Artykuł miesiąca: Pracowniku pamiętaj o 1% dla Fundacji Opiekuńcze Skrzydła

AktualnościWiadomości

Mieszkają tanio i komfortowo. Nowy trend dotarł do Polski

 

Coliving uważają za receptę na recesję, zabiegany styl życia i samotność. Już co najmniej 23 tysiące Europejczyków mieszka w ogromnych apartamentach w centrach wielkich miast, płacąc tyle, co za wynajem pokoju. W Polsce ekonomiczną alternatywę dla tradycyjnego najmu mogą rozważyć szukający lokalu w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście i Krakowie.

Przeludnione metropolie

Jak wynika z raportu Komisji Europejskiej, już dziś 55 proc. ludności świata, czyli około 7,2 mld osób, żyje w miastach. Przewiduje się, że do roku 2050 odsetek ten wzrośnie do 68 proc. Ta masowa urbanizacja stwarza wiele wyzwań, a jednym z nich jest na pewno kurcząca się przestrzeń do życia, jaka przypada na przeciętnego zapracowanego i zaniedbującego potrzeby towarzyskie mieszczucha. Niewykluczone, że odpowiedzią na pytanie o to, gdzie za 30 lat pomieści się 9,6 mld ludzi, jest właśnie coliving, czyli dzielenie przestrzeni mieszkalnej tak, by podnieść jakość życia poprzez podział kosztów. Według danych międzynarodowej agencji nieruchomości JLL w Europie z takiego rozwiązania korzysta co najmniej 23 150 osób.

Czym jest coliving?

Mówiąc bardziej wprost, coliving to wcielona w życie idea dzielenia się z innymi wszystkim tym, czym podzielić się da. Mieszkający razem lokatorzy mają własne sypialnie wraz z łazienkami, korzystają jednak z przestronnych i funkcjonalnie zaaranżowanych części wspólnych. Zyskują dzięki temu przestrzeń, która umożliwia im integrację i spędzanie wolnego czasu choćby na oglądaniu filmów czy grze w planszówki.

Coliving vs wynajem

Chociaż może się wydawać, że coliving niewiele się różni od dzielonego ze współlokatorami mieszkania czy nawet pokoju w akademiku, tak naprawdę koncepcja ma do zaoferowania znacznie więcej, zwłaszcza millenialsom, którzy cenią zarówno komfort życia, jak i elastyczność. Firmy zajmujące się colivingiem standardowo oferują bowiem swoim klientom szereg udogodnień. „W każdym naszym domu mamy przestronną kuchnię z piekarnikiem, mikrofalówką i ekspresem do kawy oraz duży salon z wygodną kanapą, do tego  telewizor lub rzutnik, czasem też konsolę. Zawsze wykupujemy telewizję kablową i dajemy za darmo Netflix. Planujemy też wstawić stoły do ping-ponga. We wszystkich częściach wspólnych zainstalowane są kamery, tak że jeśli ktoś coś zepsuje, tylko on ponosi odpowiedzialność.  W naszych lokalizacjach dbamy o ekologię, staramy się, żeby było jak najmniej plastiku i co tydzień dostarczamy świeże owoce. Ponadto w standardzie oferujemy usługi takie jak sprzątanie części wspólnych (dodatkowo też sypialni), a cudzoziemcom pomagamy znaleźć lekarza czy weterynarza, mogą też wykupić sobie ubezpieczenie zdrowotne” – wylicza Marta Telenda, prezes zarządu Colivii, pierwszej i na razie jedynej w Polsce firmy zajmującej się colivingiem.

Lek na samotność

Jak podkreśla przedsiębiorczyni, dla wielu osób niebagatelne znaczenie ma możliwość poznania nowych ludzi, zwłaszcza że jej klienci to na razie prawie wyłącznie cudzoziemcy. Tworzenie społeczności stanowi zresztą jedno z podstawowych założeń colivingu – przedrostek „co-” nawiązuje do angielskiego „community”, czyli właśnie wspólnoty. „W colivingu nie dajemy tylko mieszkania, lecz także budujemy lokalną społeczność. Każdego z lokatorów poznaję osobiście, jadę do niego, o wszystkim opowiadam. Naszym klientom oferujemy elastyczność: na podstawie aneksu do umowy mogą swobodnie poruszać się między miastami, w których mamy swoje lokalizacje. Jeśli na przykład jadą do Trójmiasta, Warszawy czy Krakowa i nie mają się u kogo zatrzymać, mogą mieszkać u nas. To ogromna wygoda. Z jednej strony dajemy możliwość poznania nowych osób, a z drugiej nasi klienci mają swoją przestrzeń prywatną. Wprowadza się do nas dużo singli i osób zza granicy, które nie mają tu znajomych. Chcąc, nie chcąc, kiedy mijają się w salonie, kogoś zawsze poznają” – opowiada Telenda.

