Polska podpisała umowę z USA na jednorazową dostawę skroplonego gazu ziemnego LNG. Dostawę otrzymamy w połowie czerwca, kiedy do terminala w Świnoujściu przypłynie gazowiec z amerykańskim LNG. Polski finansista Krzysztof Sadecki prognozuje czy Polska będzie w stanie uniezależnić się energetycznie, a dzięki temu stanie się bezpieczna finansowo.

Każda władza szuka pieniędzy, bo bez nich żadne państwo nie może sprawnie funkcjonować. Jednym z gwarantów bezpieczeństwa energetycznego jest bezpieczeństwo finansowe. Dlatego po licznych rozmowach, udało się pod koniec kwietnia 2017 roku uczynić pierwszy krok by uniezależnić się energetycznie – podpisana została umowa na dostawę do Polski gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych. Gaz będzie dostarczany przez terminal w Świnoujściu, a Polska, jeśli nawet nie uniezależniła się w ten sposób od dostaw Gazpromu, to z pewnością zyskała mocny argument w kolejnych negocjacjach.

USA eksportują gaz zaledwie od roku, wcześniej nie robiły tego przez około 50 lat. Dlaczego nagle teraz zaczęły? Bo wkrótce będą go mieć jeszcze więcej. Ostatnim rozkazem prezydenckim pierwszych stu dni swojego urzędowania Donald Trump uruchomił procedurę poszukiwania i eksploatacji złóż ropy i gazu na wodach przybrzeżnych Stanów Zjednoczonych, czyli na wschodnim Atlantyku, Arktyce, morzu Czukockim i morzu Beringa. Według szacunków rozmiar znajdujących się tam złóż przyprawia o zawrót głowy – twierdzi Krzysztof Sadecki, polski finansista i analityk biznesowy, ekspert w dziedzinie tzw. alternatywnych rynków inwestycyjnych.

Polskie złoża

Polska posiada największe w Europie złoża gazu łupkowego. Dokładnie połowę tego, co rozkazem Donalda Trumpa Stany Zjednoczone zamierzają wydobywać na swoich wodach przybrzeżnych. Szacunki naszych geologów zostały potwierdzone przez agencje amerykańskie – Polska ma gigantyczne złoża gazu. Niestety przez zmiany warunków koncesji na wydobycie gazu już po ich wydaniu odstraszyły koncerny, które chciały nam przetransformować część tego gazu w żywy pieniądz. 

– Zyskanie argumentów w negocjacjach z Gazpromem dzięki importowi LNG ze Stanów to dopiero początek. Kolejne kroki powinny zmierzać do całkowitego uniezależnienia się energetycznego i należy podjąć je jak najszybciej, gdyż jak na razie za rosyjski gaz płacimy najwięcej w Europie – uważa Krzysztof Sadecki. 

Bezpieczeństwo energetyczne to nie wszystko

Bezpieczeństwo energetyczne to wysoka stawka, jednak żadna władza nie jest na tyle gospodarna, by wykorzystać w pełni potencjał swojego kraju. Dlatego skąd wziąć kolejne pieniądze? Dobrą okazją może być Brexit, bo może zwrócić uwagę Polaków, by swoje pieniądze lokowali znów w Polsce. Niestety żaden emigrant nie wróci do Polski z czystego patriotyzmu.

Gdybyśmy mieli do czynienia z takim poziomem patriotyzmu, jakiego oczekuje się nawołując do powrotu do kraju, nikt by stąd nigdy nie wyjechał. Trzeba więc ten patriotyzm wzmocnić, np. przez zaproponowanie jakiegoś bonusu. Dobrym pomysłem byłoby zagwarantowanie kilku lat bez podatku za przeniesienie swojego biznesu z zagranicy do Polski. Byłby to jednocześnie argument za obniżeniem podatków na miejscu, by nie wzbudzać lamentu „oni mają, a my nie”, a w konsekwencji wśród Polaków zaczęłaby się rozwijać przedsiębiorczość. Wszyscy byliby zadowoleni, także po przeliczeniu sytuacji na głosy w wyborach przez wiecznie poszukujących pieniędzy polityków. Nie da się zaprzeczyć, że prawdziwie gospodarna ekipa pozwoliłaby się ludziom najpierw dorobić, a dopiero potem egzekwowałaby jakiekolwiek należności. Bo to także one doprowadziły do wyboru życia na emigracji przez tysiące Polaków – twierdzi Krzysztof Sadecki.

Jako państwo musimy gromadzić pieniądze w oparciu o własne zasoby. Własne zasoby to bogactwa naturalne, własna przedsiębiorczość i bezpieczeństwo wewnętrzne, które w czasach kapitalizmu również jest towarem i to bardzo ważnym. Uczyniliśmy ostatnio pierwszy krok, by uniezależnić się energetycznie – każda podróż zaczyna się od jednego kroku. Czy się w nią udamy zależy od nas samych.