W zeszłym tygodniu przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI) był tematem przewodnim w branży technologicznej. Pojawiły się doniesienia o gwałtownych zmianach cen akcji firm z branży oprogramowania , gdy inwestorzy zaczęli analizować implikacje nowej fali narzędzi AI, które mogłyby zastąpić zadania wykonywane niegdyś przez drogie platformy korporacyjne. Wyprzedaż była gwałtowna, ale ograniczona. W tym tygodniu, jak wyjaśnia Range , rynek uznał, że rewolucja w dziedzinie sztucznej inteligencji nie jest już wyłącznie problemem technicznym.
Ćwiczenia strzeleckie
Obawy związane ze sztuczną inteligencją ogarnęły wiele sektorów gospodarki — każdy z nich wywołany był premierą nowego produktu z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (lub oczekiwaniem na taki produkt). W ciągu pięciu dni handlowych wartość rynkowa branż, które nie miały nic wspólnego z oprogramowaniem, spadła o miliardy dolarów.
Poniedziałek: Narzędzie porównawcze Insurify oparte na technologii ChatGPT wywołało wyprzedaż akcji brokerów ubezpieczeniowych, a Willis Towers Watson odnotował najgorszą sesję od 2008 r.
Wtorek: Zakażenie rozszerzyło się na zarządzanie majątkiem po tym, jak Altruist zaprezentował narzędzie do strategii podatkowej oparte na sztucznej inteligencji, co spowodowało największy spadek wartości firmy Raymond James od czasu kryzysu związanego z COVID-19.
Środa: Usługi w sektorze nieruchomości komercyjnych załamały się bez żadnego konkretnego katalizatora. Rynek zaczął ekstrapolować – skoro sztuczna inteligencja zdołała zastąpić brokerów ubezpieczeniowych i doradców finansowych, to kosztujący wysokie stawki i pracochłonny świat pośrednictwa w obrocie nieruchomościami komercyjnymi może być następny. Dwudniowy spadek CBRE sięgnął 20%, co jest najgorszym wynikiem od czasu kryzysu finansowego.
Czwartek: Do wyprzedaży dołączyły spółki zajmujące się transportem i logistyką po tym, jak Algorhythm Holdings zaprezentowało narzędzie do optymalizacji oparte na sztucznej inteligencji. Akcje firmy zajmującej się pośrednictwem w transporcie drogowym RXO spadły o 20%.
W ciągu czterech sesji „strach przed sztuczną inteligencją” przekształcił się z wąskiej historii o przełomie w szerokie referendum w sprawie przyszłości pośredników „białych kołnierzyków”. Wspólny mianownik: to firmy pośredniczące między kupującymi a sprzedającymi, pobierające opłaty za wiedzę specjalistyczną, dostęp lub koordynację, które sztuczna inteligencja mogłaby odtworzyć szybciej i taniej.
Czego tak naprawdę boi się rynek
Rynek nie oczekuje, że narzędzie AI, wprowadzone we wtorek, zastąpi każdego doradcę finansowego lub brokera ubezpieczeniowego do piątku. Obawy dotyczą struktury ekonomicznej tych firm. Branże takie jak pośrednictwo ubezpieczeniowe, zarządzanie majątkiem i usługi w zakresie nieruchomości komercyjnych mają wspólne cechy, które czynią je podatnymi na ataki:
-
Asymetria informacji prowadzi do historycznie wysokich opłat. Są to firmy, w których dostawca wie więcej niż klient i pobiera opłaty odpowiednio do sytuacji. Sztuczna inteligencja kompensuje tę lukę.
-
Utrwalone struktury opłat prowadzą do dekad stabilnych cen. Opłata za zarządzanie aktywami w wysokości 1%, prowizja od nieruchomości w wysokości 6%, marża pośrednictwa ubezpieczeniowego – te elementy okazały się niezwykle trwałe. Rynek zastanawia się jednak, co stanie się z tradycyjnymi cenami, gdy koszt dostawy znacząco spadnie.
-
Praca ludzka jako fosa prowadzi do wysokich barier wejścia. Dla wielu z tych firm utalentowany kapitał ludzki stanowił przewagę konkurencyjną. Jeśli człowiek staje się mniej ważny dla dostarczania wartości, premia za talenty maleje, a wraz z nią bariera, która blokuje konkurencję.
Rynek zadaje sobie proste pytanie: jeśli sztuczna inteligencja sprawi, że praca będzie tańsza w produkcji, ile czasu upłynie, zanim konsumenci zapłacą za nią mniej? Kiedy technologia obniży koszty dostawy, ceny ostatecznie pójdą w jej ślady.
Obecni gracze będą argumentować, że mogą wdrożyć sztuczną inteligencję, aby obniżyć własne koszty, utrzymując jednocześnie ceny na stabilnym poziomie. To jest argument. Jednak firmy rzadko czerpią pełną korzyść ekonomiczną z transformacji technologicznej – konsumenci w końcu otrzymują swoją część. A jeśli tradycyjni gracze nie zaoferują jej chętnie, zrobi to startup lub konkurencja.
Co utrzymuje rynek na powierzchni?
Choć w tym tygodniu sektory oparte na rynku pośrednim odnotowały spadki, w innych częściach rynku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Infrastruktura AI
Inwestorzy wciąż zastanawiają się, które sektory powinny znaleźć się na celowniku sztucznej inteligencji, ale jedno pozostaje jasne: wdrażanie sztucznej inteligencji przyspiesza, a infrastruktura do jej obsługi musi zostać zbudowana.
Energetyka pozostaje sektorem o najlepszych wynikach w 2026 roku, ze wzrostem o około 21% od początku roku. Operatorzy centrów danych, tacy jak Equinix, odnotowali wzrost o 10% w ten sam czwartek, w którym spadł indeks S&P 500 – w ten sposób rynek daje do zrozumienia, że wciąż wierzy w rozwój, nawet jeśli dokonuje korekty wycen firm po złej stronie.
Przemysł obronny
Inwestorzy lokują kapitał także w przedsiębiorstwach, które oferują konkretne produkty i mają przewidywalny popyt — w firmach, które nie sprzedają ludzkiej wiedzy i nie są narażone na kompresję opłat.
W czwartek liderami indeksu S&P 500 były towary konsumpcyjne pierwszej potrzeby oraz usługi komunalne, przy czym Walmart zyskał 3,8%, a zyskująca była również Coca-Cola.
Szersza rotacja do wartości
„Tańsze” akcje o niższych wskaźnikach P/E osiągają znacznie lepsze wyniki niż ich droższe odpowiedniki. Indeks S&P 500 Value, którego wskaźnik P/E na początku roku wynosił około 19x, od początku roku wzrósł o około 3,3%. Droższy indeks S&P 500 Growth, którego wskaźnik P/E na początku roku wynosił 27x, spadł o około 3%. To różnica 6 punktów procentowych w ciągu sześciu tygodni – znaczące odwrócenie dominacji wzrostu gospodarczego w ciągu ostatnich kilku lat.
Firmy, które są obecnie najbardziej karane, to te, które mają najwięcej do stracenia – wysokie marże, zawyżone ceny, wysokie opłaty. Sztuczna inteligencja grozi kompresją tego wszystkiego, a korekta następuje najpierw w wycenach, zanim jeszcze znajdzie odzwierciedlenie w zyskach.
Ale co z firmami po drugiej stronie spektrum? Firmy o niskich marżach, wysokich kosztach i ograniczonej sile nabywczej – takie, które analitycy już opisują jako wymagające „rozwoju poprzez cięcia kosztów” – mogą w rzeczywistości najwięcej zyskać na szoku produktywności wywołanym przez sztuczną inteligencję.
W pewnym sensie sztuczna inteligencja działa jak wyrównywacz szans. Przewagi konkurencyjne, budowane przez dekady dzięki zastrzeżonym danym, utrwalonym relacjom z klientami i samej złożoności pracy, stają się coraz mniej nieprzeniknione. To fatalna wiadomość, jeśli pobierałeś za te korzyści wyższą cenę. Ale potencjalnie świetna wiadomość, jeśli jesteś innowatorem lub szukasz drugiej szansy na konkurowanie.
Dwa wnioski
Znów liczy się wycena.
Akcje wzrostowe dominowały na rynku przez większą część 15 lat. Z nielicznymi wyjątkami w latach 2016 i 2022, płacenie za najszybciej rozwijające się spółki było zwycięską strategią, niezależnie od ceny. Ten trend zaczął się odwracać. Gdy przyszłość jest niepewna, inwestorzy zazwyczaj szukają marginesu bezpieczeństwa. Skłaniają się ku firmom, w których płacą mniej za każdego dolara zysku i gdzie wycena ma mniejsze szanse na odwrócenie trendu, jeśli teza się nie sprawdzi. Obecnie to, ile płacisz, ma równie duże znaczenie, co to, co posiadasz.
Presja adaptacji jest powszechna.
Inwestorzy ponownie oceniają jakość działalności w różnych sektorach. Pośrednicy o wysokiej marży będą musieli udowodnić, że potrafią wdrożyć sztuczną inteligencję bez rezygnowania z cen, które zapewniły im rentowność. Operatorzy o niższej marży prawdopodobnie mają najwięcej do zyskania, ale będą musieli udowodnić, że potrafią faktycznie wprowadzać innowacje, czerpać korzyści z produktywności i przełożyć je na lepszą ekonomikę. Dla żadnej firmy stanie w miejscu nie jest opcją. Rynek sprawił, że koszt samozadowolenia stał się bardzo wysoki i to bardzo szybko.



