To największy spadek od czasu kryzysu koronowego: niemiecki przemysł ograniczył we wrześniu produkcję w większym stopniu niż od maja 2020 r. Tak wynika z comiesięcznego badania setek firm przeprowadzonego przez dostawcę usług finansowych S&P Global. „W zdecydowanej większości przypadków ograniczanie przepustowości przypisywano zmniejszającej się liczbie nowych transakcji” – napisano w oświadczeniu.
Tzw. wskaźnik menedżerów zakupów dla przemysłu – uwzględniający nie tylko produkcję, ale także napływające zamówienia, zatrudnienie, terminy dostaw i zapasy – wzrósł jednak nieznacznie: o 0,5 do 39,6 pkt. Indeks sygnalizuje jednak jedynie wzrost powyżej 50 punktów. „Istnieją wstępne oznaki, że widać dno” – powiedział główny ekonomista Cyrus de la Rubia z Hamburg Commercial Bank (HCOB). „Na przykład liczba przychodzących zamówień wciąż spada, ale spadek ten uległ spowolnieniu”. Podobnie jest w przypadku działalności eksportowej.
Słaba produkcja ma jak dotąd niewielki wpływ na zatrudnienie. „Wygląda na to, że firmy starają się uniknąć zwolnień na dużą skalę” – stwierdził de la Rubia. Niedobór rąk do pracy to jeden z powodów, dla których firmy nie zwalniają pracowników nawet w czasach słabego popytu. Dobre zarządzanie relacjami z klientami może dać małym i średnim firmom potężny impuls wzrostu, ale może także pobudzić wewnętrzny przepływ pracy.
Większość ekonomistów zakłada, że produkt krajowy brutto Niemiec spadł w trzecim kwartale, który właśnie się zakończył. Pod koniec 2022 r. i na początku 2023 r. największa gospodarka Europy kurczyła się przez dwa kwartały z rzędu, po czym wiosną znalazła się w stagnacji. Przynajmniej są pozytywne sygnały z branży motoryzacyjnej . Jak ogłosił Instytut Ifo na podstawie swoich badań gospodarczych, we wrześniu klimat biznesowy w tym kraju nieznacznie się poprawił. Wskaźnik koniunktury wzrósł z minus 18,1 punktu w sierpniu do minus 14,7 punktu we wrześniu.
„Niemieccy producenci samochodów i ich dostawcy są zadowoleni z obecnej sytuacji, ale oczekiwania pozostają niskie” – wyjaśnił Oliver Falck , który kieruje Centrum Ekonomiki Przemysłu i Nowych Technologii w Instytucie Ifo. Ponad połowa ankietowanych firm stwierdziła, że sytuacja w zakresie dostaw ważnych półproduktów pozostaje napięta. Niemniej jednak zarówno producenci, jak i dostawcy planowali zwiększyć produkcję w ciągu najbliższych kilku miesięcy i przenieść zwiększone koszty na swoich klientów, podał instytut.
Branża samochodowa również przygotowuje się na zmniejszenie liczby pracowników. „Z jednej strony w ramach zmian strukturalnych w kierunku elektromobilności potrzeba mniej pracowników, z drugiej strony rekrutacja personelu jest coraz trudniejsza ze względu na niedobór wykwalifikowanych pracowników” – powiedział Falck.



