Artykuł miesiąca: Dom Opiekuńczych Skrzydeł - pamiętaj o 1% podatku KRS 630706.

AktualnościDebata ManageraWiadomości

Jeśli ERP to tylko w chmurze

 

Z badań GUS wynika, że w Polsce w 2019 r. zaledwie 28,5 proc. firm deklarowało, iż korzysta z systemów ERP (87 proc. dużych, 54 proc. średnich i 21 proc. małych), co plasuje nas  na 6. miejscu od końca w Europie przy średniej 34 proc. Pocieszać może jedynie to, że za nami, oprócz Łotwy, Bułgarii, Rumunii i Węgier, znalazła się także Wielka Brytania z wynikiem 19 proc. (dane za Eurostatem). Pole do działania jest więc duże, tym bardziej że dużo wygodniejsze i tańsze w używaniu są systemy ERP w chmurze. Tylko jak do tego przekonać klientów? O tym dyskutowali zarówno dostawcy technologii ERP, jak i ich użytkownicy. Z powodu pandemii debata „Managera” po raz pierwszy odbyła się wirtualnie. Tym razem  dzięki uprzejmości firmy Avaya na platformie Avaya Spaces. 

Redakcja: Użytkownicy do dziś preferują systemy ERP zainstalowane na komputerach stacjonarnych, ale pomału rozwiązania chmurowe stają się silną konkurencją. Jaka jest skala tego zjawiska i na jakiego rodzaju rozwiązania częściej decydują się klienci: w pełni chmurowe czy hybrydowe, czyli użytkowane wraz z rozwiązaniami stacjonarnymi?

Mariusz Siwek, Infor: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, wesprę się wynikami badania dotyczącego wykorzystania chmury, którego byliśmy partnerem. Może to zaskakujące, ale okazało się, że kluczowym kryterium wcale nie jest rodzaj dostępnej technologii, tylko aspekty biznesowe. Jeśli bowiem jakieś konkretne rozwiązanie spełnia oczekiwania użytkowników, to nie ma znaczenia, czy jest ono dostępne w chmurze publicznej, hybrydowej, prywatnej, czy w wersji on premise. Okazuje się przy tym, że coraz mniej do powiedzenia ma tu dział IT, a coraz więcej zespół biznesowy, bo to biznes ocenia wartość systemu i podejmuje ostateczną decyzję w sprawie wyboru. A do czego w ogóle potrzebna jest chmura i w czym jest lepsza od rozwiązań stacjonarnych? To najbardziej ekonomiczny i jednocześnie innowacyjny sposób na odciążenie klientów od konieczności dbania o wiele aspektów zarządzania systemem, takich jak ciągły dostęp, wydajność i skalowalność, bezpieczeństwo, wreszcie aktualność i innowacyjność, a to pozwala usprawnić procesy osiągania założonych celów biznesowych. Dostrzegają to także nasi ankietowani, z których ponad 70 proc. wypowiedziało się o chmurze pozytywnie bądź neutralnie. Rozwiązanie chmurowe musi być jak najlepiej dopasowane do potrzeb klienta i to jest jeden z powodów, dla których Infor specjalizuje się w oferowaniu rozwiązań branżowych. Okazuje się bowiem, że biją one na głowę innego rodzaju rozwiązania już wtedy, gdy tylko 60–70 proc. procesów biznesowych klienta może być przez nie obsłużone automatycznie. A jeśli klient używa na komputerach stacjonarnych systemu ERP, którego z różnych powodów nie da się w całości przenieść do chmury, to powinien skorzystać z modelu hybrydowego, łącząc systemy stacjonarne z ważnymi z punktu widzenia swojego działania aplikacjami w chmurze, np. CRM, BI, systemami do zarządzania majątkiem EAM czy całym łańcuchem dostaw. A wszystko po to, żeby się z chmurą oswoić jak najszybciej, bo, zdaniem analityków rynkowych, to najważniejszy trend przyszłościowy w obszarze IT i odwrotu od niej ma.

Grzegorz Gola, IFS: My również uważamy, że przyszłość należy do rozwiązań w pełni chmurowych oraz hybrydowych. Z naszych obserwacji wynika, że najbardziej rozwiniętymi rynkami w tym obszarze są Stany Zjednoczone, kraje Europy Zachodniej i Skandynawia. Jeśli chodzi o rynek Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polskę, to poziom zainteresowania chmurą jest tu mniejszy, aczkolwiek w ostatnich dwóch latach wyraźnie zaczął się zwiększać. I dotyczy to nie tylko nowych wdrożeń, lecz także tych firm, które stojąc przez koniecznością aktualizacji swojego systemu zainstalowanego lokalnie w siedzibie firmy, jakby przy okazji decydują się na jednoczesne przeniesienie go do chmury. Jednym z najważniejszych powodów, oprócz bogatej funkcjonalności, dla których klienci korzystają z naszych rozwiązań, jest ich skalowalność. Jest to bowiem obecnie jedna z najważniejszych potrzeb w dobie szybko zmieniających się warunków i wymagań dotyczących prowadzenia biznesu. Nie bez znaczenia są też niższe koszty użytkowania rozwiązań w chmurze pozwalające przejść z modelu CAPEX na OPEX. IFS jest w tym obszarze bardzo elastyczny, może zaoferować klientom w chmurze identyczną aplikację i funkcjonalność, która jest dostępna w wersji on premise. Podsumowując, nie ulega wątpliwości, że przyszłość rynku ERP tkwi w chmurze, chociaż, rzecz jasna, nie wszystkie branże będą do niej migrować w takim samym stopniu i w takim samym tempie.

Jacek Krzaczek, Comarch: Do wspomnianych zalet chmury, czyli niskiego kosztu wejścia oraz skalowalności, dodałbym jeszcze możliwość bardzo szybkiej rozbudowy oprogramowania, jeśli klient potrzebuje nowych funkcjonalności, w tym utrzymywania zgodności z nieustannie zmieniającymi się regulacjami prawnymi. Wciąż wielu klientów nadal postrzega rozwiązania chmurowe jako mniej bezpieczne od stacjonarnych. Comarch udostępnia je we własnych centrach danych, zarówno na terenie Polski, jak i poza nim. Jesteśmy też w stanie dostosować system do wymagań klienta bez względu na to, czy miałby działać w chmurze publicznej, czy hybrydowej. Ze wspomnianego wcześniej raportu IDC na temat rynku chmurowego w Polsce wynika, że w 2018 r. odnotował on aż 26-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem 2017. To świetna prognoza, chociaż obecnie wzrosty nie są już tak wysokie, mimo że nadal dwucyfrowe. Podsumowując: słuchajmy tego, czego domagają się klienci, najlepiej starając się „wejść w ich buty” i dostosowując swoją ofertę do tego, czego potrzebują. Bo to chmura jest przyszłością rynku IT.

