Usługa strumieniowego przesyłania muzyki Spotify zyskała pod koniec roku jeszcze więcej płacących klientów. W czwartym kwartale liczba tzw. „abonentów premium” wyniosła 263 miliony, czyli o 11 procent więcej niż rok wcześniej, ogłosiła firma we wtorek w Sztokholmie. Liczba aktywnych użytkowników miesięcznie, będąca ważnym wskaźnikiem dla reklamodawców, wzrosła o 12 procent, do 675 milionów. Prezes Daniel Ek przewyższył oczekiwania analityków w odniesieniu do obu wyników i spodziewa się jeszcze wyższych wyników w przyszłym roku. Inwestorzy dobrze to przyjęli.
Akcje Spotify, które rosły już od pewnego czasu, wzrosły o prawie 9 procent w notowaniach przedsesyjnych w USA, zbliżając się do poziomu 600 dolarów. Pod koniec ubiegłego roku jego cena wynosiła około 450 dolarów. Od czasu debiutu giełdowego Spotify pozostaje w tyle za akcjami serwisu streamingowego Netflix.
Oprócz oferty muzycznej Spotify zamierza teraz wstrząsnąć rynkiem podcastów wideo. Klienci płacący za kanał mogą już oglądać go bez reklam w wybranych krajach, takich jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Twórcy podcastów i twórcy filmów na YouTube otrzymują wynagrodzenie w zależności od liczby osób oglądających ich programy.
Użytkownicy Premium są niezbędni dla Spotify: w ostatnim kwartale odpowiadali za prawie 90 procent całkowitych przychodów. Pozostała, skromna część trafia do klientów, którzy mogą bezpłatnie słuchać muzyki, ale akceptują regularne reklamy. Całkowity przychód Spotify wzrósł w ujęciu rok do roku o 16 procent, do 4,2 miliarda euro. Było to również nieco więcej, niż oczekiwali analitycy.



