W obliczu takiej tragedii jak katastrofa Airbusa A-321 lecącego z Scharm el Scheich do Sankt Petersburga z 224 osobami na pokładzie nie sposób się kłócić o sposób podawania smutnej informacji. Ale obserwując światowe agencje zauważyliśmy dużo rozbieżności przy podawaniu tragicznych informacji.
Otóż w pierwszych doniesieniach mówiło się o zamachu, następnie o problemach technicznych. Najpierw wspominano o tym, że samolot zniknął 6 minut po starcie i pokazywano miejsce katastrofy gdzieś w środku Półwyspu Synajskiego. Teraz Frankfurter Allgemeine Zeitung pokazuje jako miejsce tragedii wybrzeże Morza Śródziemnego, niedaleko lotniska Al-Arish gdzie prawdopodobnie awaryjnie chciała lądować rosyjska maszyna.
Rokrocznie ponad 3 miliony Rosjan spędza wakacje w Egipcie. Samolot syberyjskiego przewoźnika Kolavia podobno był sprawny. A my apelujemy do naszych kolegów z mediów, poczekajcie z ocenami, wnioskami i informacjami, które bardziej mogą zaciemnić niż wzbogacić naszą wiedzę. I jak zawsze, ciszej nad ta trumną.