Pandemiczne realia

Do tej pory decyzja o osiedleniu się w mieście wiązała się dla większości przybyszów (i nie tylko) z koniecznością dokonania wyboru: mogli albo wynająć drogą, nierzadko pełną nieusuwalnych, starych mebli, kawalerkę, albo zdecydować się na spłacanie kredytu przez następne trzy dekady. W dobie pandemii nawet te wątpliwej atrakcyjności rozwiązania dla wielu stają się coraz mniej realne.

Po pierwsze, jak wynika z danych zebranych przez analityków HRE Investments, wbrew przewidywaniom odpływ imigrantów zarobkowych i studentów oraz zalew rynku przez mieszkania wynajmowane na doby nie doprowadziły w Polsce do nagłych spadków opłat za wynajem. Lokale nie świecą też pustkami. Wynika z tego, że osoby, które szukają oszczędności po tym, jak kwarantanna pozbawiła ich biznesów i miejsc pracy, nie mogą liczyć na niższe ceny najmu.

Po drugie banki zaostrzyły kryteria dostępu do kredytów mieszkaniowych. Jednocześnie, jak podaje raport CBRE, na który powołuje się portal biznes.interia.pl, w 2020 średnie ceny mieszkań sprzedanych w największych polskich miastach wzrosły w stosunku do roku 2019. W Krakowie wzrost ten sięgnął 21 proc, we Wrocławiu – 16 proc., w Trójmieście – 14 proc., a w Warszawie – 6 proc. Jak ocenił cytowany przez businessinsider.com.pl Bartosz Turek z HRE Investments, w efekcie ci, którzy w normalnych warunkach kupiliby nieruchomość, mogą być zmuszeni do zasilenia grona najemców.

Trzecia droga

W Polsce raczkująca idea colivingu wciąż jest przyjmowana z nieufnością. Jak przyznaje Marta Telenda, na razie z usług jej firmy korzystają głównie zagraniczni klienci, którzy koncepcję znają już ze swoich krajów. Możliwe, że wkrótce się to zmieni, bo wobec widma recesji coliving wydaje się jednym z sensowniejszych rozwiązań.

„Proponujemy tanie pokoje w samych centrach miast, 1- lub 2-osobowe, o minimalna wielkości około 15 metrów kwadratowych, bo nie chcemy, żeby lokatorzy żyli w pokojach, w których mieści się tylko łóżko. W każdym z naszych mieszkań można trzymać zwierzęta, co podobno też jest atutem. Ceny w Poznaniu wahają się od 700 do 1500 zł w zależności od tego, czy pokój ma prywatną łazienkę i kuchnię oraz ile mieszka w nim osób. W pozostałych miastach – Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście i Krakowie, gdzie nasze lokalizacje chcemy otworzyć do końca roku, ceny również nie będą wygórowane. W każdym z tych miejsc będzie obowiązywał ten sam standard tak, by nasi klienci mogli poczuć się jak u siebie. Chcemy, by w naszych mieszkaniach można było się poznać, rozwinąć swoje pasje, poznawać różne kultury” – podsumowuje prezes zarządu Colivii.

Polecane artykuły
AktualnościWiadomości

Warren Buffett ma więcej gotówki niż kiedykolwiek wcześniej

AktualnościWiadomości

Założyciel IPOPEMA Securities i prezes Towarzystwa wierzą w długoterminową strategię spółek Grupy IPOPEMA

AktualnościWiadomości

Biznes coraz chętniej inwestuje w energię ze słońca

AktualnościWiadomości

Cena jest najważniejszym kryterium przy planowaniu tegorocznego urlopu

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: