Artykuł miesiąca: Dom Opiekuńczych Skrzydeł - pamiętaj o 1% podatku KRS 630706.

AktualnościDebata ManageraWiadomości

Przemysł 4.0

 

Uczestnicy (od lewej): Dariusz Ratajczak (starszy specjalista ds. automatyzacji, Unilever); Jarosław Smulski (Research Manager, IDC Polska); Robert Stobiński (CDO, członek zarządu  ds. transformacji cyfrowej, Amica); Andrzej Soldaty (prezes Zarządu, Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości); Krzysztof Hajzyk (Channel Development Manager, Universal Robots); Ireneusz Borowski (Country Manager Poland, Dassault Systèmes); Adam Małż (dyrektor serwisu i platformy cyfrowej biznesu Robotyki ABB)

Cyfrowa transformacja przemysłu przynosi wzrost efektywności, optymalizację i oszczędności zasobów oraz ograniczenie kosztów, co finalnie przekłada się na zwiększenie konkurencyjności i wzrost rentowności. W czasach silnej konkurencji i rosnących wymagań klientów prosta automatyzacja przestaje już wystarczać, bo kluczem do sukcesu staje się elastyczność produkcji, która pozwala na łatwą zmianę oraz personalizację profilu produkcyjnego przy jednoczesnym zachowaniu efektywności kosztowej – wynika z debaty „Managera”, która odbyła się pod koniec lutego br. w Warszawie, w restauracji „Endorfina”.

Jarosław Smulski, IDC: Jakie największe wyzwania transformacyjne stoją obecnie przed sektorem przemysłowym na świecie? Czy główną rolę odegra w nim sztuczna inteligencja i IoT?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Już od dłuższego czasu daje się wyraźnie dostrzec przechodzenie od koncepcji łańcucha dostaw do łańcucha wartości. Duże firmy zauważyły bowiem, że niegdyś bardzo popularna metoda zarządzania Just-in-Time, stosowana w celu redukcji pracy w toku i poziomu zapasów w całym procesie produkcyjno-magazynowym i związanych z tym kosztów, generalnie się nie sprawdza. W krótkim czasie doprowadziło to do istotnego wzrostu znaczenia poddostawców w oczach producentów produktów finalnych i dotyczy to największych podmiotów działających na rynku, np. Airbusa. Nowa koncepcja łańcucha wartości pozwoliła połączyć poddostawców w jedną sieć OEM, co doprowadziło do uruchomienia sprawnie działającej 2-kierunkowej komunikacji między zleceniodawcą a zleceniobiorcami. Wiedząc jaka jest u nich sytuacja można z wyprzedzeniem przeciwdziałać różnym zagrożeniom zarówno globalnym, typu epidemia koronawirusa, jak i lokalnym, które mogą bardzo negatywnie wpływać na łańcuch wartości. To niezwykle ważne, bo problem nawet z jednym poddostawcą może przecież unieruchomić produkcję na wiele godzin. Losowych przypadków nikt nie jest w stanie przewidzieć, ale we wszystkich pozostałych analiza predyktywna pozwala zapobiec awariom wszystkim firmom z grupy OEM. A terminowość dostaw ma obecnie kluczowe znaczenie dla końcowego klienta. Jeśli raz czy drugi nie dostanie on produktu na czas, to następnym razem zmieni dostawcę na innego. Korzyści są jednak na każdym etapie produkcji. Skraca się czas wprowadzania produktu na rynek, krócej trwa opracowanie nowych, szybciej i łatwiej można też monitorować samoistne uszkodzenia, jak i spowodowane przez użytkowników.

Jarosław Smulski, IDC: Przewidywanie awarii to dobry przykład wykorzystania danych gromadzonych w fabryce, który uzasadnia sensowność inwestycji. Jeden z producentów robotów, japońska firma Fanuc, chwali się tym, że ściągając dane dotyczące pracy robotów jest w stanie z wyprzedzeniem przewidzieć awarie czy wymusić obsługę serwisową. A jak to jest w UR?

Krzysztof Hajzyk, UR: Wszystko zależy od tego, jak taki robot jest zbudowany. Nasze roboty nie wymagają serwisowania i cyklicznej obsługi co kilka lub kilkanaście godzin, ale przegląd ich działania również przynosi wiele pożytecznych informacji, chociaż zupełnie innego rodzaju. Wracając do łańcuchów dostaw, wydaje się, że okazały się one pułapką, w którą wpadli producenci próbując optymalizować koszty i dążąc do tego, żeby poprawić jakość poprzez przeniesienie produkcji niektórych komponentów poza zakład pracy. Istotne zakłócenie takiego łańcucha dostaw jest możliwe nie tylko z powodu wirusa czy epidemii, ale też wojen cenowych czy konfliktów między rządami krajów zaangażowanych w jakiś sposób w produkcję. Korzystając z łatwo programowalnych robotów można poprawić ekonomię produkcji lokalnej zwiększając swoją niezależność. Jest to niezwykle istotne w momencie, gdy jeden z poddostawców zostanie przyblokowany przez jakiekolwiek czynniki zewnętrzne, bo dzięki wykorzystaniu robotów uda się utrzymać standard jakościowy konkretnego wyrobu. Pojawia się tu oczywiście pytanie, w którą stronę ten trend będzie zmierzał. Czy będziemy nadal bazować na imporcie zestandaryzowanych komponentów, czy też firmy będą starać się robić bardziej dedykowane i ściśle określone przez uczestnika krótkie serie lokalnie w ramach kraju lub regionu.

Robert Stobiński, Amica: Moim zdaniem, ani jedno, ani drugie podejście nie gwarantuje sukcesu. Uważam, że właściwsze jest raczej podejście tzw. sytuacyjne, w zależności od specyfiki działalności danej firmy oraz stopnia zaawansowania wykorzystywanej technologii produkcji. Oznacza to, że w przypadku skomplikowanych wyrobów, wymagających zaawansowanej technologii, stosuje się raczej sieci rozproszone, wykorzystując efekt specjalizacji. Z kolei przy prostych wyrobach i standardowej technologii lepsze wyniki osiąga się poprzez koncentrację produkcji i rezygnując z rozproszonych łańcuchów dostaw. Wracając do ostatnich wydarzeń i ich wpływu na szeroko rozumiany łańcuch dostaw, można usłyszeć wiele opinii, które wskazują na konieczność zmiany strategii w zakresie zaopatrzenia w produkty czy komponenty z Chin.

Osobiście uważam to za bardzo ciekawy dylemat, ponieważ zmiana dostawców oznaczałaby z reguły wzrost kosztów. Zakładając hipotetycznie, że roczny koszt z tego tytułu byłby na poziomie 10 mln zł oraz że podobne wydarzenia występują z częstotliwością 10-letnią, łączny koszt zmian wyniósłby minimum 100 mln zł. Trzeba tutaj wyraźnie zaznaczyć, że i tak nie wyeliminowalibyśmy całkowicie zagrożenia związanego z przejściowymi trudnościami w dostawach, bo przecież żyjemy w świecie globalnym i zagrożenia przenoszą się płynnie na cały świat. Powstaje więc słuszne pytanie, czy zamiana dostawców jest optymalnym rozwiązaniem, budującym również bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Osobiście uważam, że niekoniecznie. Receptą jest raczej wprowadzenie kilku alternatywnych dostawców w różnych regionach świata oraz zlecanie produkcji pojedynczego komponentu nie jednemu, ale dwóm, a najlepiej trzem dostawcom. W sytuacji, w której jeden z nich miałby kłopoty z realizacją zamówień, można w sposób w miarę płynny przekazywać jego zlecenia pozostałym. Produkcja wszystkich komponentów na miejscu, w przypadku firm podobnych do Amiki, jest raczej niemożliwa, ponieważ oznaczałoby to znaczący wzrost komplikacji procesu produkcji, byłaby bardzo trudna do przeprowadzenia, a także nieefektywna kosztowo ze względu na brak efektu skali i wymagałaby bardzo poważnych nakładów inwestycyjnych.

