Doug Leone miliarder dołączył do wydarzenia Berlińskiego Klubu Wizjonerów Inwestorów za pośrednictwem czatu wideo prosto z Doliny Krzemowej, gdzie od 25 lat jest partnerem zarządzającym firmy finansującej przedsięwzięcia Sequoia. „Zoom sprawił, że życie wszystkich ludzi stało się szybsze” — mówił Leone. „Sprawdziliśmy nasze kalendarze i od 15 miesięcy pracujemy w Zoom o 30 procent więcej”.
Dla wielu powinno to brzmieć znajomo. Na całym świecie tysiące firm podziela los Sequoia: pandemia korony zmieniła biurowce w nawiedzone domy, cała siła robocza widywała się tylko na ekranach od miesięcy, czy to jak Leone i współpracownicy za pośrednictwem aplikacji wideo Zoom, czy to z Microsoft -Tool “Teams” lub z innym oprogramowaniem.
Kryzys koronacyjny przyspieszył trend obserwowany już od lat: świat pracy staje się coraz bardziej zdecentralizowany, coraz mniej osób codziennie dojeżdża do biura. Zamiast tego rozwijają się modele hybrydowe, w których pracownicy spędzają część swojego czasu pracy – a nawet cały swój czas – w domowym biurze lub w innym odpowiednim miejscu.
Nadgodziny to największy czynnik ryzyka zdrowotnego w pracy
Szef Sequoia, Leone, drastycznie wyjaśnia niebezpieczeństwo: jeśli granica między miejscem prywatnym a miejscem pracy zostanie zatarta, wyraźny podział między czasem wolnym a czasem pracy grozi zatarciem w tym samym czasie. Mniej uwagi poświęca się przerwom, częściej odkłada się zakończenie pracy. A nawet w weekendy notatnik często zachęca do rzucenia okiem na e-maile lub projekty.
Taki rozwój wypadków jest nie tylko nieprzyjemny dla poszkodowanych i ich rodzin, ale także niebezpieczny. Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) opublikowały analizę, która wyraźnie to pokazuje. Wyniki w skrócie: każdy, kto w dłuższej perspektywie znacząco zwiększa swoje godziny pracy, zagraża swojemu zdrowiu i zwiększa ryzyko śmierci z powodu udaru lub poważnej choroby serca.
Według WHO i MOP zbyt długie godziny pracy są odpowiedzialne za około jedną trzecią wszystkich chorób związanych z pracą. Jest to największy czynnik ryzyka zachorowania z powodu pracy. Zgodnie z wynikami analizy osoby, które pracują 55 godzin lub więcej zamiast 35-40 godzin tygodniowo, zwiększają ryzyko wystąpienia udaru mózgu o 35 procent. W tym samym przypadku ryzyko choroby niedokrwiennej serca wzrasta o 17 procent.
WHO również wyraźnie wskazuje, że zagrożenia te wzrosły z powodu kryzysu koronowego. „Pandemia Covid-19 znacząco zmieniła sposób pracy wielu ludzi” – mówi dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Praca zdalna stała się normą w wielu branżach. Ponadto wiele firm z powodu kryzysu zaoszczędziło koszty i zredukowało miejsca pracy – w wyniku czego pracownicy, którzy nadal tam są, mają więcej do zrobienia.
Zjawisko, które w żadnym wypadku nie jest unikalne dla firm. Na przykład w działalności uczelni występuje obecnie przeciążenie związane z kryzysem koronowym. Według ankiety przeprowadzonej przez związki zawodowe i inicjatywę „Darmstadt Unlimited” wśród ponad 3000 pracowników uniwersyteckich w Hesji, 60 procent ankietowanych od początku pandemii jest zestresowanych w pracy. Trzy czwarte kadry akademickiej zgłosiło wzrost obciążenia pracą dydaktyczną, w obszarze pracowników administracyjno-technicznych obciążenie pracą wzrosło odpowiednio o 72 proc.
Niepewność, strach przed przyszłością i przeciążenie – to wszystko istniało już przed Coroną wśród wielu pracowników akademickich na heskich uniwersytetach, agencja informacyjna DPA zacytowała w tym kontekście politologa z Uniwersytetu w Kassel. „Z powodu pandemii jednak obciążenie ponownie znacznie wzrosło”.
W końcu liczba nadgodzin w Niemczech nieznacznie spadła w rokupandemii. Wobec załamania gospodarczego i ograniczeń w wielu branżach i firmach można było się jednak spodziewać znacznie większego spadku nadgodzin. Jak wynika z odpowiedzi rządu federalnego na prośbę lewicy w Bundestagu, pracownicy w Niemczech przepracowali w ubiegłym roku 1,67 miliarda godzin nadliczbowych. W 2019 r. według danych Instytutu Badań nad Zatrudnieniem (IAB) było to 1,86 mld godzin nadliczbowych. Przede wszystkim: udział nadgodzin w wolumenie pracy wynosi 3,2 proc., czyli prawie na tym samym poziomie, co przed kryzysem.
Są to również alarmujące dane dla Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych (DGB). „Każdy, kto jest stale przepracowany i zestresowany, nie może zrobić sobie wystarczających przerw i czasu na regenerację, ma znacznie większe ryzyko poważnego, a w najgorszym przypadku zagrażającego życiu choroby” – powiedziała członek zarządu DGB Anja Piel. „Zagrożenia obejmują stres psychiczny i wypalenie, a także udary i choroby sercowo-naczyniowe”.
Piel stawia konkretne wymagania w związku z tą skargą: „Czas pracy musi wreszcie być rejestrowany i wynagradzany wszędzie bez przerw”, mówi. Przepisy antystresowe również powinny wyznaczać granice. „Ponadto zwalniamy ośmiogodzinny dzień pracy” – powiedział Piel.
Jest to najwyraźniej zgodne z dyrektorem generalnym WHO Tedrosem Adhanomem Ghebreyesusem, który ujmuje to w podobny sposób. „Rządy, pracodawcy i pracownicy muszą współpracować i uzgodnić ograniczenia w celu ochrony siły roboczej” – mówi. „Żadna praca nie jest warta ryzyka udaru lub choroby serca”.
Oprac. Andrzej Mroziński



