Ustawa o ochronie lasów deszczowych
Zgodnie z rozporządzeniem produkty takie jak kawa, drewno, soja, kakao i olej palmowy mogą być sprzedawane w UE wyłącznie pod warunkiem, że po 2020 r. nie zostaną wycięte żadne lasy . Ma to także znacząco ograniczyć wylesianie lasów deszczowych, np. w południowoamerykańskim regionie Amazonii.
W szczególności firmy będą musiały w przyszłości złożyć oświadczenie dotyczące należytej staranności, stwierdzające, że po 31 grudnia 2020 r. żaden las nie został wycięty ani uszkodzony na potrzeby ich produktu. Kto nie zastosuje się do przepisów, musi liczyć się z wysokimi karami w wysokości co najmniej czterech procent rocznego obrotu w UE.
Wielu wzywało do przełożenia
Projekt spotkał się z krytyką ze strony biznesu i ponad partiami. W związku z tym wiele osób pozytywnie zareagowało na ogłoszenie. Polityk CSU i przewodniczący grupy centroprawicowego sojuszu EPP w Parlamencie Europejskim Manfred Weber postrzega przesunięcie terminu jako sukces swojej partii. Zapobiegnięto biurokratycznemu potworowi.
Jednak Zieloni i FDP również wypowiadali się przeciwko projektowi w jego planowanej formie. Federalny minister rolnictwa Cem Özdemir (Zieloni) od miesięcy wyraża się krytycznie i wzywał do zapewnienia więcej czasu na wdrożenie. Z radością przyjął przedstawioną obecnie propozycję Komisji i powiedział: „Zbadamy szczegółowo, czy propozycje te można wdrożyć w praktyce”. Zastępca lidera grupy parlamentarnej FDP w Bundestagu Carina Konrad również wielokrotnie wyrażała obawy.
W wielu firmach sytuacja jest podobna. Właściciele lasów, rolnicy, a także firmy takie jak dostawcy samochodów musieliby spełnić nowe wymogi w zakresie sprawozdawczości i krytycznie odnoszą się do rozporządzenia.
Krytyka ze strony Parlamentu Europejskiego
W przeciwieństwie do swojego partyjnego kolegi Özdemira, eurodeputowana Anna Cavazzini ocenia projekt. Planowane przełożenie określiła jako tragedię, która wydarzyła się w kontekście największej w ostatnich latach zniszczeń lasów na kontynencie Ameryki Łacińskiej. To frontalny atak na politykę klimatyczną UE. Eurodeputowana SPD Delara Burkhardt powiedziała, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ledwie rozpoczęła drugą kadencję, gdy zaczęła pracować nad polityką środowiskową. Socjaldemokraci zrobią wszystko, aby konserwatyści wokół CDU i CSU nie wykorzystali tej procedury do osłabienia prawa.
Organizacje ekologiczne również wyraziły ostrą krytykę. WWF stwierdziła, że wylesianie jest drugim co do wielkości źródłem CO2 po przemyśle. „Ursula von der Leyen równie dobrze mogła sama posługiwać się piłą łańcuchową” – powiedział Sébastian Risso z Greenpeace. Mieszkańcy Europy nie chcą, aby na półkach supermarketów znajdowały się produkty powstałe w wyniku wylesiania, ale właśnie to zapewni im opóźnienie.