Jarosław Smulski, IDC: Ale to może oznacza koniec Chin, jako miejsca produkcji wszystkiego dla wszystkich?

Robert Stobiński, Amica: W dłuższej perspektywie rzeczywiście, Chiny mogą przestać być głównym dostawcą komponentów na świecie, bo z jednej strony systematycznie rosną w tym kraju koszty pracy, a z drugiej, wzrost robotyzacji procesów przemysłowych przyczynia się do ich obniżenia w Europie. Jest więc bardzo prawdopodobne, że już za 10 lat zlecanie produkcji komponentów chińskim firmom nie będzie najlepszym rozwiązaniem.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Ale czy Europa to przetrwa? Wystarczy wspomnieć zapaść sektora farmaceutycznego w Chinach sprzed kilku miesięcy, która szybko doprowadziła do problemów z dostępnością leków w Europie.

Robert Stobiński, Amica: Wydaje się, że władze Chin są w pełni świadome nadchodzących wyzwań i zagrożeń. Przygotowana i wdrażana Strategia 2030, która zakłada przejście z produkcji komponentów na produkcję wyrobów gotowych – „Made in China” vs. „Design in China” – adresuje większość z nich.

Adam Małż, ABB: A ja odniosę się do samego łańcucha dostaw. Proszę pamiętać, że metoda JiT jest tak zakorzeniona w dużych przedsiębiorstwach, że raczej nie ma mowy o jej wymianie na nową, więc trzeba szukać alternatyw. Tylko nie na tyle, żeby dywersyfikować łańcuchy dostaw, ale żeby w czarnym scenariuszu szukać zastępczych podmiotów, które są w stanie przejąć zobowiązania.

Jarosław Smulski, IDC: A czy to nie jest tak, że wystarczy dodać do tej strategii komponent sztucznej inteligencji, a przetwarzanie danych przenieść do chmury, żeby odchudzony system był bardziej odporny na takie ryzyka?

Adam Małż, ABB: Taki system będzie w stanie przedstawić wyselekcjonowane dane, na podstawie których będzie łatwiej podejmować decyzje, ale ostateczna decyzja i tak będzie leżała po stronie osób odpowiedzialnych za zakupy. Z drugiej strony, chciałbym skomentować sprawę predykcji, bo to taki mój konik. Firma ABB postawiła na ten kierunek już jakiś czas temu i realizuje go z pełną konsekwencją. A bierze się to stąd, że większość urządzeń dostępnych na rynku ma możliwość podłączenia do internetu, a ze strony klienta nie wymaga to żadnych dodatkowych inwestycji. Każdy z naszych robotów ma zainstalowaną usługę ABB Ability Connected Services i po podłączeniu do internetu na podstawie dashboardów można analizować i optymalizować ich pracę. Dotyczy to także ABB Ability Smart Sensorów, moich kolejnych ulubionych urządzeń, które są w stanie monitorować prace silników, pomp oraz węzłów łożyskowych. Zaletą tych rozwiązań jest to, że generują one surowe dane, które są przesyłane na serwer – chmurę, która odbiera, gromadzi i przetwarza dane, udostępnia analizy, a także raportuje alerty.

Jarosław Smulski, IDC: Czy to jest kwintesencja strategii Przemysłu 4.0?

Adam Małż, ABB: Owszem, choć ja ją widzę nieco szerzej. Nie jako Przemysł 4.0, ale Gospodarkę 4.0, bo cyfryzuje się nie tylko przemysł, ale także kopalnie, transport i administracja publiczna. Zmianie ulega nie tylko produkcja, co oczywiste, ale także kanały sprzedaży – zarówno tradycyjne sklepy, jak i online. Zamiast terminu „Rewolucja Przemysłowa” wolałbym używać określenia „Rewolucja Szans”. A to dlatego, że w nowe technologie wkraczamy z wielkim rozmachem, mogąc produkować obecnie rzeczy bardzo nowoczesne, projektując je od samego początku bezpiecznie, wydajnie i stosunkowo oszczędnie.

PRZEMYSŁ 4.0 – próba definicji

Jarosław Smulski, IDC: W najnowszym raporcie PSI Polska czytamy, że z terminem Przemysł 4.0 spotkało się 52 proc. firm. To dużo czy mało?

Andrzej Soldaty, Fundacja PPP: To zależy od tego, co rozumiemy pod tym terminem, ponieważ Przemysł 4.0 definiowany jest w różny sposób, a w dodatku zmieniający się w czasie. Analizując rozwój tego pojęcia na przestrzeni ostatnich lat, można zauważyć zmiany akcentów. Początkowo w opisie Przemysłu 4.0 dominującym elementem były aspekty techniczne i organizacyjne. Główną uwagę poświęcano kluczowym technologiom tworzącym podstawę do rewolucyjnych zmian w przemyśle. Uwypuklano efekty poprawy produktywności w oparciu o technologie informatyczne i telekomunikacyjne oraz wprowadzenie systemów cyberfizycznych. Sukcesywnie, w miarę urzeczywistniania się nowej generacji przemysłu, w definicjach nacisk kładzie się na zmiany modeli biznesowych. Obecnie przedstawia się Przemysł 4.0 jako kompleksowe przedsięwzięcie dotyczące zmiany sposobów kreowania i dostarczania wartości. Kluczem jest usieciowienie i wymiana informacji w czasie rzeczywistym, co skutkuje rozszerzającą się serwityzacją produktów. Ale już teraz mocno zarysowuje się kolejny trend – spojrzenie na Przemysł 4.0 od strony wpływu na człowieka i otoczenie. To oznacza ewolucję tego pojęcia, bo nie jest ono obecnie celem samym w sobie, ale odpowiednim środkiem na pojawiające się wyzwania w obszarze społecznym i środowiskowym. Widać to już na konferencjach poświęconych tej tematyce. Na jednej z ostatnich większość wykładów była poświęcona… urzeczywistnianiu tej koncepcji w ekologicznym rolnictwie oraz w produkcji przemysłowej dla minimalizacji śladu węglowego. Przemysł 4.0 to także narzędzie do rozwiązywania problemów społecznych, np. związanych ze starzeniem się ludzi. Dobrym przykładem jest tu egzoszkielet, za pomocą którego można lepiej wykorzystać moce intelektualne człowieka wspomagając jego siłę fizyczną. Podsumowując, Przemysł 4.0 coraz bardziej koncentruje się na człowieku i środowisku, i potwierdza to najnowszy raport Gartnera „Emerging Technologies 2020”, gdzie połowa opisanych technologii dotyczy człowieka i tego, jak go wpleść w algorytmy, systemy decyzyjne czy systemy wartości uzyskując nowe spojrzenie na całość.

Jarek Smulski, IDC: Zdaniem Yuvala Noaha Harariego, autora słynnej książki „21 lekcji na XXI wiek”, Przemysł 4.0 to pierwsza rewolucja przemysłowa, która nie dąży do tego, żeby wyeliminować człowieka, tylko wyposażyć go w super-siły.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Nie lubię słowa „rewolucja”, bo sugeruje, że potem będzie wersja 5.0 i kolejne. Bardziej pasującym stwierdzeniem jest określenie „renesans przemysłu” i człowiek jest oczywiście w samym centrum tego pojęcia.

