tam też są największe sklepy Apple w świecie.
Również Nike, który właśnie otworzył gigantyczny sklep w Pekinie notuje ogromne obroty w Chinach. Podobnie jak producenci samochodów General Motors i Ford . GM, który jest w lepszej pozycji w Chinach niż Ford, co trzeci swój samochód sprzedaje w Chinach.
Inna amerykańska firma, która zostanie dotknięta przez wojnę handlową to producent sprzętu budowlanego Caterpillar (Chiny Obrót: 20 procent), która to bardzo skorzystała z boomu budowlanego i z nieskończonych projektów infrastrukturalnych państwa chińskiego.
Odłamki z wojny mogą sięgnąć także Starbucksa, który ma ogromne plany ekspansji w Państwie środka. Z 2500 kawiarni do 5 tys. Stracić może i amerykański farmer dostarczający na rynek chiński soję i pszenicę.
Biurokratyczne ataki na amerykańskich firm na pewno będzie towarzyszyć antyamerykańskie tyrady w mediach i na ulicy. Dla chińskich przywódców rozumie to dobrze wyciągnąć kartę nacjonalistyczną i mobilizować swoich obywateli przed potencjalnymi atakami. Ona okazała się kilka razy w ciągu ostatnich lat w stosunku do japońskiego, ponieważ co jakiś czas negowane lub zbagatelizować swoje zbrodnie w czasie II wojny światowej. Wtedy spalone japońskie flagi, były demonstracje przeciwko japońskiej ambasady i poleciał japońskie produkty z półek.
Wszystko to powtórzy – tym razem przeciwko Stanom Zjednoczonym, a tym samym w większym wymiarze. Oczywiście obie strony stracą w tej wojnie handlowej, ale nam więcej, bo ich firmy są bardziej uzależnione od rynku chińskiego, niż odwrotnie.
Ta wojna jednak może przynieść korzyści Europie, bo Chińczycy zapowiadają już zakupy Airbusa zamiast Boeinga, Adidasa zamiast Nike, oraz VW zamiast GM. Konkurencji nie ma tylko siec Starbucksa. Czyli tradycyjnie gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.



