Gdyby internet miał zostać za jednym zamachem odebrany naszemu całkowicie zdigitalizowanemu społeczeństwu, konsekwencje byłyby trudne do przewidzenia. W wojnie ukraińskiej internet okazał się jeszcze ważniejszy. Dzieje się tak dzięki sukcesowi sieci satelitarnej Starlink Elona Muska. Zaskoczyło to nawet ekspertów.
Pierwsze doniesienia pojawiły się wkrótce po rosyjskim ataku w lutym. Drugiego dnia wojny nadeszło wezwanie o pomoc: „Kiedy chcesz skolonizować Marsa, Rosja próbuje podbić Ukrainę”, prezydent Wołodymyr Zełenski napisał na Twitterze bezpośrednio do szefa Starlink Elona Muska. „Prosimy o przesłanie nam stacji Starlink, abyśmy mogli dotrzeć do rozsądnych Rosjan”. Wtedy wszystko wydarzyło się w rekordowym czasie. Już dwa dni później w kraju pojawiły się pierwsze stacje. I zmienił bieg wojny.
Starlink jako niezbędny system
To wynik szczegółowych badań magazynu „Politico”. System satelitarny i obecnie prawie 11 000 stacji odbiorczych na Ukrainie tworzą ramy, bez których nie byłaby możliwa obrona kraju, która do tej pory odnosiła zaskakująco skuteczne sukcesy, a także komunikacja cywilna – donosiło magazynowi liczni bojownicy i cywile na miejscu. 50 satelitów na niskiej orbicie nad krajem nie tylko kontroluje ataki, przekazuje informacje bojownikom i informuje o okrucieństwach popełnianych przez rosyjskich żołnierzy. Rodziny i przyjaciele mogą również dać sobie nawzajem znać, że wszystko jest w porządku, stan walk jest zawsze znany, nawet w odosobnionych obszarach. To pomaga Ukraińcom zachować pewną normalność, informują.
Ale chyba jeszcze ważniejsze jest to, że ukraiński rząd może pozostać obecny. Chociaż Rosja próbowała już odciąć połączenia internetowe, a tym samym komunikację ze światem zewnętrznym, prezydent i jego wojska zawsze pozostawali w centrum uwagi. Zełenski, jego rząd i żołnierze byli w stanie przez cały czas pozostawać w kontakcie ze światem zewnętrznym za pomocą wideoprzemówień i rozmów telefonicznych – iw ten sposób skutecznie zapobiegli szybkiemu zredukowaniu rosyjskiego wizerunku rzekomo udanego ataku do absurdu. Skłonność Ukraińców do niepoddawania się z pewnością nie byłaby tak duża, gdyby nie ta przejrzystość i widoczność. „Efekt strategiczny zniszczył kampanię propagandową Putina”.
Wojsko na całym świecie patrzy oczarowane
Fakt, że przywódcy wojskowi na całym świecie wykazują obecnie duże zainteresowanie sukcesem Starlinka, wynika prawdopodobnie z dwóch głównych czynników: Po pierwsze, imponująca szybkość, z jaką firma Muska udostępniła sieć i związany z nią sprzęt. Z drugiej strony niespodziewanie duża odporność sieci na rosyjskie cyberataki.
To, że Starlink tak szybko pojawił się na miejscu, wynika również z faktu, że Selenskyj i Musk już wcześniej rozmawiali. Na początku roku Ukraina sprawdziła możliwość wykorzystania Starlink do ochrony przed izolacją od Internetu przez rosyjskich hakerów. Kiedy nadszedł czas, ostatecznie plany trzeba było tylko zrealizować. Obserwatorzy podkreślają jednak, że nadal działo się to w imponującym tempie.
Ale odporność jest co najmniej tak samo ważna dla wojska. Opiera się na dwóch decyzjach Starlink. W przeciwieństwie do tradycyjnego polegania na pojedynczych satelitach na wysokiej orbicie, satelity firmy znajdują się na niższej orbicie i wdrażają strumienie danych jako sieć. W rezultacie nie wystarczy wyłączyć satelitę, cała sieć musiałaby zostać sparaliżowana od razu. Jest to utrudnione przez drugą decyzję: ponieważ Starlink ciągle przepisuje programy na swoich satelitach, atakującym jest utrudnione wykrycie i wykorzystanie luk w zabezpieczeniach. „To imponujący przykład tego, jak bezpieczny system komunikacji ratunkowej staje się kołem ratunkowym we współczesnym konflikcie”, mówi profesor z Teksasu Todd E. Humphreys.
Dla Elona Muska tak duża darowizna technologiczna na rzecz Ukrainy powinna więc zwrócić się w przyszłości.