Jarek Smulski, IDC: A moim zdaniem skończymy na 4.0. Lem już 50 lat temu pisał o ciemnych fabrykach, które produkowały coś, co nikomu nie było potrzebne w pomieszczeniach bez oświetlenia. Obecnie świat wygląda inaczej, ale fabryki wyposażone tylko w roboty, bez pracowników i w konsekwencji bez światła już istnieją.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Nie demonizujmy tego tematu. W ciągu najbliższych kilkunastu lat fabryki będą znacznie bardziej zautomatyzowane i przepełnione technologią niż dziś. Jednak nie oznacza to, że zabraknie dla nas pracy. Ludzie zostaną przesunięci do znacznie ciekawszych prac. Ktoś będzie musiał maszyny zaprogramować i zoptymalizować proces ich pracy oraz współpracy.

Jarek Smulski, IDC: Bo wyzwaniem nie jest już sama technologia, tylko kapitał społeczny. Bariera finansowa pojawia się w każdym przypadku, ale najtrudniej jest przygotować mądrą strategię rozwoju i ją wdrożyć.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Największą barierą jest strach przed nieznanym, który prowokuje postawę „po co zmieniać coś, co już działa?”. Konieczna jest tu odwaga managerów i wykraczanie myśleniem strategicznym poza najbliższą perspektywę czasową i doraźne cele. A podsumowując – żyje my w czasach, gdy mamy przesyt danych i za mało informacji, i to jest, moim zdaniem, największym wyzwaniem.

BIG DATA

Jarek Smulski, IDC: Z badań IBM wynika, że średniej wielkości fabryka, gromadząc dziennie 1 TB danych, analizuje ich zaledwie 1 proc. Jak to możliwe?

Robert Stobiński, Amica: Dzieje się tak, ponieważ dość często automatyzację wprowadza się bez wizji, do czego ma służyć, wpadając wtedy w pułapkę polegającą na gromadzeniu danych z produkcji, które do niczego nie są przydatne. Posiadanie danych to nie cel, a środek. Bardzo ważna jest część serwisowa, żeby jeszcze przed awarią poznać czynniki skłaniające do zastosowania działań prewencyjnych. Nie mniej ważna jest kwestia automatyzacji linii produkcyjnych, a także które komponenty, gdzie i kiedy powinny się na nich znaleźć. Istotna jest też ochrona środowiska pod kątem pomiaru zużycia energii i to też jest ciekawa odnoga zbierania danych. Każdy zakład przemysłowy musi przez ten etap przejść, nie zapominając jednak, że przechowywanie danych kosztuje.

Dariusz Ratajczak, Unilever: Jeszcze niedawno operatorzy nie chcieli używać cobotów, czyli robotów współpracujących, bo bali się, że mogą je ich zastąpić. Obecnie, jak robot się zepsuje, to błagają o jego szybką naprawę, bo nie umieją już bez niego pracować. Teraz jest więc popyt na pracowników, którzy się ich nie boją, bo generalnie są one bardzo proste w obsłudze będąc wyposażone w zaledwie trzy przyciski: play, stop i reset, ale w przyszłości będzie istniało zapotrzebowanie także na takich, którzy będą potrafili integrować urządzenia.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Dotychczas Przemysł 4.0 był kojarzony z tym, jak się produkuje, ale obecnie akcent został przesunięty na konsumentów: dziś znacznie ważniejsze jest, czego chcą użytkownicy i za co zapłacą.

USŁUGI

Jarosław Smulski, IDC: Bardzo ważne jest też to, że do nowych produktów można dokładać usługi. Mówi się, że branża produkcyjna będzie się przekształcała w produkcyjno-usługową, a dobrym przykładem jest sektor motoryzacyjny, gdzie samochody wyposaża się w coraz szerszy wachlarz usług, od rozrywkowych po aplikację pomagającą w parkowaniu. Jak to wygląda z waszego punktu widzenia?

Robert Stobiński, Amica: Generalnie producenci poświęcają dużo czasu nie tylko na to, żeby poznać, czego oczekują klienci, ale też na kreowanie nowych funkcjonalności swoich produktów. Gdy w branży AGD, która uchodzi za bardzo tradycyjną, pojawiła się technologia „No Frost”, użytkownicy początkowo jej nie akceptowali, bo nie do końca rozumieli na czym polega i jakie korzyści im oferuje. Minęło kilka lat i obecnie jest to powszechny standard, i trudno znaleźć lodówki z górnej półki cenowej bez technologii „No Frost”, bo użytkownicy wymagają rozwiązania problemu okresowego odmrażania lodówek. A to tylko jeden przykład spośród swoistej gry pomiędzy producentami a klientami.

Krzysztof Hajzyk, UR: Nieco inaczej było z telewizorami 3D, na które najpierw był wielki boom, a potem świat szybko o nich zapomniał.

Jarosław Smulski, IDC: Z tym, że w przyszłości nikt nie będzie przykładowo kupował zmywarki na własność, tylko płacił za jej użytkowanie, chociaż wymaga to dopracowania dodatkowych interfejsów.

Robert Stobiński, Amica: Zgadzam się, chociaż na razie jeszcze nie rozstrzygnięto, jak będzie wyglądała umowa między sprzedawcą a użytkownikiem i kto tak naprawdę będzie właścicielem produktu. Z naszych badań wynika jednak, że raczej nie będzie do dotyczyło sprzętu AGD, tylko głównie samochodów.

Krzysztof Hajzyk, UR: Mając na uwadze, że dla niektórych naszych klientów z sektora SMB koszt wejścia w inwestycję robotyzacji był barierą nie do przeskoczenia, z jednym z naszych partnerów, firmą DLL, wprowadziliśmy na rynek ofertę leasingowania sprzętu, która była bardziej atrakcyjna od średniej rynkowej. Co ciekawe, niemal równocześnie integratorzy naszego sprzętu zaproponowali wtedy możliwość wynajmu robota na godziny też ustalając cenę za te usługę, w którą wliczono wszystkie koszty dodatkowe, poniżej ceny rynkowej pracownika fizycznego. Obie te usługi przybliżą klienta do tej technologii, chociaż ja osobiście nie wyobrażam sobie leasingowania dostępu do kuchenki mikrofalowej, co innego z dostępem np. do muzyki czy książek.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Mimo określonych barier wejścia, nowe technologie łatwiej jest wdrażać firmom mniejszym niż większym, ale może się to różnić w zależności od branży. Trudno jest bowiem porównywać np. użytkowanie samochodu z użytkowaniem jakiegokolwiek innego produktu.

Robert Stobiński, Amica: Słyszałem o jeszcze jednej nowej koncepcji leasingowania sprzętu, która w ramach subskrypcji pozwala użytkownikowi samodzielnie decydować, czy umowa będzie trwała trzy miesiące, czy trzy lata. Opłata miesięczna jest przy tym stała, a zakończyć umowę można w dowolnym momencie.

Adam Małż, ABB: Ale to może dotyczyć jedynie sprzętów uniwersalnych, takich jak np. smartfony czy notebooki. W przypadku przemysłu ciężkiego, który dostarcza dużych wartości dodanych, wymagałoby to znacznych inwestycji związanych chociażby z kosztami produkcji form, które mogą kosztować miliony dolarów. Pomogą w tym nowe technologie, np. symulacje 3D, które mogą skrócić terminy wdrożeń, ale bez CAPEX-u się nie obejdzie.

EDUKACJA

Jarosław Smulski, IDC: Zgadzam się, że szczególnie w obszarze sprzętu IT mniejszą rolę odgrywa obecnie samo jego posiadanie, a większą łatwość jego użytkowania, gwarantująca bezproblemowy dostęp do rozrywki, muzyki, treści czy sztuki. Z jednej strony istotne jest zapewnienie jego serwisowania, ale z drugiej, uczenie ludzi, jak obsługiwać te innowacyjne gadżety za pomocą np. cyfrowych bliźniaków. Na ile jest to ważne dla was?

