Daimler poradził sobie w kryzysie niż się spodziewano w drugim kwartale 2020 roku. Jak podała firma Dax w czwartek strata przed odliczeniem odsetek i podatków wyniosła 1,68 mld euro, na podstawie wstępnych danych w Stuttgarcie. To tylko nieznacznie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, kiedy minus wyniósł 1,56 mld euro. W tym czasie grupa musiała zwiększyć rezerwy na składowanie starego oleju napędowego i poduszki powietrzne Takata.
Analitycy spodziewali się jeszcze większego spadku wyniku operacyjnego między kwietniem a końcem czerwca,a sam Daimler już zapowiadał “czerwone cyfry”. Ożywienie na rynku było silniejsze niż oczekiwano, a w czerwcu nastąpił nawet „silny” rozwój. Udział firmy wzrósł o jeden procent na platformie handlowej Tradegate.
„Ale wciąż jest wiele do zrobienia” – powiedział szef Daimlera Ola Källenius (51 l.). „Musimy kontynuować nasze systematyczne wysiłki w celu dalszego obniżania progu rentowności firmy poprzez redukcję kosztów i dostosowywanie wydajności”. Källenius miał duże plany dotyczące struktury kosztów tradycyjnej grupy po przejęciu od wieloletniego szefa Daimlera Dietera Zetschego (67).
Liczby te obejmowały specjalne opłaty w wysokości 687 mln euro w dziale samochodów osobowych i furgonetek za usprawnienie produkcji i zmniejszenie mocy produkcyjnych we Francji, USA i Meksyku. Daimler musiał wydać dodatkowe 53 miliony euro na postępowania sądowe, a przynoszące straty wspólne przedsięwzięcie typu car sharing Your Now z BMW dodatkowo wymagało 105 milionów euro kosztów specjalnych. Daimler wydał również 129 milionów euro na obecny program oszczędnościowy. Po uwzględnieniu tych czynników strata operacyjna wyniosła 708 mln EUR. Działy samochodowe z samochodami osobowymi i dostawczymi, a także ciężarówki i autobusy, które również znajdują się pod presją, przyniosły straty, z drugiej strony usługi finansowe zanotowały pewien zysk.
Daimler był szczególnie zaskoczony napływem środków z bieżącej działalności przemysłowej – innymi słowy z budowy samochodów i pojazdów użytkowych. Tutaj grupa osiągnęła plus 685 milionów euro. Analitycy spodziewali się miliardów dolarów wypływów, zgodnie z ankietami Daimlera. Płynność netto w przemyśle wzrosła z 9,3 do 9,5 mld euro od marca do połowy roku. „Mieliśmy złożony kwartał. Podjęliśmy proaktywne decyzje dotyczące kosztów i wydatków oraz intensywnie skoncentrowaliśmy się na zarządzaniu kapitałem obrotowym” – powiedział Källenius.
Daimler odniósł korzyści z szerokiego stosowania środków w celu utrzymania płynności, powiedział Källenius. Jednocześnie kapitał obrotowy rozwijał się korzystnie wraz z popytem. W związku z tygodniami przerw w produkcji i sprzedaży na światowych rynkach producenci samochodów wstrzymali zamówienia od dostawców i zażądali krótkoterminowej pracy dla dziesiątek tysięcy pracowników w celu ratowania kapitału obrotowego. Kiedy popyt ponownie wzrośnie, zapasy opróżniają się szybciej. Również w Daimlerze eksperci finansowi wielokrotnie krytykowali w przeszłości wysokie zapotrzebowanie na tak zwany kapitał obrotowy.
Analitycy i akcjonariusze bacznie obserwują tzw. Free cash flow, czyli rozwój swobodnie dostępnych środków płatniczych. Docelowo dostarczają informacji o aktualnej sile finansowej, co jest ważne dla egzystencjalnego bezpieczeństwa w czasie kryzysu – ale także o pomyślności ewentualnych dywidend.
Jest to jeden z powodów, dla których Källenius obecnie ciężko pracuje nad obniżeniem kosztów. W listopadzie Szwed, który sprawuje swój urząd od ponad roku, uruchomił program oszczędnościowy, który miał przynieść 1,4 mld euro rocznych kosztów osobowych. Kierownik personalny Wilfried Porth (61) w weekend podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej: 1,4 miliarda euro nie wystarczyłoby, podobnie jak przewidziano redukcję zatrudnienia do 15 000. Daimler zatrudnia około 300 000 pracowników na całym świecie.
Początkowo Daimler nie przedstawił żadnych informacji na temat sprzedaży i zysku netto. Pełne wyniki kwartalne mają zostać opublikowane 23 lipca.