Piotr Rojek, DSR: Amerykańska firma QAD, której jesteśmy wyłącznym dystrybutorem na Polskę rozwiązań ERP dla sektora przemysłowego, jest zdecydowanie beneficjentem tego, że chmura rozwija się tak szybko. W USA, żeby być liderem tego rynku, trzeba odnotowywać co najmniej 30-procentowy wzrost sprzedaży subskrypcji rocznie i w przypadku QAD tak się właśnie dzieje. Co ciekawe, chociaż jeszcze 8–10 lat temu klienci domagali się, żeby rozwiązania, które mieliby kupić, nie miały nic wspólnego z chmurą, obecnie nie mają nic przeciwko temu. O zakupie systemu decyduje wyłącznie adekwatność funkcjonalności do biznesu i doświadczenie we wdrożeniach, a nie miejsce instalacji. Rzadko się zdarza, by nasz klient nagle rezygnował z większości stacjonarnych aplikacji, które posiada. Najpierw z reguły pozwala nam zarządzać swoimi aplikacjami na swoich serwerach, a dopiero po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że może to wszystko warto wynieść do chmury zewnętrznej, szczególnie jeśli jego dotychczasowy dostawca infrastruktury IT nie chce dalej jej serwisować, tylko sugeruje wymianę sprzętu na nowy lub znacząco podnosi opłaty. Wszystko zależy jednak od posiadanych przez klienta kompetencji technologicznych, bo jeśli ich brakuje, to ryzyko rośnie. W polskich realiach największym wyzwaniem jest niewielki stopień standaryzacji procesów. A jeśli klient szybko ewoluował od tzw. szczęki do dużej firmy z oddziałami poza terenem Polski, to rozwiązania chmurowe nie są równie elastyczne jak skastomizowane rozwiązania stacjonarne. Poszukiwanie standaryzacji procesów przychodzi później, patrząc na rozwój firmy. Obecnie na te wszystkie nasze rozważania można jeszcze nałożyć filtr pandemii. Z przeprowadzonej przez nas ostatnio ankiety, w której zapytaliśmy klientów o to, czy nie spadła im z tego powodu produkcja, 35 proc. ankietowanych odpowiedziało, że bardzo, przy czym szczególnie dotknięty tym symptomem został sektor motoryzacyjny. A to może stworzyć silny bodziec, żeby rozważać, czy obowiązkowe koszty, takie jak opłaty za media, opłaty subskrypcyjne, są w czasach niepokoju wygodne do zarządzania. W kryzysie 2008 r. klienci często szukali oszczędności w rezygnacji z opłat maintenance’owych. A teraz mają słabe przełożenie negocjacyjne przy opłatach subskrypcyjnych/miesięcznych. Ciekawe, jakie wyciągną z tego wnioski.

Piotr Ciski, Sage: Nasza firma oferuje swoje rozwiązania głównie małym i średnim firmom. Z systemów ERP w Polsce korzysta obecnie jakieś 54 proc. firm średniej wielkości i ok. 20 proc. małych, więc jest tu jeszcze bardzo duża nisza do zagospodarowania, jeśli chodzi o cyfryzację w ogóle. Większość przedsiębiorstw sektora MŚP najpierw musi na poważnie rozpocząć transformację cyfrową, której jednym z etapów jest wdrożenie systemu ERP. I tu większość polskich firm zaczyna od rozwiązania on premise lub, coraz częściej, hybrydowego. Natomiast jeśli już przedstawiciele MŚP są chmurą zainteresowani, to w większości przypadków wybierają sposób ewolucyjny dojścia do chmury, polegający na obudowywaniu użytkowanych przez siebie systemów on premise najpierw wybranymi rozwiązaniami chmurowymi, głównie ułatwiającymi interakcję z własnymi pracownikami i poddostawcami. A gdy biuro jest w innym miejscu niż magazyn, wtedy dochodzą do tego także rozwiązania mobilne. W ogóle rozproszone środowisko pracy jest jednym z istotnych czynników przyspieszających wejście do chmury. Przy czym z reguły najbardziej wrażliwe dane, np. płace, zostają na zasobach firmowych, choć nie jest to powodowane jakimiś ograniczeniami technologicznymi. Tu dużą rolę odgrywa kwestia kultury organizacyjnej i zaufania do technologii, poczucia, że dane w chmurze są bezpieczne i będą lepiej oraz taniej zarządzane właśnie w chmurze. Niezależnie od modelu dostępności systemu ERP warto dodać słowo o samych kosztach, bo dziś bariera wejścia znacznie się obniżyła dzięki wprowadzeniu subskrypcji. Sami sprzedajemy oprogramowanie w takim modelu i mogę zapewnić, że przynosi on większe oszczędności niż postawienie na zakup licencji on premise i późniejsze opłaty utrzymaniowe i serwisowe. Model subskrypcyjny jest elastyczny, bo można łatwo skalować system, np. liczbę modułów czy dostępów dostosować do aktualnego zapotrzebowania w danym roku. Uważam, że sytuacja z koronawirusem wykaże właśnie te przewagi subskrypcji.

Tomasz Niebylski, SAP: Ja postrzegam chmurę w czterech wymiarach: funkcjonalnym, wygody użytkownika, bezpieczeństwa i wymogów prawnych. Ten ostatni element jest rzadko brany pod uwagę, chociaż dotyczy np. wszelkich sektorów regulowanych. Najchętniej do chmury publicznej migrują mniejsze firmy, które nie postrzegają wielu ze swoich procesów biznesowych jako elementu przewagi konkurencyjnej i chętnie adaptują nasze Best Practices, mając zaufanie do setek tysięcy wdrożeń, które przeprowadziliśmy na całym świecie. Godzą się przy tym na to, że rozwiązania chmurowe mają określone ograniczenia funkcjonalne i że są one aktualizowane niezgodnie z harmonogramem klienta, tylko dostawcy usług, ale to tylko dlatego, że sedno ich biznesu tkwi zupełnie w czymś innym. Jednakże niektóre spółki Skarbu Państwa mają tak unikalne procesy, że żadne rozwiązanie chmurowe, najczęściej mocno zestandaryzowane, po prostu nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom. A to, że polskie firmy z reguły wdrażają swoje rozwiązania chmurowe w sposób bardziej ewolucyjny niż rewolucyjny, wynika też z tego, że Polska pod względem innowacyjności jest na drugim miejscu od końca w UE, a między tym wskaźnikiem a adopcją chmury jest silna korelacja. Ponieważ nasza społeczność jest dość konserwatywna, podobnie ma się rzecz z firmami, które niejednokrotnie bardziej ufają własnemu przeświadczeniu niż rzeczywistym liczbom. Część naszych klientów cały czas przy tym uważa, że dane na serwerze ulokowanym we własnym data center są bezpieczniejsze niż w serwerowni dostawcy usługi chmurowej, nawet jeśli spełnia ona wszystkie najwyższe wymogi bezpieczeństwa. A z tym jest trudno walczyć. Podsumowując, tak jak rynek jest zróżnicowany, tak i dojście do chmury będzie odbywało się z dwiema, a może i trzema różnymi prędkościami.

Piotr Ferszka, Oracle: To wszystko zależy od tego, jak firma podchodzi do innowacyjności w dłuższym horyzoncie czasowym. Do wspominanych wcześniej wyników badań rynkowych dorzucę trendy wzrostowe dotyczące chmury: 26 proc. w UE i 23 proc. w Polsce. Dla firmy, która swoje systemy on premise wdrożyła pięć czy dziesięć lat temu, siła przyzwyczajeń powoduje, że trudno jest przejść do chmury. Jest to raczej wyzwanie w sferze mentalnej, które często nie jest poparte racjonalnymi przesłankami. Jeśli jednak firma działa w segmencie wysoko konkurencyjnym, to szybkie zmiany otoczenia częstokroć wymuszają szybką migrację do chmury. Warto sobie bowiem uzmysłowić, że system on premise jest nowoczesny tylko w momencie jego wyboru i z każdym kolejnym dniem się starzeje. Rozwiązaniem problemu starzejących się, niepodążających za zmianami systemów może być właśnie chmura. Dobrym przykładem kraju z bardzo wysokim współczynnikiem adopcji chmury jest Dania, uznawana za jedną z najbardziej innowacyjnych i konkurencyjnych gospodarek świata, i to mimo że w skali globalnej nie jest wcale największa. Żeby działać tam efektywnie, firmy muszą szybko się przekształcać i błyskawicznie reagować na zmieniające się otoczenie biznesowe, a do tego potrzebują nowoczesnych i elastycznych narzędzi IT. Takich, które wzbogacają się o nowe funkcjonalności i aktualizują dostosowanie do regulacji prawnych kilka razy w roku, a nie jak jest w przypadku rozwiązań on premise co kilka lat. Jeśli bowiem chce się być konkurencyjnym, to trzeba zadbać o nowoczesność w każdym obszarze – zarówno w back-office, jak i front-office. Wpływa to również pozytywnie na pracowników, którzy używając nowoczesnych narzędzi IT, są w stanie działać dużo sprawniej, a praca staje się ciekawsza i przyjemniejsza.

Tomasz Dobrzański, Unit4: Unit4 odnotowuje wzrosty sprzedaży rozwiązań chmurowych na poziomie 30 proc. rocznie. Wśród naszych klientów najbardziej popularne są rozwiązania hybrydowe, ponieważ większość z nich dysponuje już różnego rodzaju systemami specyficznymi dla ich branży, z których nie są w stanie zrezygnować z dnia na dzień. W swojej ofercie mamy głównie rozwiązania klasy ERP oraz CPM oferowane globalnie oraz dedykowane tylko na Polski rynek, np. Teta ERP/HR. W mojej opinii popularność rozwiązań on premise będzie systematycznie spadać, ponieważ firmy nie są gotowe finansowo na wdrażanie systemu, które może trwać dwa lub nawet trzy lata. Z perspektywy klienta czas implementacji nowego rozwiązania HR czy FK jest bardzo istotny ze względu na to, aby móc w nim zacząć kolejny rok finansowy. W przypadku wdrożenia systemów Teta jest to akurat możliwe nawet w środku roku finansowego danego przedsiębiorstwa. Nie bez znaczenia jest też, że na rynku pracy jest coraz więcej pracowników o niższych kompetencjach, którzy oczekują prostych i przejrzystych rozwiązań do obsługi procesów, jeśli mają być odpowiednio wydajni. Ze względu na to, że dużo lepiej odnajdują się w Internecie niż ich starsi koledzy, należy im udostępniać narzędzia mobilne dostępne z poziomu przeglądarki internetowej, bez konieczności logowania się. Wszystko to po jak najkrótszym przeszkoleniu online. To powód, dla którego dostawcy technologii starają się jak najlepiej standaryzować procesy w swoich rozwiązaniach chmurowych, oferując rozwiązania branżowe oraz łatwy dostęp do nich, bez zmuszania klientów do płacenia za coś, czego używają np. raz w miesiącu. Dzisiaj firmy oferujące software powinny korzystać z rozwiązań chmurowych, stosując gotowe komponenty z takich platform jak MS Azure czy Oracle, które gwarantują połączenie z innymi systemami.

Marcin Sagała, Prudential: Jako jedyny tutaj użytkownik systemu ERP w chmurze chciałbym się odnieść do dwóch tematów. Mówiąc o TCO, proszę wziąć pod uwagę, że chmura to nie jest tylko SaaS (oprogramowanie), lecz także IaaS (infrastruktura IT) i PaaS (platforma IT). IaaS i PaaS można bardzo łatwo skalować, co rzeczywiście istotnie ogranicza koszty i zwiększa możliwości. W przypadku SaaS trzeba jednak dokonywać cyklicznych opłat za subskrypcje, które wcale nie są tanie, a jeśli tak, to niekoniecznie będzie to tańsze niż w przypadku jednorazowego zakupu oprogramowania i następnie tylko jego utrzymania w modelu on premise. A ponieważ w modelu SaaS nowe wersje oprogramowania pojawiają się dość często, zmusza to użytkownika do systematycznego weryfikowania, czy one nadal poprawnie się integrują z innymi użytkowanymi systemami, jak to jest np. w naszym przypadku. Konieczność przeprowadzania testów regresyjnych całego ekosystemu aplikacji średnio raz w miesiącu, zakładając miesięczny cykl wydań systemu działającego w modelu SaaS, absorbuje działy developmentu i testów na pewien czas, często kilka dni, a to jest dość uciążliwe i kosztogenne. A co jest głównym motywem dla organizacji do przejścia do chmury? W naszym przypadku przeniesienie do chmury naszych własnych aplikacji produktowych czy sprzedażowych i kluczowych procesów biznesowych w ogóle nie wchodziło w rachubę, gdyż jest to istotny element przewagi konkurencyjnej. Do chmury przenieśliśmy za to system ERP, który z naszego punktu widzenia nie jest krytyczny, co tylko się przyczyniło do optymalizacji procesów wewnętrznych. Co więcej, jest on także używany przez inne jednostki naszej globalnej organizacji, a to tylko obniżyło koszty utrzymania. W efekcie do chmury został przeniesiony jedynie ograniczony zakres danych, które, owszem, są niejawne, ale nie o takim poziomie krytyczności jak np. dane o stanie zdrowia naszych klientów, które do chmury nie trafią. Ważne były też dla nas kwestie bezpieczeństwa oraz compliance, czyli zgodności z regulacjami prawnymi.

Redakcja: A jeśli klient zdecydował się już na przejście do chmurowej wersji ERP, to na ile złożona jest migracja do niej i jak skutecznie zintegrować ten system z innymi aplikacjami biznesowymi?

Tomasz Dobrzański, UNIT4: Generalnie niewiele się to różni od wymiany oprogramowania na nową wersję na komputerach stacjonarnych. Z tym że przy okazji migracji do chmury warto też ustandaryzować swoje procesy biznesowe, najlepiej dostosowując je do gotowych rozwiązań. To pozwoli zaoszczędzić czas uruchomienia. Przodują w tym firmy sektora MŚP, bo właśnie standaryzacja procesów, zwiększone bezpieczeństwo i krótki czas wdrożenia w ich przypadku jest tym, co ich do tej technologii przyciąga. A z czym rozwiązania ERP najlepiej zintegrować w chmurze? W pierwszej kolejności z systemami CRM i BI, z których można w modelu subskrypcyjnym korzystać za niewielkie pieniądze. A także z wszelkiego rodzaju systemami front-office, bo to w ich przypadku jest silna presja, by były dostępne z każdego miejsca na świecie, także z urządzeń mobilnych. Tego typu systemów jest już w chmurze sporo, a integrowałyby się z innymi systemami jeszcze lepiej, gdyby były wyposażone w odpowiednie wtyczki komunikacyjne w postaci gotowych mikroserwisów. Mogłyby one wtedy odciążyć własne zespoły deweloperskie klientów od pisania ich na własne potrzeby. Problemy z integracjami nagminnie zdarzają się po wgraniu nowej wersji systemu zaktualizowanego do nowych regulacji prawnych, kiedy to trzeba szybko je przetestować, żeby udostępnić klientom biznesowym, o czym wspominał Prudential. Można by to uprościć, gdyby dostawcy technologii chmurowych udostępniali specjalne okienka serwisowe umożliwiające testowanie nowych modułów bez wyłączania całego systemu ERP, ale to się zdarza dzisiaj jeszcze zbyt rzadko.