Adam Małż, ABB: Cyfrowe bliźniaki nie tylko ułatwiają obsługę, ale i wdrożenie. Wykorzystując rzeczywistość wirtualną oraz za pomocą naszego oprogramowania RobotStudio operator może w sposób zdalny zweryfikować ergonomię nowego stanowiska. Istotny w całym procesie tworzenia zrobotyzowanego miejsca pracy jest klient i informacja zwrotna, którą otrzymujemy od niego.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Cyfrowe bliźniaki to tylko nowa nazwa koncepcji, która od lat funkcjonowała na rynku. A wartość dodana ma miejsce dopiero wtedy, gdy mówimy o całym procesie end-to-end, z recyklingiem włącznie. A na kwestię przemysłu przyszłości warto też spojrzeć holistycznie. Nie wystarczy zmiana tylko jednej linii produkcyjnej, żeby zrewolucjonizować produkcję. W Polsce, niestety, takie spojrzenie przeważa i to jest istotną barierą.

Robert Stobiński, Amica: Lepiej jest zacząć od końca, tzn. od określenia elementu docelowego, a potem zaplanowania kolejnych kroków dochodzenia do niego, kierując się zasadą, że lepiej sprawdzić je na mniejszym obszarze przy niższym koszcie, niż od razu we wszystkich naszych spółkach w Europie, co może kosztować majątek. Dużo mówimy tu o automatyzacji, rozszerzonej rzeczywistości oraz cyfrowych bliźniakach. To ciekawe kierunki, bo np. rozszerzona rzeczywistość (AR) idealnie wpisuje się do tego, by wspomagać pracowników w ich codziennej pracy. Ja sam miałem okazję wdrażać system w Amazonie, który ułatwiał pracownikom pracę poprzez wskazywanie promieniem świetlnym, jaki produkt i skąd należy pobrać lub gdzie go odłożyć, a to natychmiast przekładało się na zwiększoną produktywność. Dodatkową korzyścią było olbrzymie skrócenie okresu wdrażania pracowników z dwóch tygodni do jednego dnia.

Adam Małż, ABB: Wszystko zależy od złożoności procesów i potrzeby zachowania precyzji w realizacji. A im bardziej złożony proces, tym krócej pracownik jest w stanie korzystać z automatyzacji. Są znane nagminne przypadki, że pracownicy po trzech godzinach takiego obciążenia zaczęli się czuć znacznie gorzej, w skrajnych przypadkach tracąc równowagę. Nasze dzieci będą sobie z tym radzić zapewne dużo lepiej, jeśli oczywiście od maleńkiego będzie się je przyuczać do używania technologii.

Robert Stobiński, Amica: Niestety, młode pokolenie nie zawsze jest zaznajomione ze słownictwem branżowym, które na co dzień używamy. Co zrobić, żeby przyszłe pokolenia mogły skorzystać z tego, co my wymyślimy?

Dariusz Ratajczak, Unilever: Gdy dwa lata temu kompletowałem zespół, kandydaci po studiach mieli tak małe doświadczenie, że nie radzili sobie nawet z programowaniem sterowników Siemensa. Może dlatego, że w ciągu dwóch semestrów nauki poświęcono tej tematyce zaledwie cztery godziny. Była jednak grupa osób, która sporo umiała, bo jak ich coś zainteresowało, to albo szli na odpowiednie kursy, albo uczyli się tego samodzielnie.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Każde przedsiębiorstwo ma problem, gdy potrzebuje młodych, dobrze wyszkolonych pracowników. Jeden z naszych klientów, Grupa Nowy Styl, która ma zakład produkcyjny w Krośnie, podczas rekrutacji napotkał brak wykwalifikowanych inżynierów konstruktorów. Razem z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Krośnie oraz Dassault Systèmes i naszym partnerem IBS Poland, wdrożył innowacyjny  program nauczania, który odpowiada nowym wyzwaniom inżynierskim i w którym  wykorzystywane są m.in. możliwości platformy 3DEXPERIENCE.

Robert Stobiński, Amica: W szkolnictwie wyższym jest dużo takich dualnych programów, ale edukacja związana z cyfryzacją i nowymi technologiami powinna się zaczynać już w szkole podstawowej.

Jarosław Smulski, IDC: Niestety, sytuacja w szkolnictwie wyższym nie jest tak optymistyczna, jak się wydaje. Rok temu działająca przy Ministerstwie Cyfryzacji Rada ds. Rozwoju IoT w Polsce, której byłem członkiem, opracowała raport nt. oferty szkół wyższych pod kątem IoT. W Polsce pochyliły się nad tym tematem nie więcej niż 3-4 uczelnie i nie były to wydzielone kierunki tylko rozszerzające, a podobnie ma się rzecz z AI. Dobre wyniki to Polska ma na poziomie koderów czy producentów gier. Z punktu widzenia umiejętności i miejsca polskich informatyków w łańcuchu dostaw jesteśmy natomiast rzemieślnikami sprowadzonymi do roli poddostawców. A bierze się to z dużego deficytu wiedzy w stosunku do otaczającego nas świata. Jak sobie z tym radzicie?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Szkołom wyższym oferujemy dużo rozwiązań. Jak już wspomniałem – dzięki naszej platformie 3DEXPERIENCE studenci mogą wykonywać pewne prace mając bezpośrednie doradztwo ze strony klienta, dzięki czemu udając się na staż do firmy jest im dużo łatwiej widzieć efekty wdrażania nowych produktów.

Dariusz Ratajczak, Unilever: Z kolei ja mam dwa pozytywne przykłady z przedszkoli, do których chodziły moje dzieci. W jednym z nich UR realizował przedstawienia na temat tego, co to jest robot, a w innym w Katowicach lekcje programowania klocków logo.

Jarosław Smulski, IDC: Z drugiej strony, na naszych konferencjach często się zdarza, że profesorowie z PW proszą o możliwość przekazania studentom pozyskanych na nich informacji, żeby im otworzyć oczy.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: W sumie jednak pracowników uczelni na naszych konferencjach jest niewiele, choć wstęp na nie jest bezpłatny. A jak już któraś z uczelni prosi nas o zorganizowanie prelekcji, to frekwencja na nich jest minimalna. Jak więc kadra i studenci mają iść z duchem czasu?

Robert Stobiński, Amica: Moi znajomi z uczelni uważają, że marzenia marzeniami, a oni muszą walczyć o jak najlepsze wyniki i czasami na elementy praktyczne nie ma po prostu czasu. Pomija się też te aspekty edukacji, które mogą być kluczowe za parę lat.

Adam Małż, ABB: W przypadku uczelni poważnym problemem jest brak zaplecza technicznego. Dlatego nasza firma podjęła współpracę z Politechniką Warszawską i Wojskową Akademią Techniczną w tym zakresie. Przykładowo, na Wydziale Mechatroniki udostępniliśmy program do projektowania offline Robot Studio, za pomocą którego można tworzyć wirtualne stacje, które następnie można wgrać do fizycznego robota. Te praktyki bardzo się podobają studentom, którzy potem masowo decydują się na odbywanie staży u nas.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Zgodnie z danymi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Polsce, liczba kandydatów na studia inżynieryjne jest nadal niewystarczająca w relacji do potrzeb rynku. Sytuację pogarsza duży udział procentowy osób, które są skreślane z listy studentów po pierwszym roku studiów. Kolejny problem to częsty brak współpracy bądź wymiany pomiędzy wydziałami inżynierii mechanicznej, elektrycznej i technologii informatycznych. Ponieważ systemu szkolnictwa szybko nie zmienimy, jedyna metoda na propagowanie wiedzy o nowych technologiach to współpraca uczelni z przedsiębiorstwami. W innych krajach taki model świetnie działa, właśnie dzięki temu, że tego typu współpracą są mocno zainteresowane obie strony.

