– Dziesięć lat w organizacji to kawał czasu i okazja na podsumowania?
– Tak się złożyło, że ostatnie 2 lata były jednymi z najtrudniejszych dla branży . Weszły w życie dwie ustawy – ustawa o podatku od handlu i ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele. Podatek od handlu został ostatecznie zaskarżony w Komisji Europejskiej i w konsekwencji zawieszony a ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele, która obowiązuje od marca br i od początku budzi wiele kontrowersji, jest żle napisana i przysparza przedsiębiorcom trudności w interpretacji
– Czy POHiD ma w Polsce więcej roboty od podobnych struktur w innych krajach europejskich? Czy tam też są podobne problemy?
– Podobne organizacje działające na terenie Europy mają za zadanie implementowanie dyrektyw unijnych, aby były zgodne z duchem i interesem handlu. Dbają o to, by nie było naruszeń i łamania prawa. W tej części regionu dochodzi dodatkowo protekcjonizm, czyli zjawisko, które nie występuje w takiej skali w innych częściach Europy. Sprowadza się to do nierównego traktowania podmiotów gospodarczych i faworyzowania lokalnych przedsiębiorstw, które czerpią dodatkowe benefity z nieuprawnionej pomocy państwa.
– Aura wokół zagranicznych sieci nie jest najlepsza.
– Ciągle powtarza się te same stereotypy i mity, że zagraniczne sieci handlowe nie płacą podatków, podczas gdy 7 największych koncernów zagranicznych w Polsce zapłaciło w 2016 r łącznie 700 milionów złotych. Pomawia się też nas o to, że wyzyskujemy pracowników, że oferujemy złe warunki zatrudnienia. Tymczasem naszym pracownikom zapewniamy najlepsze warunki, jakie istnieją w handlu. Zarobki w wysokości od 2.5 do 3.5 tysiąca złotych otrzymują kasjerzy, W handlu często zatrudnienie znajdują osoby, które miałyby problem ze znalezieniem pracy w innej branży, np. . osoby powyżej 55. roku życia czy też osoby o niskich kwalifikacjach zawodowych Kiedy komunikujemy te fakty nikt nie chce wierzyć, bo stworzono i konsekwentnie się podtrzymuje negatywny wizerunek sieci. Poza tym zagraniczne sieci handlowe zainwestowały w Polsce ogromny kapitał w wysokości 50 miliardów euro i stworzyły 200 tys miejsc pracy.
– Komu zależy na tym, aby robić taki czarny PR sieciom handlowym?
– Przed każdymi wyborami nasza branża jest elementem kampanii wyborczej, Nie docenia się wkładu w polską gospodarkę poprzez inwestycje, nowe miejsca pracy, rozwój zawodowy , możliwość awansu od stanowiska kasjera do managera, prywatną opiekę medyczną, akcje prozdrowotne dla pracowników (np. dla kobiet w dziedzinie profilaktyki i przeciwdziałania rakowi piersi). Nie mówiąc już o zaangażowaniu społecznym i aktywności w społecznościach lokalnych, w których wspieramy hospicja, domy dziecka, budujemy oczyszczalnie ścieków, infrastrukturę drogową – kładki, mosty etc. Nie nagłaśnia się także naszych akcji pomocowych dla powodzian, na pomoc którym poszło setki milionów złotych z kont sieci handlowych. Jesteśmy partnerem dla Caritasu, banków żywności., PCK i wielu innych instytucji niosący pomoc potrzebującym
– Stało się faktem, że nie w każdą niedzielę sklepy są czynne za to ogromny tłok będzie towarzyszył naszym zakupom w soboty.
– Zgodnie z intencją związków zawodowych miała to być ustawa propracownicza, chroniąca pracowników handlu. Okazało się ze tak nie jest bowiem wprowadza 32 wyjątki dla różnych podmiotów i różnych form sprzedaży których pracownicy muszą pracować w niedziele. Dodatkowo zaostrza konkurencje i powoduje nierówne traktowanie. Zapisy są niejasne do tego stopnia ze Inspekcja Pracy i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało własną interpretację. Związki zawodowe publicznie powtórzyły, że w trakcie prac w Sejmie ustawa ta została całkowicie zmodyfikowana . Na samym początku był to projekt obywatelski, pod którym podpisało się pół miliona ludzi, wierzących, że nastąpi ograniczenie niedzielnego handlu. A tymczasem ustawa dotyczy jedynie 10 proc. spośród 350 tys. sklepów. Dopuszcza m.in., że za ladą może w niedziele stanąć właściciel, ale już interpretacja Państwowej Inspekcji Pracy mówi o właścicielu i jego rodzinie. Ustawa nie powinna przyczyniać się do chaosu logistycznego – bo na poniedziałek muszą być zaopatrzone szpitale, sklepy, restauracje.
– Będą straty.
– Będą. Najszybciej i najmocniej odczują to sklepy przygraniczne. Już obserwujemy, że handel przesunął się do Czech. Specjalne firmy transportowe dowożą polskich klientów na zakupy do przygranicznych sklepów w Czechach. Oblicza się, że sklepy usytuowane przy granicy wschodniej stracą nawet do 30% obrotów. Odczują to ludzie i lokalni dostawcy. Już po pierwszej niedzieli niehandlowej odnotowano spadki obrotów, zwłaszcza w segmencie niespożywczym i zakupach impulsywnych.
– Węgrzy zaniechali tego eksperymentu dość szybko.
– Na Węgrzech zrezygnowano z tego pomysłu po 13 miesiącach, bo upadły małe sklepy. Ustawa, która miała de facto bronić małe sklepy przyniosła odwrotny skutek. Część klientów kupowała przed weekendem na zapas w centrach handlowych i . Sklepy zrobiły ogromne promocje, wydłużyły godziny otwarcia, poszerzyły parkingi i wszyscy kupowali w piątek i sobotę. Okazało się, że w małych sklepach w niedziele ruch był niewielki.
– De facto ta ustawa jest antydemokratyczna, bo mówi mi co mam robić w swoim czasie wolnym.
– Ustawa decyduje, że niektórzy pracownicy handlu mogą świętować z rodzinami, a niektórzy nie. Zgodnie z ustawą właściciel sklepu i jego członkowie rodziny w niedziele pracują. Młodzi ludzie, studenci, samotne matki nie mogą dorobić w weekend mimo ze jest to dla nich jedyna okazja żeby zarobić. I to będzie dla nich duża strata.
– Co zamierza organizacja zrobić w najbliższym czasie, aby może powrócić do poprzedniego status quo.
– W pierwszej kolejności interweniowaliśmy w PIP o zmianę interpretacji. PIP nie może modyfikować zapisów ustawy i interpretować ich niezgodnie z literą prawa. W drugiej kolejności liczymy na to, że społeczeństwo jednak odczuje negatywne skutki tej ustawy. I ze zabrano mu prawo wyboru formy spędzania wolnego czasu Jestem przekonana, że klienci zmęczą się staniem w kolejkach w piątek i sobotę i kupowaniem na zapas. W dłuższej perspektywie trzeba jednak brać też pod uwagę zmiany na rynku pracy, ludzie zaczną tracić pojedyncze miejsca pracy i zacznie się dramat, zwłaszcza gdy dotknie to jedynych żywicieli rodziny i samotnych matek. A w wielu miejscowościach handel jest jedynym lub największym pracodawcą właśnie dla takich osób.
– Kto na tym zyska…
– Te wszystkie formy sprzedaży objęte wyłączeniem w tym m.in. stacje benzynowe.
Andrzej Mroziński



