Wśród poważnych obaw o dostawy gazu do Europy, także do Polski, norwescy pracownicy naftowi i gazowi odeszli z pracy, by walczyć o wyższe płace. „Strajk się rozpoczął” – powiedział we wtorek dla agencji Reuters przewodniczący związku Lederne Audun Ingvartsen. Departament Pracy zapowiedział, że będzie śledził konflikt „z bliska”: może interweniować i zakończyć strajk w wyjątkowych okolicznościach. Członkowie związku Lederne, który reprezentuje około 15 procent pracowników offshore, odrzucili układ zbiorowy wynegocjowany przez firmy i przywódców związkowych. Z drugiej strony inne norweskie związki zawodowe zaakceptowały go i nie chcą strajkować.
Dla krajów UE wstrzymanie prac następuje w nieodpowiednim czasie, ponieważ są one uzależnione od większej ilości gazu z Norwegii z powodu braku dostaw z Rosji. Obie strony chcą zintensyfikować współpracę w celu zapewnienia dodatkowych dostaw gazu z Norwegii w perspektywie krótko- i długoterminowej – poinformował pod koniec czerwca największy producent gazu w UE i Europie Zachodniej. Na przykład Rosja wstrzymała dostawy m.in. do Polski i Holandii , ponieważ kraje te odrzuciły wprowadzone przez rząd w Moskwie nowe metody płatności w rublach.
Z powodu cięć w dostawach Norwegia zwiększyła już produkcję gazu i zapowiedziała, że w tym roku zwiększy sprzedaż o osiem procent. Do tej pory UE importowała z Norwegii około 20 proc. swojego gazu. Około 40 procent pochodziło z Rosji przed rosyjską inwazją na Ukrainę 24 lutego.
Grupa początkowo nie mogła uzyskać komentarza. Norweski rząd powiedział, że „ściśle śledził konflikt” i może zakończyć strajk w „nadzwyczajnych okolicznościach”.