CYBERBEZPIECZEŃSTWO

Jarosław Smulski, IDC: Został nam jeszcze do omówienia jeden ważny temat – cyberbezpieczeństwo. Rok temu na IDC Cyber Roadshow przedstawiciel firmy paliwowej powiedział, że nie wyobraża sobie, by czujniki podłączone do pomp transmitowały dane przez internet narażając się na wszystkie zagrożenia, które niesie ze sobą świat IT. A to wznosi chyba trudny do obalenia mur między automatyką a IT?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Na pewno infrastruktura krytyczna jest zbyt newralgiczna dla funkcjonowania państwa czy samorządu, by ją podłączać do internetu. Oddzielna sprawa, to czy dane pobierane z czujników mają dla hackerów jakąkolwiek wartość?

Robert Stobiński, Amica: Same dane – nie, ale już ingerencja w otwarte środowisko produkcyjne – jak najbardziej.

Andrzej Soldaty, Platforma PPP: Odróżniłbym tu bezpieczeństwo IT od bezpieczeństwa OT (Information Technology i Operation Technology odpowiednio – przyp. red.). W przypadku IT bezpieczeństwo było z założenia wpisane w rozwijanie rozwiązań. W automatyce przemysłu traktowane marginalnie, a to stanowi olbrzymie zagrożenie.

Jarosław Smulski, IDC: Z drugiej strony, nie zapominajmy, że w Iranie udało się hackerom złamać system zabezpieczeń programu jądrowego przez podrzucenie pendrive’a, który któryś z pracowników bezmyślnie włożył do portu USB służbowego komputera infekując system. Bo to człowiek jest najsłabszym ogniwem systemu zabezpieczeń, a nie technologia.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: No cóż, wystarczyło napisać na nim „Zdjęcia z lata 2018”, żeby pojawiła się pokusa, by sprawdzić, kto go zgubił i nieszczęście było gotowe.

Adam Małż, ABB: System bezpieczeństwa musi obejmować wszystkie wrażliwe aspekty systemu – od obsługi do dostępu sieciowego. Nie może być tak, że szafka podłączeniowa z urządzeniami sieciowymi jest zamknięta na klucz, ale on sam wisi w ogólnie dostępnym miejscu. Czy chociażby hasła dostępu do kont pracowniczych, które są poprawnie zbudowane i trudno je złamać, natomiast administratora, które daje dostęp do wszystkiego, jest banalnie proste.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Receptą są rozwiązania cloudowe, które w sektorze SMB są bardzo popularne w USA, ale nie w Polsce czy w Niemczech. Jeśli jednak taki system nie jest dobrze zabezpieczony, to hacker może dowiedzieć się z niego więcej o firmie SMB niż ona sama, nie mówiąc, że co jakiś czas, najlepiej co trzy lata, trzeba wymieniać serwery, a to kosztuje. Z drugiej strony, już dziś na rynku są oferowane usługi chmurowe przez centra danych z setkami specjalistów, do których włamanie się jest praktycznie niemożliwe.

Jarosław Smulski, IDC: W Przemysł 4.0 jest wpisane budowanie chmur dedykowanych, przemysłowych, ale w Polsce tak się jeszcze nie dzieje. Nie ma chęci dzielenie się danymi i otwartości, przeciwnie – każdy stara się trzymać informacje pod kontrolą. Czy ta kwestia otwartości na wymianę danych jest ważna i czy na jej popularyzacji wszyscy zyskają?

Andrzej Soldaty, Platforma PPP: Jednym z najważniejszych modeli biznesowych Przemysłu 4.0 są modele platformowe, mające szanse stworzyć nowego rodzaju zaufanie do człowieka poprzez technologię. Taki model stanowi podstawę działania wielu biznesów w oparciu o kojarzenie dostawców z klientami oraz klientów z klientami, bo stwarza możliwość integracji, co jest podstawą społeczeństwa 4.0. Otwarta jest jednak odpowiedź na pytanie, w jaki sposób go skutecznie wdrażać. To jeden z celów strategicznych, jakie stawia sobie Platforma Przemysłu Przyszłości. Wśród przedsięwzięć stymulowania transformacji krajowego przemysłu uwrażliwienie przedsiębiorców na istotę i potrzebę zmian jest krokiem pierwszym. Konkretne działania zostały rozpoczęte w zeszłym roku, bezpośrednio po powołaniu Platformy. Zorganizowanych zostało kilkadziesiąt warsztatów dla kadry kierowniczej zakładów, głównie małych i średnich, na temat Przemysłu 4.0. Pokazywaliśmy istotę zmian, możliwe do osiągnięcia efekty, ale i zagrożenia. To dobry miks dla przełamywania barier mentalnościowych, stanowiących największe wyzwanie we wdrażania Przemysłu 4.0.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: My koncepcję platformy wcieliliśmy w życie już w 2012 r. i jest ona ogromnym wsparciem dla startupów. Dobrym przykładem jest Hyperloop, który pierwszy prototyp kilkunastoosobowej tuby komunikacyjnej opracował już kilka lat temu, a za chwilę połączy za jej pomocą dwa miasta. Współpraca z wieloma kooperantami, w tym z Airbusem, u którego firma zaopatruje się w komponenty, nie byłaby jednak możliwa bez wspomnianej platformy. Z opublikowanego w 2018 r. w Niemczech raportu wynika, że najwięcej czasu traci się na wymianie informacji pomiędzy poszczególnymi działami firmy. Za największe wyzwanie uznało to 90 proc. respondentów, a 30 proc. stwierdziło, że z tego powodu traci duże pieniądze. A najbardziej odporne na komunikację z otoczeniem są takie silosy, jak marketing, finanse czy produkcja.

Jarosław Smulski, IDC: Nic dziwnego, że Szymon Wałach, nowy szef transformacji cyfrowych w PKO BP, swoją pracę zaczął od zburzenia ścian działowych w budynku na Puławskiej.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: To jest przykład barier fizycznych i tego się nie wyeliminuje, ale ja miałem na myśli przede wszystkim bariery mentalne.

BURZENIE BARIER

Jarosław Smulski, IDC: Wszystko to bierze się z przyzwyczajenia do pracy hierarchicznej i silosowej – IT i OT. I dlatego tak popularny staje się ostatnio trend „future of the work”, czyli jak burzyć te bariery. Czy także w waszych firmach?

Krzysztof Hajzyk, UR: My sami, będąc kiedyś startupem i zaczynając od zera, rozumiemy to bardzo dobrze, czego efektem jest stworzenie UR+, ekosystemu firm dostarczających komponenty peryferyjne do naszego robota. I to właśnie one analizują przepływ informacji z aktualnego procesu produkcji oraz wykrywają obiekty za pomocą sztucznej inteligencji. Nasz jest jedynie element wykonawczy, który analizuje sam ruch, samo ramię robota. Wokół jest natomiast platforma. Co do edukacji, my też oferujemy szkolenia on-line z programowania robota, przez które przejść może każdy. Na razie po angielsku, ale już wkrótce będzie dostępna wersja polska. Staramy się też budować te kompetencje w ramach konkretnych aplikacji, żeby uczyć się programowania nie tylko samego robota, ale także konkretnych elementów takich procesów, jak paletyzacja, wkręcanie czy spawanie. Od dawna w naszej ofercie są też konkretne moduły szkoleniowe, pokazujące jak przygotować się w tym obszarze, by ułatwić sobie pracę. Żeby ta platforma spinała w jeden ekosystem nie tylko oprogramowanie i sprzęt, ale także wiedzę, która łączy front-end z back-endem.

