„Propozycje Komisji Europejskiej są wielkim sukcesem w walce z praniem brudnych pieniędzy” – powiedział Sven Giegold, rzecznik Zielonych ds. polityki finansowej i gospodarczej. „Pakiet może ustanowić niezbędne jednolite standardy przeciwdziałania praniu pieniędzy w UE i zatkać luki prawne dla przestępców”. Przepisy powinny obowiązywać bezpośrednio w całej UE, bez konieczności dalszego wdrażania do prawa krajowego.
Planowane jest również dalsze monitorowanie Bitcoina
Przepisy są odpowiedzią na skandal w Danske Bank, który ujawnił podejrzane transakcje finansowe o wartości 200 mld euro. Upadek dostawcy usług płatniczych Wirecard jeszcze bardziej zwiększył presję do działania. Europol zakłada, że pranie pieniędzy powoduje straty finansowe w wysokości około 140 miliardów euro rocznie. W opinii świata Niemcy są preferowanym krajem do prania pieniędzy z powodu niewystarczającego ścigania.
„To dobrze i ważne, że UE jednolicie reguluje ważne kwestie dotyczące prania pieniędzy” – powiedział dyrektor naczelny Związku Banków Niemieckich (BdB), Andreas Krautscheid. To utrudnia życie oszustom. Plany ujednolicenia danych o klientach („Poznaj swojego klienta”) oraz usprawniona wymiana informacji między urzędami spotkały się z pozytywną reakcją BdB. Dostawcy usług dla aktywów kryptograficznych, takich jak Bitcoin, również mają być regulowani i ściślej monitorowani.
Obawy o limit gotówkowy pochodzą z Niemiec
BdB, do którego należą takie instytucje jak Deutsche Bank i Commerzbank, ma obawy, ale z myślą o planowanym limicie gotówkowym w wysokości 10 000 euro. W przyszłości banki będą musiały zgłaszać wszelkie wpłaty powyżej tej kwoty do Centralnego Biura Badania Transakcji Finansowych (FIU). To jest „stara szkoła”, a korzyść jest wątpliwa, ponieważ i tak prawie nie płaci się za nią pieniędzy, a debata zaciemnia widok ważniejszych zmian, powiedziało stowarzyszenie.
Związek Banków Publicznych (VÖB) również obawia się nadmiernej regulacji. Planowany nadzór europejski przez nowy organ ma sens w przypadku ryzykownych kwestii transgranicznych. Banki z krajowymi lub mniej ryzykownymi modelami biznesowymi powinny jednak nadal podlegać nadzorowi krajowemu. Stowarzyszenie spółdzielcze BVR skarży się na nadmierne koszty. Idea prowizji, że banki muszą ponosić większość kosztów, jest niezrozumiała – tłumaczy stowarzyszenie.
AM