Piotr Ferszka, Oracle: Moim zdaniem klientowi znacznie więcej czasu zajmuje samo podjęcie decyzji niż migracja do chmury. Migracja nie jest bowiem obecnie procesem skomplikowanym ani nieznanym, a większość dostawców rozwiązań chmurowych radzi sobie z tym bez problemów. Mit, że jest to złożony proces wynika z faktu, że klient najbardziej boi się właśnie migracji i tego, czy jego dane będą bezpieczne w chmurze i właśnie w tym zakresie najdłużej prowadzi rozmowy z dostawcą. Zgadzam się z moim przedmówcą, że na etapie podejmowania decyzji warto rozważyć standaryzację procesów. Niestety, większości firm wydaje się, że są na tyle wyjątkowe, iż żadne zestandaryzowane procesy nie mają u nich racji bytu. To nie do końca prawda, a najlepszym przykładem jest obszar f-k, który to w każdym przypadku musi być zgodny z aktualnie obowiązującym prawem oraz raportować w ściśle określony sposób, np. na potrzeby GPW. A jeśli tak, to po co pisać obsługujący go moduł od zera, skoro można skorzystać z gotowego rozwiązania dostępnego w chmurze i to bazującego na Best Practices? Z kolei integracja z systemami zewnętrznymi jest konieczna m.in. po to, by wdrażany system nie pozostał „wyspowy” i mógł wymieniać dane z innymi aplikacjami biznesowymi. Dobrym przykładem jest tu przypadek Prudentiala, który uporał się z migracją i integracją w 10 miesięcy, pomimo że musiał dostosować rozwiązanie i procesy biznesowe do wymogów KNF.

Mariusz Siwek, Infor: Z naszych doświadczeń – a wypowiadam się w imieniu firmy, która od pięciu lat generuje więcej przychodów ze sprzedaży licencji chmurowych niż z on premise – wynika, że firmy w kraju nadal wolą kastomizować swoje aplikacje stacjonarne, zamiast je standaryzować i przenosić się z nimi do chmury, co tylko utrudnia ich aktualizowanie oraz dbanie o bezpieczeństwo. Wykorzystanie potencjału Best Practices dostawcy usług chmurowych pozwala na wyeliminowanie nieefektywnych procesów, co jest bardzo ważne szczególnie w przypadku polskich firm, w których wydajność na pracownika jest jedną z najniższych w Europie. Nasze usługi świadczymy w oparciu o infrastrukturę lidera rynku chmurowego, jakim jest AWS. Specjalizujemy się w dostarczaniu rozwiązań branżowych w chmurze, dobrze dopasowanych do specyficznych wymagań klientów. Spełniają one warunek 60-30-10. Oznacza to, że dzięki naszym rozwiązaniom zawartym w branżowym INFOR CloudSuite, 60 proc. procesów daje się szybko zastąpić gotowymi modelami, 30 proc. dostroić do potrzeb klienta, a tylko 10 proc. wymaga wypracowania rozwiązania indywidualnego, które nasza wielodostępna chmura również umożliwia. To skraca czas wdrożenia i daje szybsze efekty. Z badań firmy analitycznej McKinsey wynika, że sam system ERP w tradycyjnym ujęciu nie daje przewagi konkurencyjnej. Co więcej, klienci, jako że muszą odznaczać się wysoką zwinnością, nie mają czasu na samodzielne tworzenie i dopasowywanie ERP do swoich potrzeb. Infor ma dla nich takie systemy, a ponadto narzędzia do testowania środowisk chmurowych, a nawet szkolenia online, nie mówiąc oczywiście o platformie integracyjnej, na której można posadowić wszystkie te rozwiązania, w tym także innych dostawców. Przy takim podejściu średni czas wdrożenia środowiska chmurowego u klienta to kilka miesięcy. I mówimy tu nie o rozwiązaniach dla sektora MŚP, tylko o branżowych dla przemysłu lotniczego, motoryzacyjnego, spożywczego, produkcyjnego czy FMCG, w czym Infor się specjalizuje.

Tomasz Niebylski, SAP: Najprościej jest zmigrować do chmury infrastrukturę IT (IaaS), bo angażuje to jedynie dział IT. Nieporównanie trudniejsza jest migracja aplikacyjna, która nie dość, że wymaga przeniesienia w całkowicie odmienne środowisko procesów biznesowych obsługiwanych często za pomocą mocno przestarzałego oprogramowania, to jeszcze angażuje w to całą organizację. Poradzić sobie z tym wyzwaniem można na dwa sposoby. Pierwszy, greenfieldowy, oznacza de facto reimplementację. SAP może w tym pomóc, oferując tzw. Model Company, który dla konkretnej branży jest zbiorem modelowych procesów biznesowych end-to-end obejmujących cały obszar działalności firmy klienta. Zamiast projektować procesy od nowa, co może być bardzo czasochłonnym przedsięwzięciem, można skorzystać z najlepszych praktyk i znacząco skrócić proces migracji. Drugi sposób, brownfieldowy, zakłada przeniesienie do chmury procesów biznesowych w obecnym kształcie. Ponieważ jednak rozwiązanie on premise bardzo się różni od tego chmurowego, efekt końcowy nigdy nie będzie ten sam, a co najwyżej taki sam. Najlepsza jest tu chyba metoda hybrydowa, polegająca na osobnym przenoszeniu do chmury poszczególnych funkcjonalności, i to etapami, chociaż rozciąga proces wdrożenia od sześciu miesięcy do 1,5 roku, w zależności od tego, jak bardzo jest skomplikowany biznes klienta. Przy migracji bardzo ważny jest też element integracyjny. Jeżeli przy przejściu do chmury nie bardzo wiadomo, co zrobić z systemami dziedzinowymi, które były zintegrowane ze stacjonarnym ERP, często w modelu peer-to-peer, najlepiej posłużyć się specjalną platformą integracyjną w chmurze, która pozwala na zbudowanie niezbędnych interfejsów oraz dostarczenie pełnej dokumentacji dotyczącej tego, co z czym i w jaki sposób jest połączone. Najwięcej problemów jest zazwyczaj z systemami automatyki przemysłowej, które z chmurą słabo się integrują, chociażby ze względu na wydłużoną latencję, chociaż te bariery są obecnie już do przeskoczenia.