Jarosław Smulski, IDC: Czy gwarantem takiego ekosystemu może być blockchain?

Krzysztof Hajzyk, UR: Może, ale nie wiadomo czy rynek będzie tego wymagał, nie mówiąc o tym, czy w ogóle jest gotowy na taką głęboką integrację. Żeby jednak mieć pewność, że zautoryzowaliśmy się wzajemnie w jakiejś operacji, obie strony muszą być wpięte w jeden system. A ponieważ systemy automatyki są izolowane od IT, to istotnie to utrudni wykorzystanie tej technologii. Jednym zdaniem: system jest gotowy, ale użytkownik – nie.

Jarosław Smulski, IDC: A jak wygląda budowanie zaufania w systemie dostaw?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Tak, jak na naszej platformie. Jeśli zamiast niej wykorzystuje się do planowania Excela, to pojawia się pytanie, czy ktoś nie zrobi celowo manipulacji oraz czy dane są aktualne, bo środowisko to nie było przecież zaprojektowane pod kątem produkcji, a konsekwencje błędu mogą być bolesne. Na naszej platformie, która jest dostępna od ośmiu lat, jest natomiast rzeczą naturalną, że dana, która została przygotowana przez dział rozwoju produktu, a potem przeszła fazę technicznego przygotowania produkcji, jest aktualna. Jakakolwiek zmiana wymaga bowiem dodatkowych ingerencji, akceptacji, itd.

Jarosław Smulski, IDC: Ale to wszystko jest w ramach tego systemu, a co się dzieje, gdy mamy dostawców korzystających z innych rozwiązań?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Dobrym przykładem jest wspominany już wcześniej Airbus, który dołącza do systemu swoich poddostawców, żeby mieć od nich informacje zwrotne. A także by wyeliminować komunikację realizowaną przez przesyłanie danych numerycznych na bardziej zwięzłą, zintegrowaną i nie ma wtedy znaczenia, jakie to systemy, bo wymienia się tylko dane. Istotą tego jest to, żeby mieć pewność, czy te dane dotarły i zostały odebrane.

Robert Stobiński, Amica: Dodałbym jeszcze jeden wymiar do wymiany informacji – monetyzację tych o swoich klientach. Można to rozszerzyć na stwierdzenie, że kto posiada informację, ma przewagę konkurencyjną, ale dzielenie się nią nieco ją uszczupla. Nie jestem przekonany, czy w przyszłości każdy będzie mógł mieć do niej dostęp, chyba że w ramach sektorów.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Zacznijmy od tego, że nikt nie jest w stanie być specjalistą w każdej dziedzinie. Żeby nadążyć za pojawiającymi się co kilka miesięcy nowymi modelami telefonów, samochodów czy kuchenek, potrzebne jest tworzenie łańcuchów wartości. Ktoś się specjalizuje w jednej dziedzinie, ktoś inny w drugiej, ale jeśli zostajemy partnerami to zaczynamy wymieniać między sobą istotne informacje, byle nie o klientach(!), nadal prowadząc jednak oddzielnie swoje biznesy. Rozwijając produkty czy rozwiązania, które są dla nas istotne, raz trzeba podjąć współpracę z tym partnerem, a drugi raz z tamtym, ale w takim układzie nie powinno to prowadzić do konfliktów.

Andrzej Soldaty, Platforma PPP: Jak zachować kontrolę nad swoimi danymi to temat dyskutowany na domorosły poziomie europejskim. Przodują w tym Niemcy: od Smart Space po program Gaja X skalowany na całą Europę, będący próbą zachowania dostępu do własnych danych bez konieczności dzielenia się nimi z platformami amerykańskimi.

Jarosław Smulski, IDC: Unilever od jakiegoś czasu wykorzystuje technologie blockchainowe do śledzenia łańcucha dostaw produktów luksusowych. Jak się sprawdza czy np. herbata pochodzi z ekologicznych upraw?

Dariusz Ratajczak, Unilever: Certyfikaty sprawdzają firmy zależne, które monitorują uprawy. To konieczne skoro np. Lipton jest mieszanką wielu gatunków herbat! Nasz zakład miesza je w Katowicach, przy czym ich stosunek zmienia się w czasie w zależności od gustu konsumentów.

Jarosław Smulski, IDC: A co z technologiami?

Dariusz Ratajczak, Unilever: Wymieniamy się best practices między poszczególnymi oddziałami firmy. Gdy nie mogliśmy znaleźć na rynku niestandardowych chwytaków, sami je zaprojektowaliśmy, udostępniając potem innym fabrykom.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: W każdej gałęzi przemysłu stosuje się praktyki zapożyczone z innych sektorów gospodarki. Dobrym przykładem jest bardzo restrykcyjna branża lotnicza, która wiele elementów zapożyczyła z motoryzacyjnej, chociaż ta jest dużo mniej restrykcyjna.

Jarosław Smulski, IDC: A co z drukiem 3D? Czy czeka go los telewizora 3D?

Andrzej Soldaty, Platforma PPP: Z ostatnich raportów Microsoftu dotyczących technologii 2020 wynika, że ponad 60 proc. przedsiębiorstw produkcyjnych w USA wykorzystuje technologie druku 3D, co jest opłacalne nie tylko w gospodarce magazynowej i części zamiennych, ale także w produkcji seryjnej. Dla mnie obecnie jest jednak dużo ciekawszy druk 4D, gdzie ma się do czynienia z budową struktur na poziomie atomów. Ale to zaczyna się dopiero urzeczywistniać w praktyce.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: O wykorzystaniu druku 3D decyduje ekonomia skali i to nie tylko w przypadku produktów z tworzyw sztucznych, ale też metalowych, np. w branży narzędziowej, kiedy to przy produkowaniu form trzeba zadbać o właściwe chłodzenie. Jedna z firm z Bydgoszczy osiągnęła tak wysoki poziom specjalizacji w tym obszarze, że stała się głównym dostawcą na rynek amerykański. A do czego druk 3D się przydaje? Do optymalizacji materiałów, ale to obecnie już nic nowego. Co innego druk 4D.

Adam Małż, ABB: Technologia 3D umożliwia drukowanie dużych elementów w dowolnym miejscu, a dzięki standaryzacji oraz wykorzystując oprogramowanie RobotStudio i roboty przemysłowe, ich implementacja została skrócona z 5 dni do 1,5 godz.

Krzysztof Hajzyk, UR: Druk 3D przestał być już technologią przyszłości i jest traktowany jako jedna z dróg wytwarzania produktów. Nasi klienci wykorzystują wydruki 3D do prototypowania i personalizacji gotowych rozwiązań, np. palców chwytaków. Znacząco poprawia to czas wdrożenia oraz ekonomię całego projektu.

PODSUMOWANIE

Jarosław Smulski, IDC: Jeżeli myślimy o gospodarce obiegu zamkniętego, nie da się tego zrobić bez przebiegu danych, przy czym w Europie Zachodniej mówi się o tym coraz częściej. Coraz ważniejszy jest przy tym głos konsumentów, co znajduje swoje uzewnętrznienie w tzw. Backel Capital. Zysk jest nadal ważny, ale nie da się go odłączyć od czynnika ludzkiego i dlatego musi być połączony z wartościami dodanymi. A jak można by podsumować naszą dyskusję?

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Dziś największym wyzwaniem jest harmonizacja naszego życia ze środowiskiem, w którym żyjemy, bo wpływa ono na nasze działania. I to jest główny trend, a czy nazwiemy go 4.0, czy 5.0 to jest mniej istotne. Stawia to wielkie wyzwanie przed firmami, bo wymaga zmiany całego modelu biznesowego, zarówno w obszarze produkcji i dostaw, jak i sposobu, w jaki nowe produkty zmieniają nasze życie.

