Kryzys, czy było coś? Przemysł motoryzacyjny z powodu pandemii musiał dokonać cięć w wielkości sprzedaży i przychodów w 2020 roku. W tym roku sytuacja w branży motoryzacyjnej wygląda jednak całkiem nieźle – pomimo ponownych blokad na początku roku.
Ponieważ światowa sprzedaż pojazdów w tym roku wzrośnie o 8 procent do 83 milionów pojazdów. Widać to w „Global Automotive Outlook 2021” firmy konsultingowej Alixpartners. Przychody i rentowność również wzrosną ponownie do poziomów sprzed kryzysu w 2021 r. jako całość. Jeden jest powód: w czasie kryzysu koronowego – i wynikającego z niego niedoboru nowych samochodów – producenci samochodów byli w stanie znacząco podnieść ceny pojazdów.
„Skutki kryzysu Covid-19 nie są już jednym z głównych problemów przemysłu motoryzacyjnego” – czytamy w badaniu – producenci samochodów wychodzą z kryzysu lepiej niż oczekiwano rok temu. Nawet rentowność branży może w tym roku ponownie osiągnąć poziom sprzed pandemii. Według dyrektora zarządzającego Alixpartners, Jensa Haasa, przyczyniły się do tego „rygorystyczne” redukcje kosztów, wsparcie państwa, zaniechanie wojen dyskontowych i szybkie ożywienie w Chinach.
Jednak różnice regionalne są znaczne. Podczas gdy Chiny przekroczyły już w tym roku wielkości dotyczące sprzedaży z 2019 r., Europa pozostanie poniżej poziomu sprzed kryzysu pod względem sprzedaży samochodów w średnim okresie. Niemniej jednak europejscy producenci samochodów mają większą swobodę finansową. Jak wynika z badania, obecnie mają one wyższą płynność, a w niektórych przypadkach wyższą rentowność niż przed pandemią. Rezerwy gotówkowe są również przyzwoite, obecnie Alixpartners szacuje, że są one czterokrotnie wyższe w Europie niż w 2008 roku w kryzysie finansowym.
Wielu producentów zdołało zrekompensować spadek liczby sprzedanych egzemplarzy wyższymi cenami – ceny sprzedaży nowego pojazdu wzrosły w ostatnim czasie średnio o 7 proc. lub 2000 dolarów.
Producenci samochodów również zawdzięczają swoje dobre wyniki finansowe ogromnym rządowym programom stymulacyjnym z ostatnich kilku miesięcy. Pomoc państwa na całym świecie była siedmiokrotnie wyższa niż w 2009 roku, a rządy wpompowały ponad 13,7 biliona dolarów na wsparcie swoich gospodarek. W czterech największych gospodarkach europejskich pomoc finansowa była nawet dwudziestokrotnie wyższa niż w czasie kryzysu finansowego sprzed dekady: Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy wydały łącznie 3,4 biliona dolarów, 0,17 biliona dolarów.
Jednak producenci samochodów muszą teraz szybko uczynić swoje łańcuchy dostaw bardziej odpornymi na kryzys, ostrzegają konsultanci. Koszty surowców na pojazd prawie podwoiły się od 2020 r. do ponad 3600 dolarów, a badanie pokazuje, że niedobór chipów doprowadzi do strat produkcyjnych do czterech milionów pojazdów.
Według Alixpartners przyspieszone przejście na napędy elektryczne powoduje również „potrzebę dostosowania” w łańcuchach dostaw. Według badania do 2030 r. 28 proc. wszystkich nowych pojazdów na świecie będzie wyposażonych w napędy elektryczne lub hybrydowe typu plug-in, a w Europie będzie to nawet 42 proc. Inwestycje w elektromobilność wzrosną również znacznie szybciej do 2025 r. niż przewidywano w zeszłym roku: w ciągu najbliższych czterech lat producenci samochodów w Europie zainwestują w pojazdy elektryczne o 52 proc. więcej niż prognozowano w 2020 r., a na świecie będzie to o 41 proc. więcej niż rok temu.
Pod względem cen sprzedaży auta elektryczne dogonią porównywalne silniki spalinowe później niż wcześniej oczekiwano. Z badania wynika, że samochody elektryczne są nadal nawet o 11 000 USD droższe od klasycznych silników spalinowych. „Zachęty rządowe dla samochodów elektrycznych są więc i tak nadal potrzebne”, mówi Jens Haas. Na potrzeby badania firma konsultingowa dokonała oceny bilansów ponad 300 producentów i dostawców samochodów, przeprowadziła wywiady z ekspertami i przeprowadziła ankiety.
Oprac. Andrzej Mroziński