Piotr Ciski, Sage: Wyzwaniem jest kwestia standaryzacji systemu ERP. Przedsiębiorstwa, które nie mają dobrze zestandaryzowanych procesów biznesowych, stoją przed dylematem, czy dostosowywać się do gotowych rozwiązań w systemie ERP, z reguły w pełni dostępnych w chmurze, co jest też tańsze, czy może wybrać rozwiązania kastomizowane, co jest dużo droższe i niedostępne w pełni w modelu chmurowym. Wiele firm z sektora MŚP nie chce dopasowywać swoich procesów do rozwiązania ERP, zakładając, że ich biznes jest zbyt unikalny, by standardowe rozwiązania spełniały swoje zadania. My jednak zachęcamy do wyboru standaryzowanych rozwiązań, tańszych i efektywniejszych, nawet jeśli system, który oferujemy, jest wysoce kastomizowany. Kolejna sprawa to kwestia tego, w jakiej chmurze pracujemy. Trzeba też zwrócić uwagę na cykl pracy w danej branży. W wielu specjalizacjach firmy nie pozwalają sobie na nawet krótkie przerwy w dostępie do systemów powodowane aktualizacją oprogramowania w chmurze i związaną z nią integracją ERP z aplikacjami branżowymi, testowaniem całego ekosystemu. Przestoje mogą oznaczać straty. I tu lepszym wyborem będzie chmura prywatna, gdzie choć producent nie odpowiada za wszystkie aspekty działania systemu, jak to jest w przypadku chmury publicznej, to jednak klient ma pełną kontrolę nad zarządzaniem systemem i aktualizacjami, choć nie dzieje się to automatycznie.

Piotr Rojek, DSR: Z kolei ja nie przypominam sobie projektu, który sprowadzałby się do prostej migracji technicznej, bo klient akurat zaprzestał uiszczania opłaty serwisowej za utrzymywanie własnego centrum danych. Ponieważ zawsze zadajemy klientom pytanie, do czego jest im potrzebny system IT, z reguły mamy do czynienia z projektami, które mają dobrze zdefiniowane cele. Na przykład  jeden z klientów zdecydował się na migrację tylko dlatego, bo nie był w stanie zapanować nad nagminnie fałszowanymi wskaźnikami produkcyjnymi. I chmura go nie zawiodła, zapewniając m.in. standaryzację. Jeśli chodzi o integrację systemów ERP, to DSR zaczynał swoją działalność od wdrażania rozwiązań, które harmonogramowały produkcję i nigdy nie było większych problemów, by je połączyć z jakimkolwiek systemem ERP. Teraz jest prościej, bo wszystkie produkty QAD oferujemy w ramach naszej własnej platformy DSR 4FACTORY i z założenia są one przygotowane tak, żeby je łatwo integrować nie tylko ze sobą, lecz także z rozwiązaniami innych dostawców. Nie twierdzę przy tym, że integracja na poziomie wszystkich rozwiązań pracujących w jednym środowisku programistycznym jest prosta. Trzeba tu się bowiem zmierzyć z wieloma ograniczeniami związanymi np. z polityką bezpieczeństwa u klienta, a to spore wyzwanie. W naszym przypadku jest może łatwiej, bo QAD postawiło na dostosowanie swoich aplikacji do potrzeb użytkownika, co z jednej strony pozwala na standaryzację wielu rozwiązań z sektora przemysłowego, a z drugiej na elastyczne ich modelowanie za pomocą wygodnego interfejsu użytkownika. Z naszych obserwacji wynika, że użytkownicy niższego szczebla są coraz lepiej wyszkoleni w użytkowaniu rozwiązań informatycznych i to dobrze, ale mają zdecydowanie wyższe wymagania niż kiedyś, a to podnosi nam tylko poprzeczkę z korzyścią dla klienta.

Jacek Krzaczek, Comarch: Zgadzam się, że generalnie migracja nie jest łatwa, ale i tak dużo łatwiejsza niż jeszcze kilka lat temu. A czas, w jakim może się ona dokonać, zależy od wielu czynników, m.in. od wielkości firmy, liczby procesów, jakie mają być przeniesione do chmury, oraz tego, jak długo pracowała ona na dotychczasowym rozwiązaniu. Bo, jak wiadomo, im dłużej, tym trudniej, a zdarzają się też migracje z rozwiązań DOS-owych od razu do chmury. Nie ulega też wątpliwości, że do chmury trzeba przenieść jak najwięcej, jeśli nie wszystko, bo wraz z systemem ERP powinno się zmigrować także wszystkie dodatki, nawet jeśli do tej pory pochodziły od różnych producentów. Warunki, aby się to powiodło, to migracja etapami, bez zbędnego pośpiechu, i dobry partner przy migracji, który nie tylko ją wykona, lecz także podpowie i zaproponuje etapy jej realizacji. A przy okazji warto się dobrze zastanowić, czy nie zastąpić swoich ulubionych, ale przestarzałych dodatków tymi oferowanymi przez dostawcę chmury, bo są one dostępne w coraz większej liczbie. Obecnie praktycznie żadna firma nie może się obejść bez narzędzi BI oraz CRM, ale też e-commerce, rejestrowania czasu pracy, zarządzania urlopami czy obiegiem dokumentów.

Grzegorz Gola, IFS: Na migrację do chmury trzeba zawsze patrzeć w dwóch aspektach: technologicznym, ale i biznesowym, który jest bezpośrednio związany z samym wdrożeniem. Jeśli chodzi o ten pierwszy, to na dzisiejszym poziomie rozwoju technologii migracja do chmury nie jest skomplikowanym przedsięwzięciem, raczej dobrze opanowanym i ustandaryzowanym procesem. W przypadku IFS przeniesienie klienta – a obsługujemy tylko duże i średnie firmy – z systemu ERP zainstalowanego on premise do platformy chmurowej trwa od kilkunastu godzin do jednego tygodnia, dwóch, z tym że – jak to już powiedziano wcześniej – negocjacje czasami trwają dłużej niż sama migracja. Jeśli natomiast chodzi o ten drugi aspekt migracji, tj. biznesowy, to realizacja wdrożenia wygląda zawsze tak samo, chociaż, rzecz jasna, same cele projektu mogą być diametralnie różne. I dotyczy to zarówno standaryzacji procesów, jak i wykorzystania Best Practices. My także oczywiście napotykamy bariery związane z obawami klientów co do bezpieczeństwa danych, ale nie ulega wątpliwości, że w chmurze oferowane są wyższe standardy bezpieczeństwa, niż może sobie zapewnić którykolwiek z naszych pojedynczych klientów. Sam dostęp do danych może być kontrolowany w taki sposób, jak biznes klienta tego wymaga.

Marcin Sagała, Prudential: Zgadzam się z moimi przedmówcami, że pierwszym krokiem przy przechodzeniu do

chmury powinna być migracja infrastruktury IT w modelu IaaS, przez co nasza firma przeszła już dawno i bezproblemowo. Potem warto do niej przenieść aplikacje w modelu SaaS, żeby wykorzystać potencjał chmur oferowanych chociażby przez AWS, Microsoft czy Oracle. Jeśli chodzi o migrację systemu ERP, to zajęło to nam pojedyncze tygodnie, dużo krócej niż proces samego wyboru rozwiązania i przygotowania dokumentacji. Nowy system jest zintegrowany z kilkunastoma rozwiązaniami, głównie produktowymi, które generują dane, i tymi, które je odbierają, typu hurtownia danych czy raportowanie BI. Ponieważ bardzo ważna była dla nas kwestia bezpieczeństwa, musieliśmy wykonać kilka dosyć pracochłonnych czynności, żeby się do migracji przygotować. Między innymi analizę bezpieczeństwa od strony czysto technicznej, analizę bezpieczeństwa danych czy przygotować plan regularnego przenoszenia danych z rozwiązania chmurowego do własnej hurtowni danych. Nie obeszło się przy tym bez bardzo dokładnej analizy warunków umowy i negocjacji w sprawie zapewnienia nam we współpracy z dostawcą większej elastyczności. Bardzo istotne było dla nas zapewnienie szyfrowania wszystkich danych, które trafiają do chmury, oraz możliwości zarządzania kluczami, tak by nikt postronny nie miał dostępu do danych, włącznie z instytucjami zewnętrznymi i samym dostawcą technologii chmurowej. Zależało też nam na umożliwieniu zarządzania tożsamością i uprawnieniami, chociażby w zakresie multi-factor authentication, ale też na monitoringu bezpieczeństwa oraz integracji z narzędziami typu SIEM [Security Information and Event Management – przyp. red.] do zarządzania incydentami bezpieczeństwa, w tym także naruszenia prywatności danych. A to wymagało od dostawcy zapewnienia zupełnie innego poziomu współpracy niż przy rozwiązaniach on premise. Trzeba też było zadbać o zgodność z RODO oraz BCP (Business Continuity Planning), ale to temat na oddzielną rozmowę.

Redakcja: Ostatnie pytanie: Jak to jest teraz z totalnym zwrotem systemów ERP w stronę użytkownika. Moda czy konieczność?

Piotr Ciski, Sage: Bez wątpienia idziemy w stronę dostępu do systemów zawsze i wszędzie, wersji mobilnych. A to wiąże się z położeniem nacisku na wygodę i jakość obsługi systemów ERP. Użytkownik coraz częściej chce mieć możliwość dostosowania systemu do swojego stylu pracy i swoich potrzeb. Pomaga w tym kastomizowany pulpit, gdzie można samemu do pewnego stopnia projektować układ dostępnych funkcji. Gdy z jednego systemu korzysta np. księgowa, kadrowa, dyrektor produkcji, sprzedaży czy prezes, każda z tych osób w inny sposób pracuje z systemem. I ta możliwość dopasowania systemu pod kątem interfejsu do potrzeb użytkownika będzie decydować o przewadze danego rozwiązania na rynku. Bo w kwestii zasadniczych funkcji systemy różnych producentów są do siebie podobne. Co do samej wygody obsługi to tutaj, gdy firma ma już za sobą etap standaryzacji i automatyzacji tych procesów, które są najbardziej pracochłonne, coraz większa rola przypadnie sztucznej inteligencji. Na wartości będą zyskiwały takie rozwiązania, które nauczą się ścieżek interakcji użytkownika z systemem i same będą podpowiadały w czasie wykonywanych operacji kolejne kroki. Także prosty, intuicyjny interfejs, a dalej sztuczna inteligencja, to konieczność.

Mariusz Siwek, Infor: Zmiany w podejściu do klienta wynikają

głównie ze zmiany stylu życia. Wszyscy są użytkownikami Internetu, korzystają z aplikacji w sieci. Do pracy idą ludzie, dla których łatwość korzystania z IT jest oczywistością. Infor uwzględnia te oczekiwania, przenosząc przyzwyczajenia konsumenta na grunt pracy w nowoczesnym systemie. Infor, jako jedna z pierwszych firm na świecie, postawił na współpracę z agencją designerską w budowaniu systemów. Ze świeżym podejściem nasza partnerska firma Hook & Loop zaczęła testować, a nawet cenzurować każdą nową funkcję interfejsu przez pryzmat potencjalnego użytkownika, co zaowocowało totalnymi zmianami w naszym podejściu do środowiska pracy. To znaczy odejściem od filozofii transakcji do filozofii doświadczeń użytkowników poprzez scalenie wielu logik różnych systemów branżowych czy dedykowanych w jeden wspólny interfejs chmurowy IOS. Oparty na szynie danych i mechanizmach big data pozwolił on zautomatyzować wiele procesów. Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji uwalnia czas i potencjał zarówno pracowników operacyjnych, jak i osób decyzyjnych. Ten nowoczesny interfejs obejmuje pracę w zespołach, udostępniając wszelkiego rodzaju narzędzia eksperckie, które pozwalają rozwiązywać problemy firmy z perspektywy różnych członków zespołu. Planista patrzy na problem np. w opóźnieniu produkcji z punktu widzenia harmonogramu w swoim systemie, inżynier utrzymania z punktu widzenia charakterystyki pracy maszyny, która może spowalniać produkcję, a jeszcze inaczej widzi to kierownik projektu, który ma kontakt z klientem i widzi wszelkie konsekwencje opóźnienia w jego harmonogramie pracy. Dzięki udostępnionemu przez nas interfejsowi IOS łatwiej jest im się ze sobą komunikować i rozwiązać problem, co w innym przypadku zajęłoby dużo więcej czasu. A dzięki wprowadzonym elementom BI i sztucznej inteligencji dostępnym w chmurze systemy uczą się z organizacją, a operatorzy otrzymują na przyszłość wczesne ostrzeżenia pozwalające zapobiegać tym problemom.

Piotr Rojek, DSR: Po pierwsze interfejs użytkownika QAD Adaptive ERP daje się obecnie łatwo i szybko dostosować do jego potrzeb i przyzwyczajeń, a po drugie pozwala korzystać z danych innych systemów, np. utrzymania ruchu czy tych pobierających je bezpośrednio z linii produkcyjnych, IoT czy nawet Industrial IoT. To największa zmiana. Odpowiednie jego sparametryzowanie pozwala też korzystać z interfejsu użytkownika tak jak z narzędzi analitycznych. Chociaż nie jest raczej narzędziem klasy BI, to całkowicie zaspokaja potrzeby użytkowników w codziennej pracy. To najważniejsza zmiana, jaką widzą w chmurowym systemie QAD Adaptive ERP jego użytkownicy, bo jest to prawdziwe centrum informacyjne, a nie jedno z okienek, których używa się codziennie.

Grzegorz Gola, IFS: Nasza firma od wielu lat stawia na User Experience, intuicyjność i łatwość obsługi naszych systemów. Ponieważ większość młodych użytkowników przyzwyczajona jest do pracy z takimi aplikacjami jak Spotify czy Netflix, to chciałaby, żeby także systemy ERP, EAM czy Field Service Management były podobnie intuicyjne. Dlatego IFS CTO Dan Matthews już jakiś czas temu postawił przed naszym działem R&D cel, żeby użytkownicy po prostu polubili nasze aplikacje. Tak też się stało, intuicyjność obsługi jest jednym z naszych priorytetów. Dodatkową cechą jest możliwość pełnego wykorzystania systemu również na urządzeniach mobilnych. Mobilność całego systemu jest szczególnie przydatna również w obecnych czasach (tj. pandemii), kiedy większość personelu pracuje zdalnie. Kolejnym elementem jest proaktywność: nasz interfejs użytkownika jest w stanie odpowiednio wyszukiwać pożądane przez użytkownika informacje, a także wysyłać do niego komunikaty dotyczące automatycznej obsługi wyjątków. Takie możliwości nie tylko zwiększają produktywność użytkowników, lecz także dają im większą satysfakcję z pracy. Ważnym elementem nowoczesnego interfejsu użytkownika jest również wizualizacja informacji. Użytkownik systemu dużo lepiej analizuje informacje i szybciej podejmuje decyzje, jeśli ma je dostępne nie tylko w postaci tabelek, lecz także wykresów czy interaktywnych analiz.

Jacek Krzaczek, Comarch: Jeszcze kilka lat temu wystarczyło, żeby system ERP był funkcjonalny i niekoniecznie prosty w obsłudze. Obecnie nawet najmniejsze firmy szukające najprostszych narzędzi chmurowych, najczęściej do wystawiania faktur, zwracają uwagę, czy są one przyjazne dla użytkownika, łatwe w obsłudze i do bólu intuicyjne, żeby jak najmniej czasu poświęcić na ich opanowanie. A ci, którzy szukają narzędzi do obsługi w retailu, zadają w pierwszej kolejności pytanie: „Jak szybko da się go opanować?”. Bo pracownik, który za jego pomocą będzie musiał wystawiać potem dziesiątki dokumentów, ma się go nauczyć w 5–10 minut i nie robić potem prostych błędów. Funkcjonalność ograniczona do minimum, maksymalna prostota działania, no a sam interfejs wzbogacony o elementy BI i ML, żeby podpowiadać użytkownikowi najczęściej wykonywane w danym momencie operacje i wręcz prowadzić za rękę. W tym przypadku szybkość obsługi klienta jest najważniejsza. Do tego dostępny z urządzeń mobilnych, nawet jeśli z ich poziomu nie byłoby możliwe korzystanie ze 100 proc. funkcjonalności, ale tylko 60–70 proc. Bo tego nagminnie domagają się klienci.

Piotr Ferszka, Oracle: Filozofia systemów ERP przyjaznych dla użytkownika wzięła się z doświadczeń z systemów typu Customer Experience, których zadaniem jest przyciągnięcie klienta, sprawne obsłużenie sprzedaży, a następnie pozostanie z nim w kontakcie po sprzedaży, tak aby zwiększyć szanse na jego zainteresowanie naszą kolejną ofertą. Generalnie wpisuje się to w koncepcję Experience Economy oraz Easy of Doing Business, przez co należy rozumieć przeniesienie praktyk znanych z obsługi klienta do rozwiązań typu back-office. W pierwszej kolejności przydaje się to w systemach HCM, które używane są przez każdego pracownika w organizacji. Warto zadbać o swoich pracowników, aby oni zadbali o naszych klientów. W następnej kolejności także w systemach ERP, gdyż jest to istotny motywator dla użytkownika końcowego do bardziej efektywnej pracy. Trudno bowiem sobie wyobrazić zmotywowanego pracownika, np. działu finansów, pracującego osiem godzin dziennie na starych, nieergonomicznych narzędziach. Podsumowując, kluczem do sukcesu są: łatwość użytkowania, szybkość i estetyka działania systemu.

Tomasz Dobrzański, Unit4: Zwrot w stronę użytkownika zachodzi obecnie dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, które jest coraz częściej zaszywane w systemach ERP. Unit4 ma akurat duże doświadczenie w udostępnianiu chatbotów, czyli inteligentnych asystentów, które działają w oparciu o te technologie i mogą zapewnić dostęp do systemów bez jakiegokolwiek logowania (jeśli nie jest ono akurat niezbędne), kierując nas tam, gdzie w danej chwili potrzebujemy. Użytkownik, komunikując się z systemem głosowo, zaoszczędza oczywiście dużo cennego czasu, bo nie musi ręcznie wypełniać np. wniosku delegacyjnego czy zapotrzebowania na nowy komputer, które to czynności dają się łatwo zautomatyzować. To zresztą część bardziej ogólnego trendu, który głosi, że użytkownik coraz rzadziej będzie się posługiwał aplikacjami, bo większą część rzeczy będą one za niego robić samodzielnie. Procesy akceptacyjne tych wniosków czy zapotrzebowań mogą być przesyłane za pomocą takich komunikatorów jak Skype, MS Teams, WhatsApp czy Messenger. To oczywiście dotyczy self-service, ale dlaczego w podobny sposób nie mógłby działać system FK, samodzielnie generując deklarację VAT, robiąc bilans miesięczny lub generując listę płac, oczywiście po wcześniejszym automatycznym zarejestrowaniu w nim wszystkich niezbędnych do tego dokumentów. W chmurze łatwiej też zaimplementować narzędzia do planowania finansowego, które mogą pomóc w generowaniu różnego rodzaju możliwych scenariuszy bez konieczności żmudnego wprowadzania danych do skomplikowanych ewidencji i przy wykorzystaniu danych zewnętrznych, np. z GUS, itp. Kiedy przysłuchuję się dzisiejszej debacie, mam takie wrażenie, że wszystkie firmy tymi umiejętnościami już dysponują, przy czym konkurencja między nimi jest już bardzo silna. Ale to tylko korzystne dla klientów!

Tomasz Niebylski, SAP: Znakiem czasów, w których żyjemy, jest to, że mimo iż ze sobą konkurujemy, to bardzo często też współpracujemy, bo tak jest po prostu dla wszystkich taniej. Posłużę się przykładem firmy Samsung, która chociaż konkuruje z Apple na rynku smartfonów, jednocześnie jest największym dostawcą ekranów dotykowych do jego produktów. Tego typu współpraca zasłużyła już sobie nawet na odpowiednią nazwę: coopetition. A co do interfejsu użytkownika, to kiedyś projektował go inżynier, który dla wszelkiego rodzaju zastosowań robił to w jeden sposób. Nie tylko dlatego, że miał wtedy takie możliwości techniczne, lecz także dlatego, że nie miał odpowiedniej wiedzy, jak by to można było zrobić lepiej. Teraz do tego celu oprócz deweloperów zatrudnia się wysoko wykwalifikowanych specjalistów od ergonomii czy designu, tak by stworzyć interfejs, który nie tylko zapewnia określoną funkcjonalność, lecz także jest wygodny, estetyczny i dopasowany do roli danego użytkownika. Innego interfejsu potrzebuje księgowa wprowadzająca dekrety w biurze, a zupełnie innego terenowy pracownik serwisowy, który ma dokonać naprawy transformatora – tu możemy wyposażyć go np. w okulary z Augmented Reality, które poprowadzą go przez cały proces naprawy, nie blokując mu rąk. Jeszcze inny interfejs jest potrzebny tzw. użytkownikom okazjonalnym systemu ERP, np. managerom, którzy potrzebują dostępu tylko do skonsolidowanej informacji w jednym miejscu, aktualizowanej w czasie rzeczywistym i dostępnej na dowolnym urządzeniu, np. na displayu Tesli, o czym rozmawiamy z jednym z naszych klientów. Różnorodność dostępnych technologii, ich dynamiczny rozwój oraz postępująca przystępność cenowa powodują, że ograniczeniem jest tu tylko nasza wyobraźnia.

Opr. red.: Wojciech Gryciuk, z-ca red. nacz., mail: w.gryciuk@manager-report.pl, kom. 797 314 113

***

                                                           

 

 

 

Marcin Sagała, dyrektor ds. IT, Prudential Polska                                             

Grupa Prudential to jedno z najstarszych i największych towarzystw ubezpieczeniowych na świecie. Co do naszego systemu produktowego, to na razie nie planujemy go przenosić do chmury, może w przyszłości. Zupełnie inaczej stało się z systemem ERP. Nasz oddział użytkuje w chmurze Oracle Fusion od 1 stycznia 2019 r., kiedy to zmieniliśmy formę prawną, stając się oddziałem spółki irlandzkiej Prudential International Assurance. W ciągu roku w obu naszych oddziałach, a także w dwóch spółkach serwisowych, w Polsce i Irlandii, wdrożyliśmy pięć podstawowych modułów, tzn. Księgę Główną, Należności i Zobowiązania, Środki Trwałe oraz Zarządzanie Gotówką, dzięki czemu z powodzeniem udało się nam w styczniu br. zamknąć pełny rok finansowy. W tym roku będziemy wdrażać kolejne moduły, z czego w pierwszej kolejności Zakupy. Na początku bieżącego roku wdrożyliśmy też kolejne rozwiązanie chmurowe innego dostawcy o nazwie Workday do zarządzania procesami HR. Jeśli chodzi o system ERP, to najwięcej problemów mamy z aktualizowanymi przez dostawcę co miesiąc aplikacjami wchodzącymi w jego skład. W celu zapewnienia zgodności musimy je bowiem przepuszczać przez testy regresyjne, co absorbuje wiele czasu zespołowi deweloperskiemu. Ponieważ jednak sam system generalnie spełnił nasze oczekiwania, działa stabilnie i nie ma z nim żadnych problemów w pracy bieżącej, zapadła decyzja, że niedługo zostanie wdrożony we wszystkich pozostałych spółkach grupy Prudential, w tym także w naszej centrali w Londynie. Za ich obsługę we wszystkich tych lokalizacjach będzie odpowiadał polski oddział IT, w którym pracuje ponad 130 osób.

 

 

 

Mariusz Siwek, Channel Director CEE North, Infor

– Branżowe rozwiązania w chmurze oparte na ERP (Infor CloudSuite) i sztuczna inteligencja wspierają właściwe dla konkretnej branży procesy biznesowe. Jednak nie wszystkie z nich mają takie samo znaczenie. Firmy muszą określić, które z procesów są dla niej kluczowe i umożliwiają uzyskanie przewagi konkurencyjnej. Oparta na metodyce Infor zasada 60:30:10 wyodrębnia ze wszystkich procesów w przedsiębiorstwie 60 proc. tych, które firmy mogą zaadaptować, korzystając z wiodących wzorców branżowych, bez większego wysiłku. Są to procesy, które pełnią istotną funkcję, ale nie muszą być realizowane w sposób różny, niż to jest w większości firm. Dzięki temu podejściu są one implementowane od razu. Wdrożenie tych 60 proc.  procesów w sposób identyczny jak w całej branży oznacza zaadaptowanie technologii zapewniających najlepsze praktyki tak szybko, jak to jest możliwe. Następne 30 proc. procesów  pozwala firmie wyróżnić się, ale ich wdrożenie wymaga jedynie właściwego skonfigurowania i zaadaptowania do potrzeb przedsiębiorstwa. Wprawdzie realizacja tej części wiąże się z pewnym wysiłkiem, jednak firma nie zaczyna implantacji tych procesów od zera, ale wybiera dostępne rozwiązanie, które można szybko dostosować i skonfigurować, aby najlepiej zaspokajało jej potrzeby. Celem tych dwóch pierwszych kroków jest uwolnienie zasobów czasowych przedsiębiorstwa i uzyskanie możliwości skoncentrowania się na 10 proc. pozostałych procesów, które mogą być wysoce zróżnicowane na tle całej branży, wyjątkowe i bardzo pomocne w podejmowaniu radykalnie lepszych decyzji, poprawie odczucia klientów lub lepszej wydajności w ramach konkretnego łańcucha dostaw. Do tej grupy aktywności najlepiej pasuje określenie: „tutaj dzieje się magia”, a liderzy rynku, nastawieni na rozwój i przyszłość własnej firmy, spędzają większość czasu na definiowaniu, dopracowywaniu, a następnie redefiniowaniu tych najważniejszych 10 proc. procesów. Opisane podejście pozwala skierować pracę zespołów wdrożeniowych na właściwe tory.

 

 

 

 

Filip Fludra,Sales Manager, Exact Software Poland

– Na przestrzeni lat rola ERP w organizacjach zmieniła się znacząco. Już od jakiegoś czasu obserwujemy coraz większe znaczenie wdrożeń w chmurze. W przypadku naszych rozwiązań, najpopularniejszym modelem wdrożenia jest Exact Cloud – korzysta z niego ponad 90 proc. naszych klientów. W obliczu wciąż rosnących kosztów utrzymania własnej infrastruktury i coraz większej ilości przetwarzanych danych ten model w naszej opinii będzie zyskiwał na znaczeniu także w najbliższej przyszłości. Dzieje się tak również dlatego, że same systemy obejmują coraz więcej zasobów firmy. Istotną rolą „ERP nowej generacji” jest pełna integracja procesów i zadań w całej organizacji. Tradycyjne oprogramowanie coraz częściej rozbudowywane jest o kolejne, w pełni zintegrowane, moduły i systemy. Umożliwiają one cyfrową obsługę procesów miękkich i tym samym wspierają sprawny przepływ informacji holistycznie w całej firmie, nie tylko w zakresie finansów czy twardych danych. Pracownicy zyskują bezpieczny i wygodny dostęp do cyfrowych zasobów organizacji, co ma ogromne znaczenie dla wzrostu efektywności pracy. Systemy umożliwiają więc lepszą komunikację online, świadomość i wgląd we wszystkie procesy, które dzieją się w firmie, wraz z możliwością delegowania zadań, przekazywania dokumentów czy wymiany wiedzy. Pozwalają również na dokładniejszą kontrolę finansową poprzez bieżący wgląd w budżety i stan ich realizacji. Daje to możliwość optymalizacji procesów i dzięki temu pozwala na oszczędności czasowe i kosztowe. Duże korzyści mogą osiągnąć w tym obszarze firmy, które pracują projektowo w różnych lokalizacjach, działają na skalę międzynarodową czy w obliczu pracy zdalnej.

***

Redakcja dziękuje firmie Avaya za udostępnienie platformy Avaya Spaces, dzięki której wirtualne spotkanie odbyło się bezproblemowo.

Avaya Spaces to proste i bezpieczne rozwiązanie do obsługi spotkań w chmurze i pracy zespołowej, które płynnie integruje komunikację głosową, wideo, zarządzanie zadaniami i udostępnianie dokumentów. Z rozwiązania można korzystać poprzez przeglądarkę internetową lub urządzenie mobilne. Avaya Spaces umożliwia użytkownikom tworzenie przestrzeni roboczych, w których mogą oni współpracować za pomocą komunikatora, wirtualnych spotkań i udostępniania treści. Rozwiązanie zapewnia jednolite środowisko do prowadzenia spotkań i pracy grupowej, umożliwiając prostą, ekonomiczną i bezpieczną komunikację oraz pracę za pośrednictwem różnorodnych kanałów.

Polecane artykuły
AktualnościWiadomości

KLM oferuje nowe narzędzie do planowania podróży w czasach pandemii – interaktywną mapę Covid-19

AktualnościWiadomości

Facebook chce stworzyć 10 000 miejsc pracy w Europie

AktualnościEnergiaWiadomości

Czy energia jądrowa to zielona inwestycja?

AktualnościTechnologieWiadomości

Technologia przyszłości tworzy innowacyjne fabryki piwa

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: