Artykuł miesiąca: Dom Opiekuńczych Skrzydeł - pamiętaj o 1% podatku KRS 630706.

AktualnościFinanseWiadomości

“Linker” – te zabezpieczenia chronią przed inflacją

 

Czwartek był w tym tygodniu „Dniem I”, podczas którego publikowane są nowe dane o inflacji zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych. Ponadto Rada EBC spotyka się z prezes banku centralnego Christine Lagarde w celu podjęcia decyzji w sprawie polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego. Głównym tematem będzie prawdopodobnie tendencja inflacyjna. Bo w obliczu powrotu gospodarki po kryzysie koronowym inflacja od miesięcy rośnie –co niepokoi konsumentów i inwestorów na rynkach finansowych. Zwłaszcza w Niemczech, gdzie najwyższą wartość inflacji zmierzono ostatnio od prawie dziesięciu lat, a rosnący wzrost cen często wywołuje nerwowość. Kiedy około 100 lat temu inflacja wymknęła się spod kontroli w Republice Weimarskiej w końcu, jak wiadomo, dopiero reforma walutowa pomogła zatrzymać spiralę. Pamięć o tym żyje do dziś.

Dla inwestorów pieniężnych inflacja jest również szczególnym problemem: zmniejsza realny zwrot, jaki można osiągnąć dzięki inwestycji. Na przykład w przypadku banków i kas oszczędnościowych obecnie i tak nie ma prawie żadnych odsetek – pomijając stopę inflacji, wielu oszczędzających z odpowiednimi depozytami prawdopodobnie prowadzi obecnie negatywne transakcje.

Więc co robić? Jedną z opcji są obligacje indeksowane lub zabezpieczone przed inflacją, które są nazywane „obligacjami powiązanymi z inflacją” i dlatego w żargonie nazywane są również „linkerami”. Te papiery, są specjalnie tworzone, aby oferować inwestorom rekompensatę za inflację. Działa to tak: w przypadku „łączników” inwestorzy otrzymują stosunkowo niską nominalną stopę procentową plus dopłatę inflacyjną. Z kolei obligacje konwencjonalne bez ochrony przed inflacją mają wyższą nominalną stopę procentową. Inwestorzy muszą pogodzić się z faktem, że inflacja wymazuje część tej nominalnej stopy procentowej w ujęciu realnym.

Konsekwencją tej konstrukcji jest to, że różnica między (niższą) rentownością obligacji indeksowanej inflacją a (wyższą) rentownością porównywalnej obligacji bez ochrony przed inflacją może być wykorzystana do dość dokładnego pomiaru bieżących oczekiwań inflacyjnych rynku. Jeśli to oczekiwanie pokrywa się z rzeczywistością, to teoretycznie nie ma znaczenia, w które papiery wartościowe są zainwestowane – oba generują – pod warunkiem, że mają te same parametry – w efekcie końcowym jest taki sam zwrot.

Ale to tylko teoria. W praktyce rolę odgrywa wiele czynników, zmiany oczekiwań, premie za ryzyko i inne rzeczy również muszą być brane pod uwagę. W rezultacie wyniki papierów wartościowych indeksowanych inflacją mogą różnić się od ich konwencjonalnych odpowiedników.

Dla inwestora szczególnie ważne jest porównanie oczekiwań inflacyjnych rynku z jego własną prognozą i podjęcie decyzji: Jeśli weźmie pod uwagę wzrosty cen konsumpcyjnych, które według rynku będą zbyt wysokie, różnica między zyskami ich oczekiwaniem jest zbyt duża, warto więc zainwestować w konwencjonalną obligację bez ochrony przed inflacją w tym czasie. Bo wyolbrzymione oczekiwania inflacyjne można również odczytywać jako niedowartościowanie tych artykułów.

Jeśli natomiast inwestor uważa, że ​​w przyszłości inflacja będzie wyższa niż oczekuje rynek – mierzona różnicą rentowności – może sięgnąć po obligacje zabezpieczone przed inflacją. Ponieważ w tej chwili są prawdopodobnie niedoceniani.

„Wzrost stopy inflacji często idzie w parze ze wzrostem rentowności nominalnej, co oznacza, że ​​inwestorzy w tradycyjne obligacje ponoszą straty cenowe” – wyjaśnia Dennis Ehlert , Senior Portfolio Manager w domu inwestycyjnym Bantleon, mając na uwadze obecną sytuację na rynku. rynki finansowe. „Linker, jak nazywa się również obligacje indeksowane do inflacji, może nawet generować bezwzględne zwroty w tych czasach ze względu na rosnące zapotrzebowanie na ochronę przed inflacją”.

Według Ehlert, na przykład, niemieckie obligacje zabezpieczone przed inflacją wygenerowały w tym roku zwrot w wysokości 1,3 proc. Zdaniem eksperta, nominalne odpowiedniki odnotowały jednak stratę na poziomie minus 2,79 proc. z powodu wzrostu stóp procentowych.

Lepiej radzą sobie obligacje zabezpieczone przed inflacją

Tło: rosnące obawy o inflację spowodowały, że w ostatnich miesiącach inwestorzy sprzedawali konwencjonalne obligacje rządowe i mieli tendencję do kupowania papierów wartościowych zabezpieczonych przed inflacją. W ten sposób wyższe oczekiwania inflacyjne uwidoczniły się w rosnącej różnicy rentowności między obligacjami konwencjonalnymi a „linkerami”. Każdy, kto zainwestował w papier indeksowany inflacją na czas, był w stanie zrobić dobrą obniżkę, jak zauważył na przykład dom inwestycyjny Nomura Asset Management.

Według analizy firmy, obligacje indeksowane inflacją należą do najlepiej prosperujących segmentów na rynku obligacji w tym roku. W związku z tym „linkery” z dodatnim wynikiem 0,8 proc. pozostawiły Bundy (minus 3,2 proc.) i obligacje rządu USA (minus 3,5 proc.) daleko w tyle.

Według Nomury różnica w okresie trzech lat jest jeszcze wyraźniejsza: „Linkers” osiągnęli na całym świecie wzrost o 14,2 proc., podczas gdy globalne rynki obligacji wzrosły tylko o 8,5 proc. „Musiałbyś podjąć ryzyko związane z obligacjami o wysokiej rentowności, aby wygenerować większy dochód na rynkach obligacji w ciągu ostatnich trzech lat niż w przypadku łączników inflacyjnych”, mówi Sönke Siemßen , dyrektor ds. zarządzania portfelem klientów w Nomura Asset Management .

Inwestorzy, którzy flirtują z zakupem obligacji indeksowanych do inflacji w związku z wciąż panującymi obawami o inflację, powinni zadać sobie jedno główne pytanie po rundzie na tych papierach w ostatnich miesiącach: Czy oczekiwania inflacyjne, które rynek w międzyczasie wycenił, nadal realistyczne, czy grają, czy już przesadzają?

Potencjał wśród europejskich „łączników”

W USA oczekiwanie inflacyjne uczestników rynku mierzone różnicą rentowności między „linkerami” a obligacjami konwencjonalnymi wynosi obecnie około 2,5 procent, a zatem jest na najwyższym poziomie od 2013 roku. Według Guneeta Dhingra, jednego z graczy rynkowych stratedzy stóp procentowych w amerykańskim banku Morgan Stanley, już bliscy histerii. Z drugiej strony, według specjalisty firmy Nomura Siemßen, jest to prawie dokładnie taki zakres wzrostu cen, jakiego jego firma spodziewa się średnio w USA w ciągu najbliższych pięciu lat.

W Europie w ostatnim czasie wzrosły również oczekiwania inflacyjne. Chociaż Siemßen dostrzega już lekkie przesady w obligacjach brytyjskich, wciąż widzi potencjał dla reszty kontynentu. „Rynek obligacji w Europie oczekuje obecnie średnio 1,3 proc. inflacji w ciągu najbliższych pięciu lat”, powiedział Siemßen. „Uważamy, że to za mało i wolelibyśmy raczej skoncentrować się na celu inflacyjnym EBC w wysokości 2 procent”. Innymi słowy: europejskie obligacje indeksowane inflacją mogą nadal oferować możliwości wejścia w oparciu o tę perspektywę.

Oprac. Andrzej Mroziński

 

Polecane artykuły
AktualnościTechnologieWiadomości

Profesjonalne wideokonferencje – wybierz najlepsze miejsce

AktualnościITWiadomości

Teamviewer - nowy partner SAP

AktualnościWiadomości

Ile kosztuje wycofanie produktu z rynku?

AktualnościHandelWiadomości

Firmy poszukują handlowców i ekspertów ds. sprzedaży

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: