Lufthansa w ubiegłym tygodniu, że rysuje się szansa na normalizację. W sklepach już ponownie rośnie sprzedaż a zarobki poprawiają się. Ale nad wszystkim unosi się groźny cień: pandemia wciąż się nie skończyła, zwłaszcza wysoce zaraźliwy wariant delta wirusa koronowego powoduje niepewność. Gdyby ponownie pojawiły się ograniczenia ze względu na liczbę infekcji, które już w wielu miejscach znów rosną, firmy takie jak Lufthansa, biuro podróży Tui lub broker kart CTS Eventim mogą mocno ucierpieć – i wywrzeć dalszą presję na ceny swoich akcji.
Jak Lufthansa ogłosiła w zeszłym tygodniu, udało jej się zmniejszyć straty dzięki zwiększeniu liczby pasażerów i redukcji kosztów. Według grupy lotniczej skorygowany wynik operacyjny w drugim kwartale wyniósł minus 952 mln euro. Strata była znacznie mniejsza niż w tym samym kwartale poprzedniego roku, kiedy blokada koronowa spowodowała deficyt w wysokości 1,7 mld euro. Analitycy spodziewali się też większych strat.
Tyle dobrych wieści. Wydaje się jednak niepewne, czy wiodąca linia lotnicza w Niemczech będzie się dalej poprawiać. Decydującym czynnikiem powinien być przede wszystkim dalszy przebieg pandemii koronowej z wariantem delta. Na przykład w USA , które do tej pory zamykało swoje granice dla Europejczyków z powodu obaw związanych z koroną, według ostatnich doniesień może się to wkrótce zmienić. Zaszczepieni obywatele UE mogą zatem wkrótce móc ponownie wjechać do Stanów Zjednoczonych. To, czy tak się stanie, jest nadal otwarte – a sama Lufthansa określiła ewentualne otwarcie rynku północnoamerykańskiego jako decydujący czynnik dla dalszego toku działalności.
Dlatego dla akcjonariuszy Lufthansy motto nadal brzmi: ostrożność. Akcje linii lotniczych spadły gwałtownie w dół w wyniku pandemii na początku 2020 roku. Od tego czasu nastąpiło lekkie ożywienie, ale ostatnio ponownie dominowały spadki cen. Akcje Lufthansy nie są obecnie warte nawet dziesięciu euro.
Poczekaj, co Tui ogłosi w czwartek
Podobnie wygląda przebieg kursu w grupie Tui. Jego udział również załamał się na początku 2020 r. i nieco odbił się jeszcze kilka tygodni temu. Wtedy na scenie pojawił się wariant Delta, który pokrzyżował nadzieje na beztroskie wakacje w 2021 roku. Na przykład w Portugalii i Hiszpanii dwa popularne regiony turystyczne zostały ponownie uznane za obszary ryzyka.
Nie trzeba dodawać, że to również denerwuje akcjonariuszy: od początku czerwca gazeta Tui odnotowuje kolejny spadek. Jednym z dni, w którym inwestorzy nadstawią uszu, jest 12 sierpnia, czyli czwartek tego tygodnia. Wtedy Tui opublikuje swoje wyniki za III kwartał fiskalny – i prawdopodobnie ogłosi też coś o dalszych perspektywach biznesowych. Całkiem możliwe, że szef TUI Friedrich Joussen również skorzysta z okazji, aby porozmawiać o wariancie Delta.
Pasażerowie na statkach największej na świecie linii wycieczkowej Carnival będą mogli z pierwszej ręki przekonać się, jak bardzo zaraźliwa odmiana wirusa wpływa na globalny biznes turystyczny, który właśnie się budzi. Statki oceaniczne Grupy są już od kilku miesięcy w drodze, a ponieważ w szczególności zaszczepieni pasażerowie mogą podróżować, sytuacja na pokładzie ewidentnie ostatnio wyglądała tak, jakby pandemia korony miała miejsce na innej planecie: z powodu mega- statek z 70-procentowym obłożeniem, bez masek, bez testów koronowych i bez dystansu społecznego , na przykład bloger donosi na platformie podróżniczej „The Points Guy”. Jednak na razie to się skończyło: w związku z szybkim rozprzestrzenianiem się delty Carnival po raz kolejny wprowadza obowiązkowe maski i testy na swoich statkach wycieczkowych.
Branża turystyczna nie jest w żadnym razie jedyną gałęzią gospodarki, której powrót do korony jest zagrożony przez trwające zagrożenie wirusowe. Liczba infekcji jest również śledzona z niepokojem w branży rozrywkowej. Przykład: broker biletów i organizator wydarzeń CTS Eventim. Udział grupy stracił około połowy swojej wartości w pandemii w 2020 roku. Od tego czasu cena akcji wyraźnie się poprawiła – z silnymi wahaniami – przy czym nadzieja na powrót do normalności w biznesie eventowym mogła odegrać ważną rolę.
Michael Rapino, szef amerykańskiego eventowego marketera Live Nation, niedawno podsumował nadzieje branży przed analitykami. „Pęd do powrotu do życia rośnie z każdym miesiącem” – powiedział Rapino. „Wybiegając w przyszłość do 2022 i 2023 r., wszystkie nasze wskaźniki wskazują na pracowity czas, na koncerty i inne wydarzenia na żywo”. Akcje Live Nation już mocno odżyły po spadkach Corony, a ostatnio nawet notowane były czasami powyżej poziomu z początku roku 2020. Ale 2022 i 2023, lata, o których wspomniał dyrektor generalny Rapino, wciąż są trochę długie. Inwestorzy będą musieli się trząść przynajmniej tak długo.
Działalność dostawców usług turystycznych, takich jak Uber czy Lyft, również została poważnie dotknięta ograniczeniami koronowymi – z odpowiednimi wahaniami cen akcji. Dyrektor finansowy Lyft, Brian Roberts, powiedział – „Pandemia jeszcze się nie skończyła, zwłaszcza biorąc pod uwagę nowe warianty wirusów i powrót ograniczeń na niektórych rynkach”. I dlatego według amerykańskiego nadawcy CNN, perspektywy na przyszłość są zatem niepewne i mogą nadal powodować wahania.
Andrzej Mroziński