Robert Stobiński, Amica: Za pomocą rozwiązań wykorzystujących internet rzeczy (IoT) można sobie przygotować posiłek będąc w drodze do domu. A tendencja, żeby pomagać w życiu użytkownikom jest myślą przewodnią wszystkich producentów AGD. Są już programy w kuchenkach, za pomocą których poprzez czujniki temperatury można ustawić wszystkie parametry automatycznie i bez udziału użytkownika. To samo dotyczy pralek czy zmywarek. A wyposażone w kamery lodówki mogą sprawdzać co w nich jest i samoczynnie składać zamówienia na produkty, które zostały wykorzystane.

Jarosław Smulski, IDC: Niedawno Samsung zapytał 5 000 gospodyń domowych, co je denerwuje i po analizie odpowiedzi wprowadził na rynek szklany okap, który rozpoznaje gesty.

Adam Małż, ABB: Obecnie klient oczekuje z jednej strony nowości, a z drugiej, trwałości urządzeń. Zauważalny jest trend, aby wymieniać sprzęt co dwa lata, a ten przestarzały przekazywać do innych krajów.

Ireneusz Borowski, Dassault Systèmes: Sprzęty produkowane 10 lat temu miały większą trwałość, ale obecnie mamy inny model, który sami wygenerowaliśmy, a który sprowadza się do tego, że naprawa sprzętu jest nieopłacalna. Czy taka innowacyjność ułatwia nam życie? Pralka, która dobiera rodzaj prania do zawartości wsadu jest idealna, ale chyba tylko dla samotnych mężczyzn.

Andrzej Soldaty, Platforma PPP: A ja na koniec jeszcze raz podkreślę znaczenie naszej Platformy. Powstaliśmy jako połączenie inicjatywy odgórnej, rządowej, i oddolnej, czyli środowiska przemysłowego i naukowego. Sam pomysł pojawił się już w 2016 r., ale przedłużony proces legislacyjny spowodował, że Platforma zaczęła działać dopiero we wrześniu 2019 r. Budowę Przemysłu 4.0 zaczęliśmy od uświadomienia społeczności do czego dążymy i jakie są z tego korzyści. Organizujemy warsztaty, śniadania biznesowe, działa też nasz portal, na którym ukazują się minimum dwie informacje dziennie. Środki na rozpoczęcie działalności dostaliśmy z budżetu, a przeznaczyliśmy je na opracowanie programu skalowalnego przez partnerów, a także na przygotowanie trenerów promujących naszą koncepcję. Sukcesywnie będziemy ukierunkowywać się na wprowadzanie specjalnych narzędzi wspomagających, dostosowanych do poziomu dojrzałości danego przedsiębiorstwa, bo nie każda droga jest dla każdego. A w rozwijaniu programów wspieramy się kompetencjami firm partnerskich. W celu ograniczenia ryzyka inwestycyjnego współdziałamy przy tworzeniu centrów Przemysłu 4.0, do którego każdy przedstawiciel sektora MŚP może przyjść i przetestować swój pomysł w warstwie wirtualnej zanim go wdroży fizycznie. W Niemczech jest już kilkadziesiąt podobnych centrów, a w Holandii kilkanaście. Chcemy też rozwijać Digital Factory, za pomocą którego studenci będą mogli realizować projekty w środowisku przemysłowym na odległość, bez konieczności dbania o BHP i walki z innymi ograniczeniami. W toku jest wiele pomysłów zapożyczonych z innych Platform, a kluczem do sukcesu jest posiadanie zintegrowanego zespołu partnerskiego, który chce się w to zaangażować. A w dotarciu do rynku liczę na wsparcie środowiska, w tym wszystkich tych, którzy wzięli udział w dzisiejszej Debacie „Managera”.

Autor zdjęcia: Karolina Walawander

Opr. redakcyjne: Wojciech Gryciuk, z-ca red. nacz. Manager Report, w.gryciuk@managermba.pl, kom. 797 314 113

***

Ireneusz Borowski

Country Manager Poland

Dassault Systèmes

3DEXPERIENCE

Innowacje mogą przybierać różne formy. Mogą być stopniowe, jak rozwój samochodów elektrycznych. Rewolucyjne, jak w przypadku Uber’a czy Airbnb, gdzie nowy paradygmat zastąpił istniejący dotąd porządek, a także przełomowe, jak ta, z którą mieliśmy do czynienia, kiedy na rynku pojawił się pierwszy iPhone. Innowacje mogą pochodzić zarówno z wnętrza firmy, jak i spoza niej.  Można je wdrożyć w produktach, usługach, procesach, modelach biznesowych, a nawet całych ekosystemach miast. Głównym czynnikiem zmian w przemyśle, zachodzących już od wielu lat, jest globalizacja i poszerzanie się możliwości konkurowania podmiotów gospodarczych na globalnym rynku. Nie bez znaczenia są oczekiwania konsumentów, którzy cenią sobie zindywidualizowane podejście ze strony dostawców, ich zdolność do zaproponowania produktów i usług odpowiadających na konkretne potrzeby. Istotnym czynnikiem jest obecnie tendencja użytkowania produktów i usług, ale pozbawiona chęci ich posiadania, np. użytkowanie maszyny w ściśle określonym czasie i zakresie, ale bez aspiracji, by być jej właścicielem, przykładem może być usługa „car sharing”. Innowacja jest tu słowem kluczowym – stanowi połączenie ludzi i ich pomysłów. Nieproduktywnym więc staje rozdzielanie tych pomysłów i izolowanie ich w silosach organizacyjnych. Kiedy pracownikom odda się do dyspozycji ogólnie dostępną i obejmującą swym zasięgiem całe przedsiębiorstwo platformę – jak 3DEXPERIENCE od Dassault Systèmes, możliwe staje się wprowadzenie licznych usprawnień oraz osiągnięcie wyższego poziomu współpracy między poszczególnymi działami. Taki sposób rozpowszechniania digitalizacji oznacza, że silosy informacyjne zanikają, co w efekcie otwiera nowe możliwości współpracy już na etapie koncepcyjnym projektów.

***

Maciej Gołębiewski

Wiceprezes Zarządu

Abile

Potrzeba robotyzacji

Luka demograficzna szybko się pogłębia. Każdego roku na emeryturę przechodzi ok. 700 tys. Polaków, a w ich miejsce pojawia się zaledwie 400 tys. młodych pracowników. Deficyt kadrowy staramy się łatać Ukraińcami, którzy aktualnie stanowią ok. 6 proc. osób zatrudnionych nad Wisłą. Jednak w bieżącym roku o ich usługi będzie ciężej, ponieważ Czechy i Niemcy zliberalizowały przepisy migracyjne. Rynek pracy się kurczy, a przedsiębiorcy muszą coraz więcej płacić. W 2019 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie wzrosło o ponad 5 proc. r/r. Natomiast w perspektywie 5-letniej skok ten wyniósł aż 29 proc. To zmusi pracodawców do śmielszego postawienia na automatyzację i robotyzację, która jest coraz bardziej niezbędna, ale także coraz bardziej opłacalna. Dzięki rozszerzeniu rynku o SMB, spodziewamy się nawet 30-procentowego wzrostu liczby wdrożeń RPA w Polsce r/r. Jest to podobna dynamika do tej obserwowanej na całym świecie. Z danych firmy Gartner wynika, że już w 2022 r. wartość rynku robotyzacji procesów biznesowych wyniesie aż 2,4 mld dolarów, podczas gdy w 2018 r. było to zaledwie 848 mln dolarów. Na każdym etapie wdrożenia robotyzacji pamiętajmy jednak o jednej, prostej regule: Tech4Human. To technologia ma służyć człowiekowi, a nie odwrotnie. I dlatego też zawsze powinniśmy wychodzić od potrzeb oraz oczekiwań pracowników i na nich kończyć. Od sprawnego obiegu informacji i szybkości reakcji będzie zależeć powodzenie inwestycji i jej wydajność. W tym celu potrzeba multidyscyplinarnej współpracy wszystkich działów w firmie: od HR, przez biznes i IT, aż po księgowość. Tym samym implementacja RPA może stać się doskonałą okazją do wewnętrznej reintegracji i wzmocnienia spójności naszej organizacji.

***

Jarosław Smulski

Research Manager

IDC Polska

Przemysł stawia na usługi

IDC szacuje, że już za kilka lat największe firmy produkcyjne będą generować nawet 30 proc. swoich przychodów z dodatkowych usług, którymi „obudowuje się” tradycyjne produkty takie jak samochody, sprzęt AGD czy IT. Bardzo często są to usługi oparte o dane, które są gromadzone zarówno w procesie produkcji, ale również przez sam produkt czy za pośrednictwem mediów społecznościowych. To jest właśnie istotą transformacji cyfrowej, która wkracza obecnie w fazę zwielokrotnionych innowacji. Po wielu latach eksperymentowania z nowymi technologiami, takimi jak chmura, Big Data (analityka danych), media społecznościowe, czy rozwiązania mobilne, kiedy tak naprawdę testowaliśmy, jakie modele będą działać, obecnie staramy się je już szeroko stosować, zmieniając całe gałęzie gospodarki. Co więcej, na innowacyjność tych działań wpływają następne osiągnięcia technologiczne, nazywane przez IDC akceleratorami innowacji. Jest to druk 3D, robotyka (cobotyka), sztuczna inteligencja (AI), internet rzeczy (IoT), rozszerzona i wirtualna rzeczywistość (AR/VR) oraz bezpieczeństwo IT nowej generacji. Przemysł podlega obecnie największym przemianom związanym właśnie z cyfryzacją i wykorzystaniem tych akceleratorów. Ta zmiana to właśnie idea Przemysłu 4.0. Warto w tym momencie zaznaczyć, że następny, trzeci etap transformacji cyfrowej już nadciąga. To okres rosnącej automatyzacji procesów biznesowych i organizacyjnych, które następnie będą wyłączane spod kontroli człowieka, ponieważ algorytmy uczenia maszynowego będą potrafiły na tych odcinkach podejmować lepsze (bazujące na danych) i szybsze decyzje. Przejawem tego trendu w świecie fizycznym jest szybko rosnący popyt na coboty czyli roboty współpracujące, które uczą się swojej pracy dzięki sztucznej inteligencji. Robotic Process Automation (RPA) to także algorytmy, które automatyzują szereg żmudnych i monotonnych prac biurowych.

***

Dominka Bettman

Prezeska zarządu (CEO) oraz dyrektorka Digital Industries spółki Siemensa w Polsce

Czas supermocy

Transformacja cyfrowa, której od jakiegoś czasu jesteśmy świadkami i uczestnikami, obejmuje nie tylko przemysł. Możemy mówić o Gospodarce 4.0, Społeczeństwie 4.0, a wręcz Rzeczywistości 4.0. W kontekście biznesowym procesy cyfryzacji i robotyzacji pojawią się wszędzie. Obejmą produkcję, projektowanie, usługi, łańcuch dostaw, administrację i sprzedaż. Osensorowane roboty już wykonują prace niezwykle precyzyjne, dane spływają do chmury, a sztuczna inteligencja analizuje je, przewiduje i szacuje ryzyka, by na koniec podpowiadać firmom konkretne rozwiązania optymalizacyjne. Konsultanci z Accenture wyliczyli, że technologia Internet of Things stosowana w przemyśle, tzw. IIoT, obniża koszty napraw średnio o 12 proc., konserwacji o 30 proc., a przestojów nawet do 70 proc. Zaś użycie „cyfrowych bliźniaków”, które, według raportu Siemensa „Smart Industry Polska”, do 2021 r. znajdą zastosowanie w połowie dużych przedsiębiorstw produkcyjnych, pozwala zwiększyć efektywność firmy o 10 proc. Kierunek rozwoju wydaje się więc pożądany i pozytywny. Jednak, jak w przypadku wszystkich poprzednich rewolucji przemysłowych, tak głębokie zmiany budzą mieszane uczucia, w tym i obawy. Musimy sobie uzmysłowić, że procesy 4.0 są nieodwracalne i nieuchronne – nie cofniemy ich, nie zatrzymamy. Czy nie lepiej więc zdigitalizowaną rzeczywistość postrzegać jako sprzymierzeńca ludzkości? Ja tak właśnie widzę rozwój technologiczny – jako szansę dla świata, nie zagrożenie. Przemysł 4.0 de facto koncentruje się na człowieku. Jak słusznie podkreślił moderator debaty, Jacek Smulski, powołując się na „21 lekcji na XXI wiek” Yuvala Noah Harari’ego: technologia to super-siła w rękach ludzi. To od nas zależy, po której stronie mocy zdecydujemy się ją zastosować.

***

Szymon Filipczak

Head of Strategy

CCC

Sprawdzian na nowoczesność

dojrzałych organizacjach dołączenie kanałów e-commerce do już istniejącego systemu jest nie lada wyzwaniem pod względem organizacyjnym i mentalnym. To sprawdzian na nowoczesność i rozumienie, że niezależnie od kanału klient jest ten sam, a myślenie przez pryzmat silosów powinno odejść do lamusa. W ostatnich dwóch latach zainwestowaliśmy prawie 1,5 mld zł w projekty związane ze sprzedażą wielokanałową, tworząc unikatowy ekosystem omnichannel. Do tradycyjnych sklepów stacjonarnych dobudowaliśmy szereg innych kanałów sprzedaży. W Grupie CCC mamy dzisiaj ponad 30 platform sprzedaży online, 17 aplikacji mobilnych, ponad 200 skanerów stóp esize.me, testujemy asystenta głosowego oraz oglądanie produktów 3D i przemierzenie ich w rozszerzonej rzeczywistości. W roku ubiegłym z sukcesem zrealizowaliśmy ponad 70 projektów IT, praktycznie wymieniając informatyczny kręgosłup firmy. To ogromna zmiana, której jednym z celów jest ujednolicenie kanałów. Online czy offline klient jest ten sam i to od nas zależy jak wciągniemy go do naszego świata. Konsument chce być online i płynnie przechodzić przez wiele kanałów, więc rozwój tych kanałów powinien być wspierany przez nowe technologie i rozbudowaną analitykę danych. Dostrzegamy również potencjał w robotyzacji. Patrzymy na nią przede wszystkim przez pryzmat poprawy efektywności procesów i możliwości zalogowania większej ilości swojego czasu przez nasze zespoły do strategicznych zadań. Podsumowując Przemysł 4.0 opiera się na cyfryzacji i szeroko pojętej digitalizacji procesów, która pozwala po pierwsze na rozwój biznesowy, po drugie na odpowiadanie na potrzeby klienta, po trzecie na efektywność pracy pracowników.

Polecane artykuły
AktualnościWiadomości

Rynek samochodowy nadal słabnie

AktualnościGiełdaWiadomości

Allianz zachwyca akcjonariuszy

AktualnościinnowacjeWiadomości

To najbardziej innowacyjne firmy średniej wielkości w Niemczech

AktualnościWiadomości

Były austriacki kanclerz Kurz wycofuje się z polityki

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: